większe kawałki

Życzenie śmierci – Bruce Willis kontra Paul Kersey, czyli przypadki pewnej powieści

Eli Roth w jednym z wywiadów przyznał, że jego „Życzenie śmierci” będzie powrotem do mocnego kina akcji, od którego swoją karierę zaczynał Bruce Willis. I to dobra wiadomość. Zwłaszcza dla Willisa, który od lat wyciera twarz i talent po kiepskich produkcjach. Jest jednak jeszcze zła wiadomość. Jeśli ktoś liczył na to, że Roth postawi na reżyserską odwagę i sięgnie po literacki pierwowzór „Życzenia śmierci”, może przestać śnić. Już pierwszy trailer do filmu dobitnie pokazuje, że nie będzie miał on nic wspólnego z powieścią Briana Garfielda.

Wszystko zaczęło się od dwóch drobnych incydentów. Pewnego dnia, ktoś ukradł żonie Briana Garfielda portfel. Kilka dni później wandale zdemolowali zaparkowany przy ulicy samochód pisarza. Wtedy ponoć wpadł w furię i krzycząc odgrażał się bandytom, że gdyby miał broń, to rozjebałby im łby. Kiedy ochłonął uznał, że nie był to zbyt dobry pomysł na życie… Ale na powieść owszem, tak. Tak narodził się Paul Benjamin – wykwalifikowany księgowy, liberał, szczęśliwy ojciec i mąż, wiodący bezstresowe życie w Nowym Jorku. Jest rok 1972. Uliczne gangi rosną w siłę, a słupki popełnianych przestępstw rosną z dnia na dzień. Paul jednak, jak przystało na spokojnego mieszczucha uważa, że gangi i przestępczość to nie jego problem. Takie rzeczy spotykają niżej i gorzej urodzonych. Tak będzie do czasu, aż bandyci wezmą na cel jego żonę i córkę. Dziecko w stanie wegetatywnym wyląduje w szpitalu, żona w kostnicy. A Paul… W Paulu powoli zacznie coś pękać.

Chciałem napisać powieść, o człowieku, który pewnego dnia zaczyna słuchać głosu w głowie mówiącego mu – zabij. Każdy z nas czasami słyszy taki głosik. Większość jednak za nim nie podąża. – opowiadał o genezie „Życzenia śmierci”. Powieść zatem była nie tyle historią samozwańczego mściciela, a opowieścią o człowieku, który z rozpaczy, powoli osuwa się w obłęd, zamieniając w maszynę do zabijania. Choć akurat zabijanie było tu najmniej istotne. I co znamienne – pojawiało się dopiero pod koniec powieści. Reszta była zapisem kondycji społeczeństwa Ameryki lat 70. połączonej ze studium rozpaczy pchającej w stronę zbrodni.

Kiedy „Życzenie śmierci” ukazało się po raz pierwszy, nie zostało bestsellerem. Owszem – wywołało dyskusję na temat przekraczania granic i samosądu i zostało odebrane jako atak na liberalne wartości. Zdaniem ówczesnych krytyków, autor gloryfikując działanie Benjamina, próbował udowodnić, że liberalne społeczeństwo jest zbyt słabe, aby przetrwać we współczesnym świecie. Co prawdą nie było. Paulowi Benajminowi daleko bowiem do wielbiącego broń i rozwiązania siłowe republikanina. Bliżej za to do człowieka, który do tego stopnia gubi się w życiu, że dla własnego spokoju wybiera opcję najprostszą – bo dającą katharsis natychmiastowe, choć krótkotrwałe.

W stronę celebracji broni skręciła o wiele mocniej filmowa adaptacja powieści, czyli kultowe dziś „Życzenie śmierci” Michaela Winnera. Film, który z Charlesa Bronsona uczynił ikonę kina akcji i stał się początkiem pięcioczęściowej serii. Film, którego Garfield szczerze nienawidził.

Wszystko zaczęło się od zmian. Księgowego zamieniono na architekta z przeszłością wojskową. Dopisano rozbudowane życie rodzinne i szybko (dzięki właśnie wojskowej przeszłości) włożono w ręce filmowego Paula (z Benjamina zmieniono go na Kersey’a) broń. Siła i wiarygodność powieści wynikała właśnie z powolnej przemiany. Dojrzewania bohatera do stania się kimś, kim nigdy nie był. W filmie Paul po prostu przypomina sobie co robił dawno temu. Oczywiście dzięki temu uproszczeniu, film nie tylko odniósł sukces, ale stał się początkiem całej serii, w której Kersey podróżując do Stanach morduje kolejnych bandytów.

Zirytowany tym jak kino potraktowało jego bohatera Garfield, napisał kontynuację „Życzenia…” – powieść „Death Sentence”. Jeśli w Życzeniu…” akcja zawiązywała się powoli, a o wiele bardziej liczyło się tworzenie wiarygodnego, psychologicznego  obrazu człowieka zagubionego w żalu, tak „Death…” było już bezlitosną jazdą bez trzymanki. Paul ostatecznie stracił kontakt z rzeczywistością, stając się tym, na kogo polował. Mordercą. W 1982 roku gdy Bronson powrócił do kin w „Życzeniu śmierci 2” producenci nie zdecydowali się na bezpośrednią adaptację powieści. Pożyczyli z niej kilka elementów, pomijając jednak intrygę i konstrukcję postaci.

O wiele bliżej do wydźwięku powieści zbliżył się James Wan (cykle „Piła”, „Obecność”, „Naznaczony”), który adaptując powieść w 2007 roku (film „Death Sentence” z Kevinem Baconem), co prawda zmienił fabułę, ale pozostał wiernym postaci. I tak oto filmowy Nick Hume (jedna z najlepszych, choć najbardziej niedocenionych ról Bacona) stanowi dopełnienie tego kim naprawdę miał stać się Paul Benjamin vel Paul Kersey.     

Pierwszy zwiastun „Życzenia śmierci” nie podąża drogą wytyczoną przez Garfielda, a zatem nie mamy co liczyć ani na pogłębioną psychologię postaci, ani na bohatera, który z mściciela zamieni się w oprawcę. Ale może to i dobrze. Ostatnie aktorskie dokonania Willisa jakoś nie napawają optymizmem i istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że ze złożoną postacią zwyczajnie by sobie nie poradził.

A co do Garfielda… Życie pisze zwariowane scenariusze. Literacką nieśmiertelność zapewniło mu nie napisanie „Życzenia…” a… politycznego thrillera „Hopscotch”, za który otrzymał w 1975 roku Nagrodę Edgara. Co zabawne… kiedy w 1980 na jej podstawie powstał film „Gra w klasy” z Walterem Matthau, mroczny polityczny thriller zamieniono w przewrotną komedię. Ta zaś zainspirowała Braci Coen do nakręcenia swojego „Tajne przez poufne”. Ale to już temat na inną opowieść. 

Kategorie
większe kawałki
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz