Warner Bros/Galapagos
większe kawałki

Stephen King kontra kino – najlepsze i najgorsze adaptacje

W Polsce ukazała się właśnie na DVD „Kolekcja Mistrza Grozy” zawierająca siedem filmów opartych na prozie Stephena Kinga, zaś w Stanach powoli ruszają kampanie reklamowe dwóch największych od lat kinowych produkcji będących adaptacjami powieści mistrza. King nareszcie wraca do kin. Dawno w nich go nie było.

Awantura o filmową „Mroczną wieżę” rozpoczęła się w chwili gdy tylko ogłoszono kto zagra postać Rewolwerowca. Czarnoskóry Idris Elba zdaniem internautów nie ma prawa zostać doskonałym rewolwerowcem. Wojna o kolor skóry bohatera toczyła się miesiącami, a ortodoksyjni fani cyklu nie chcieli odpuścić. Na nic zdały się tłumaczenia, że kolor skóry ma się nijak do postaci, a poza tym w najsłynniejszej adaptacji prozy Kinga, czyli „Skazanych na Shawshank” z rudego Irlandczyka też zrobiono murzyna. Dziś rola Morgana Freemana uznawana jest za jedną z najwybitniejszych aktorskich kreacji w historii, choć gdyby scenarzysta pozostał wierny opowiadaniu… No cóż… Nie byłoby Freemana.

Na szczęście twórcy filmowej adaptacji „Mrocznej…” (która de facto ma być czymś na kształt kontynuacji powieściowej serii odnoszącej się przy tym do poszczególnych tomów) nie przejęli się awanturami, zrealizowali film i co więcej – zaplanowali także telewizyjny serial, który na ekrany ma trafić w 2018 roku. Oczywiście jego realizacja zależna jest od tego czy „Mroczna wieża” poradzi sobie w kinach. A o tym przekonamy się 28 lipca 2017 roku.

Dwa miesiące później do kin trafi kolejna adaptacja prozy Kinga – „To”. Wydane w 1986 roku „To” (obok „Bastionu” i oczywiście cyklu „Mroczna wieża”) uchodzi nie tylko za opus magnum Kinga  ale i jeden z najlepszych horrorów literackich w historii gatunku. Ponad tysiącstronicowa powieść, w której elementy grozy płynnie przeplatały się z barwnymi opisami dojrzewania bohaterów pod koniec lat 50. uznawana była za rzecz niemożliwą do sfilmowania. Co prawda w 1990 roku powstała jej telewizyjna adaptacja (trzyodcinkowy mini serial dodany do kolekcji) ale daleko jej było do grozy oryginału.

Literacka materia nie przestraszyła jednak panów  z Warnera, a co najwyżej spowolniła. Przygotowania do filmu ciągnęły się latami, by w końcu po sześciu latach developmentu, ruszyć pełna parą. „To” ma mieć swoją premierę jesienią w 2017 roku i zgodnie z pierwszymi informacjami jakie podało studio ma koncentrować się tylko na pierwszej części książki – czyli być opowieścią o dojrzewaniu z demonicznym klaunem w tle. Już wiemy, że twórcy pozwolili sobie na jedną dość istotną zmianę. Przeniesiono akcję z końcówki lat 50. o trzy dekady wprzód. Czy to dobra decyzja się okaże. Póki co jednego możemy być pewni – umieszczając akcję w latach 80. nowe „To” zaczyna bezpośrednio konkurować z serialem „Stranger Things” – serialem, który nigdy bez „To” by nie powstał.

Oczekiwanie na obie adaptacje umilić może wam wydana właśnie na DVD „Kolekcja Mistrza Grozy’. W jej skład wchodzą takie filmy jak „Kraina wiecznego szczęścia” (adaptacja opowiadania z tomu „Serca Atlantydów”), „Dolores Claiborne” (ze znakomitą Kathy Bates), „Łowca snów” (koszmarna porażka Lawrence’a Kasdana, która złamała mu karierę) oraz seriale: „To”, dwie wersje „Miasteczka Salem” i „Lśnienie”.

Poza „Dolores Claiborne” i „Miasteczkiem Salem” Tobe Hoopera (które do dziś uznaję osobiście za najlepszą serialową wariację na temat powieści Kinga) trudno zebrane w kolekcji filmu okrzyknąć mianem arcydzieła. King od dawna nie doczekał się naprawdę mistrzowskiej adaptacji, ale paradoksalnie jemu samemu jakoś zdaje się to nie przeszkadzać. Zresztą sam za najlepsze adaptacje swoich tekstów uznaje filmy dość kontrowersyjne. Bodaj w 2009 roku w antologii „Stephen King na wielkim ekranie” pokusił się nawet o stworzenie subiektywnej listy najlepszych adaptacji własnych książek i opowiadań. A były to: „Mgła” Franka Darabonta, „1408” (niskobudżetowy nawet sympatyczny horror z Johnem Cusackiem), wspomniana już „Dolores Claiborne”, „Cujo”, „Misery”,  „Skazani na Shawshank”, „Stań przy mnie”, „Sztorm stulecia” (czy gdy ktoś pisze scenariusz do filmu to powinien zamieszczać jego ekranizację na liście literackich adaptacji? – dodajmy niebywale rozwlekłą ekranizację), „Ucznia szatana” (ciekawostka spod ręki Briana Singera) oraz „Zieloną milę”.

Niby o gustach się nie dyskutuje  a King jako autor literackich pierwowzorów ma prawo do uznania za najlepsze adaptacje te a nie inne filmy. Ale jest też druga strona tego medalu. Stephen King najchętniej ekranizowany dziś żyjący pisarz to człowiek, który w dużej mierze karierę zawdzięcza właśnie kinu.

Wszystko przecież zaczęło się od  1976 roku gdy do kin w USA trafiła „Carrie”, wyreżyserowana przez Briana De Palmę adaptacja debiutanckiej powieści mistrza (1974). Film niespodziewanie odniósł gigantyczny sukces (w samych Stanach zarobił ponad 30 milionów dolarów) i zasłużenie przeszedł do historii kina jako jeden z najlepszych filmów grozy w historii gatunku (sekwencja z tamponami, czy puenta to autentyczne mistrzostwo świata). Jaki był pisarski status Kinga przed premierą „Carrie”? Miał już na koncie drugą udaną powieść „Miasteczko Salem”, która niestety nie sprzedała się zbyt dobrze. Sukces filmowej „Carrie” zbiegł się w czasie z premierą powieściową „Lśnienia”… A że nic tak nie pomaga karierze jak wielki kinowy przebój… Drzwi się otworzyły na oścież. Ile czasu King musiałby pracować (czytaj wydawać) by stać się wielką gwiazdą bez filmowej „Carrie” nie wiadomo.

Po premierze „Carrie” ruszyła istna lawina ekranizacji Kinga. W telewizji Tobe Hooper zrealizował „Miasteczko Salem”, Kubrick przedefiniował język filmowej grozy wraz ze swoim „Lśnieniem” (King był bardziej niż zdenerwowany na ten film za scenariuszowe uproszczenia), Lewis Teanuge straszył wściekłym psem w „Cujo” a David Cronenberg stworzył perłę zimnego kina grozy w „Martwej strefie”. Do tej wyliczanki warto dodać przewrotną i wciąż robiącą wrażenie „Christine” Johna Carpentera.

Dlaczego z tych wszystkich filmów King lubi tylko „Cujo”? Po pierwsze to znakomity, choć mocno niedoceniony film. Po drugie – w filmowej adaptacji zmieniono jeden drobny szczegół: puentę. Z niebywale depresyjnej, na niemal radosną. King nie ukrywa, że „Cujo” obok „Cmętarza zwieżąt”  należy do najbardziej przygnębiających powieści jakie opublikował pod własnym nazwiskiem. Zmiana puenty ociepla opowieść. I sprawia, że mniej uwiera. Po trzecie wreszcie – tych z tych obrazów wychodząc od literackiego pierwowzoru tworzyła nowy filmowy świat. A mistrz poprawiania siebie nie lubi.

Dlatego wkurzony na „Lśnienie” Kubricka będąc już milionerem stworzył od nowa, czyli wraz ze swoim przyjacielem reżyserem Mickiem Garrisem nakręcił wydaną w kolekcji  telewizyjną wersję powieści. Niemal po Bożemu, strona po stronie. W efekcie wyszła z tego nieznośna filmowa bzdurka, pozbawiona mocy kubrikowskiego szaleństwa.

Czy zatem już nie doczekamy się ekranizacji Kinga, która wstrząśnie kinem tak jak przed niemal trzydziestu laty zrobiło to „Lśnienie”? No cóż – okaże się za rok, gdy już będziemy po premierach „Mrocznej…” i „To”. Jeśli oba filmy odniosą sukces czekają nas ich kontynuacje (telewizyjne i kinowe) co zapewne ośmieli innych twórców do sięgania po powieści Mistrza. Bo nie oszukujmy się. Może i kino jest dziś starsze, ale zasady które obowiązywały już w latach trzydziestych ubiegłego wieku mają się dobrze. Jedna z nich głosi iż jesteś wart tyle ile twój ostatni film. King od dawna nie ma filmowego szczęścia.

Dziesięć naszym zdaniem najlepszych filmów według powieści Stephena  Kinga

Martwa strefa, reż. David Cronenberg

Stań przy mnie, reż. Rob Reiner

Lśnienie, reż. Stanley Kubrick

Carrie, reż. Brian De Palma

Christine, reż. John Carpenter

Misery, reż. Rob Reiner

Mroczna połowa, reż. George A. Romero

Cujo, reż. Lewis Teangue

  Creepshow, reż. George A. Romero

Dolores Claiborne, reż. Taylor Hackford

Kategorie
większe kawałki
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz