większe kawałki

Will Ferrell: Komik, perkusista, ojciec

 

Powiedzieć o Willu Ferrellu, że jest genialnym aktorem komediowym to zdecydowanie za mało. Fakt, pojawił się ostatnio w kolejnych kilku zabawnych rolach filmowych – że przypomnimy tylko dwa tegoroczne hity: „Lego przygodę” oraz „Legendę telewizji 2: Kontynuację” – ale poza tym już od paru lat z sukcesem próbuje swoich sił również w poważniejszym kinie (np. wydany u nas niedawno na DVD dramat „Na sprzedaż”potrafi rozbawić widzów do łez nawet pojawiając się na parę chwil na gali wręczania nagród Emmy i nie boi się stawić na „pojedynek perkusyjny” ze swoim sobowtórem – bębniarzem Red Hot Chili Peppers, Chadem Smithem. A do tego wszystkiego jest jeszcze najrozsądniejszym rodzicem świata – o czym za chwilę.

 

Kiedy w 2004 r. popularny brytyjski miesięcznik Total Film ogłosił Ferrella (ur. 16.07.1967 r. w kalifornijskim Irvine) „Najlepszym nowym aktorem”, komik nie krył swojego zdziwienia, pytając z rozbawieniem: „Wybraliście mnie, a nie Scarlett Johansson? Czy wy, kurwa, jesteście ślepi?” Ale rok 2004 faktycznie BYŁ rokiem Ferrella: to właśnie wtedy wystąpił w jednej z najwspanialszych komedii świata, czyli „Legendzie telewizji”, gdzie wykreował zabójczo śmieszną postać przekonanego o swojej wielkości prezentera Rona Burgundy’ego, i w tym samym roku zagrał również u Woody’ego Allena w nie-do-końca-komediowej „Melindzie i Melindzie”, a jego króciutki gościnny występ w „Starskym i Hutchu” z Benem Stillerem i Owenem Wilsonem potwierdził nieprzeciętny talent aktora do kradnięcia filmu nawet najbardziej uznanym gwiazdom. Oto w ciągu jednego roku narodził się ten Will Ferrell, którego znamy i dziś: potrafiący na swych barkach udźwignąć prawdziwy komediowy hit (dodajmy, że nie tylko zagrał w „Legendzie telewizji” główną rolę, ale wspólnie z reżyserem Adamem McKayem napisał też do tego filmu scenariusz), zabłysnąć w nietypowej dla siebie, poważniejszej roli i wywoływać salwy śmiechu nawet pojawiając się na ekranie na zaledwie parę chwil.

 

 

Owszem, o pewien sukces Ferrell otarł się już znacznie wcześniej: w połowie lat 90. dołączył do ekipy kultowego telewizyjnego programu „Saturday Night Live” i z biegiem czasu stał się jednym z najbardziej lubianych członków w całej jego historii (furorę wywoływały zwłaszcza jego parodie ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, George’a W. Busha), do tego całkiem szybko udało mu się trafić na ekrany kin: najpierw w niewielkiej, ale pamiętnej rólce Mustafy w „Austinie Powersie: Agencie specjalnej troski” (1997, gwiazdą był tam inny wychowanek „Saturday Night Live”, Mike Myers), a następnie w opierającym się na jego telewizyjnych skeczach „Odlotowym duecie” (1998, wspólnie z innym kumplem z „SNL” – Chrisem Kattanem). Potem była jeszcze pamiętna rola złowrogiego, wyglądającego jak wielki, wściekły pudel Mugatu w przebojowej komedii „Zoolander” (2001), A kiedy po siedmiu latach występowania w „Saturday Night Live” Ferrell opuścił ten popularny program, od razu udało mu się kupić widzów w „Old School: Niezaliczonej” (2003), gdzie partnerowali mu tacy aktorzy jak Vince Vaughn czy Luke Wilson, którzy do dziś chętnie pojawiają się w filmach z Ferrellem i wraz z nim stali się częścią nieformalnej grupy o nazwie „Frat Pack” (należą do niej również: Ben Stiller, Jack Black, Owen Wilson i Steve Carell). Tyle, że aż do sukcesu „Gwiazdy telewizji” Ferrell był aktorem-ciekawostką – lubianym przez widzów, ale też muszącym o nich nieustannie walczyć. Natomiast od pamiętnego roku 2004, to widzowie walczą o Ferrella.

 

Występ w „Legendzie telewizji” umożliwił też Ferrellowi nawiązanie stałej współpracy z utalentowanym reżyserem i scenarzystą Adamem McKayem. Od tamtego czasu panowie stworzyli wspólnie cztery kolejne komedie – w tym niedoceniany, ale przezabawny film rozgrywający się w świecie wyścigów samochodowych pt. „Ricky Bobby – demon prędkości” (2006) oraz bardzo udany sequel ich pierwszego hitu, czyli „Legendę telewizji 2” – i można odnieść wrażenie, że stanowią oni dziś jeden z najbardziej zgranych zespołów w całym Hollywood. Co oczywiście nie znaczy, że Ferrell nie grywa już głównych ról u innych reżyserów. W ciągu dekady, jaka minęła od ogłoszenia go „Najlepszym nowym aktorem” zaliczył przecież pierwszoplanowe występy w tak udanych filmach jak: współczesna przeróbka „Producentów” Mela Brooksa (2005), pokręcony „Przypadek Harolda Cricka” (2006), komedia o łyżwiarzach figurowych „Ostrza chwały” (2007), wspomniany już dramat „Na sprzedaż” czy komedia polityczna pt. „Wyborcze jaja” (2012). Przy czym krótkie gościnne występy Ferrella w takich filmach jak „Polowanie na druhny” (2005) albo „Stażyści” (2013) również potwierdzały jego niezwykły talent i zdarzało się, że były ich najciekawszymi fragmentami (z całą pewnością dotyczy to roli fanatycznego sprzedawcy materacy, który właśnie odkrył uroki seksu analnego, jaką ożywił nieco nudnawych „Stażystów”).

 

 

Po osiągnięciu statusu gwiazdy dużego ekranu, Ferrell zaczął też coraz częściej powracać do telewizji – a to pełniąc rolę gospodarza „Saturday Night Live”, a to znów pojawiając się w takich serialach jak „Mogło być gorzej” (w 2009 i 2011 r.), „Rockefeller Plaza 30” (2010 i 2012) czy „Biuro” (2011). Zawsze rewelacyjnie wypadał również na żywo, zwłaszcza kiedy zmuszano go do improwizacji , a nie kazano trzymać się sztywnego scenariusza – jak choćby na rozdaniu nagród Emmy w 2013 (przyszedł na galę z trójką swoich dzieciaków, ubrany w szorty i sandały, a potem tłumaczył na scenie, że poproszono go o wręczanie jednej z nagród w ostatniej chwili, kiedy wszyscy „prawdziwi” celebryci okazali się nieuchwytni), czy niedawno w popularnym programie Jimmy’ego Fallona (gdzie odpowiadał na pytania prowadzącego jako perkusista Red Hot Chili Peppers, Chad Smith, a ten z kolei udawał jego, co przy ich podobieństwie i założonych na tę okazję identycznych strojach wypadło całkiem przekonująco; potem natomiast obaj zasiedli do perkusji, aby raz na zawsze ustalić kto z nich wykonuje lepsze solówki na bębnach).

 

 

A pomijając już wszelkie powyższe dokonania Ferrella, jest on też przecież idealnym tatą dla swoich trzech pociech. Dlaczego? Otóż nie dość, że od wielu lat kręci naprawdę dobre, nie ociekające lukrem filmy dla dzieciaków – jak choćby bożonarodzeniowy „Elf” (2003), piłkarskie „Tygrysy murawy” (2005) albo wspomniana już tegoroczna „Lego przygoda” – i udzielił głosu głównemu bohaterowi animowanego filmu ze studia Dreamworks pt. „Megamocny” (2010), to do tego ma zdrowy i wyluzowany stosunek do tacierzyństwa. Odkrył to już kiedy urodził mu się pierwszy syn, Magnus (oczywiście w owym znaczącym 2004 r.), zwierzając się wówczas w jednym z wywiadów: „Bycie ojcem to naprawdę świetna sprawa, choć staram się nie spędzać zbyt dużo czasu z moim synem. Nie chcę się do niego za bardzo przywiązać bo przecież dobrze wiem, że za jakieś 18 lat sobie pójdzie. Świetnie wiedzieć, że gdzieś tam jest, ale staram się trzymać go z dala od mojego życia i mojej kariery”.

 

Will Ferrell – jak go nie kochać?

 

Kategorie
większe kawałki
Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Dodaj komentarz