większe kawałki

Ray Bradbury – skromny mistrz

Temperatura, w której płonie papier wynosi dokładnie 451 stopni Fahrenheita (na nasze 232,78 stopni Celcjusza). Zapewne mało kto by o tym wiedział, gdyby w roku 1953 pewien amerykański pisarz nie zatytułował tak swojej powieści.

„451 stopni Fahrenheita” Ray’a Bradbury’ego była kamieniem milowym w literaturze fantastycznej. Dziś opisana przez pisarza historia świata, w którym książki uznano za zakazane i palono na stosach uznawana jest za jedną z najwybitniejszych antyutopii i stawiana jest na równi z „Nowym wspaniałym światem” Aldousa Huxley’a i „1984” George’a Orwella. Jej autor zaś w anglosaskiej literaturze ma status współczesnego klasyka. „Miałem dwanaście lat gdy napisałem swoje pierwsze opowiadanie. Dekadę później napisałem pierwsze opowiadanie, które nadawało się do druku” – opowiadał w jednym z wywiadów Bradbury. Obecnie tytuły takie jak „Kroniki marsjańskie”, „Słoneczne wino” czy „Ilustrowany człowiek” znajdują się na listach lektur szkolnych w każdym anglojęzycznym kraju. I nie tylko – powieści i opowiadania Bradbury’ego otoczone są kultem we Francji, Niemczech a nawet w Rosji. Bradbury, który pisarską karierę zaczynał w latach 40. (pierwsze opowiadanie opublikował w 1941 roku i zarobił na nim całe 15 dolarów) zaliczany był wówczas wspólnie z Isaakiem Asimovem, Arthurem C. Clarkiem i Robertem A. Heinleinem do pisarzy tzw. „złotego okresu fantastyki”. Nigdy jednak z tym nurtem się nie utożsamiał. „Nie jestem pisarzem science fiction, w całej swojej karierze napisałem tylko jedną powieść SF i było to „451 stopni…” – podkreślał w niemal każdym wywiadzie. Nie wynikało to ani z przekory ani z poczucia wyższości. W przeciwieństwie do powieści Asimova (sformułował prawa robotyki i stworzył słynne cykle „Ja, Robot” oraz „Fundacja”) czy Heinleina (militarno-fantastyczni „Władcy marionetek” i „Żołnierze kosmosu”) twórczość Bradbury’ego od książkowego debiutu (1947) wymykała się prostym klasyfikacjom gatunkowym. Rakiety, przestrzeń kosmiczna, astronauci czy duchy i zjawy były dla niego tylko rekwizytami, za pomocą których snuł swoje opowieści o kondycji współczesnego człowieka.

Tak było choćby w przypadku słynnych „Kronik marsjańskich” – zbioru luźno ze sobą powiązanych opowiadań, mówiących o kolonizacji Marsa. Tuż po wydaniu w 1950 roku zachwycił się nimi pisarz Christopher Isherwood autor słynnego „Pożegnania z Berlinem” (na jego postawie powstał „Kabaret”), który w recenzji napisał iż „Bradbury nie pisze fantastyki, on tworzy współczesne mity obrazujące słabość i małostkowość człowieka”. Ta pochwała ze strony znanego i cenionego pisarza sprawiła, że Bradbury wybił się z fantastycznego getta i został uznany za pisarza główno nurtowego. Pozycję tę umocnił siedem lat później wraz z publikacją autobiograficznej opowieści „Słoneczne wino”, której bohaterem był dorastający chłopiec Douglas – alter ego autora. Akcja tej książki toczyła się w fikcyjnym mieście Green Town, które Bradbury wzorował na miasteczku Waukegan w stanie Illinois, w którym dorastał. Książka została uznana za jedną z najbardziej wzruszających i magicznych (jej akcja dzieje się na pograniczu świata magicznego i rzeczywistego) opowieści o dzieciństwie i gdy w 1971 roku astronauci z Apollo 15 wylądowali na księżycu, na jej cześć nazwali jeden z kraterów – „Dandelion Crater” (oryginalny tytuł książki brzmi „Dandelion Wine”).

Urodzony w 1920 roku Ray Bradbury nie miał łatwego dzieciństwa. Jego rodzina splajtowała podczas Wielkiego Kryzysu (dziadkowie byli prasowymi wydawcami), przez co mały Ray często zmieniał miejsce zamieszkania. We wspomnianym Waukegan spędził wczesną młodość by w wieku 13 lat przenieść się z rodzicami do Los Angeles. Tam kończy liceum, ale z braku pieniędzy nie może pójść na studia. Wtedy osiemnastoletni Bradbury podejmuje pierwszą pracę – zostaje gazeciarzem handlującym na skrzyżowaniu. Każdego dnia po sprzedaniu gazet zaszywał się w miejskiej bibliotece, gdzie namiętnie czytał wszystko co wpadało mu w ręce. „Ludzie pytają mnie często czy żałuję, że nie mam wyższego wykształcenia. Nigdy w życiu! Biblioteka była moim uniwersytetem przez prawie 10 lat i tam nauczyłem się wszystkiego o pisaniu. Żadne studia nie dałby mi tej wiedzy” – powtarzał w wywiadach. To w bibliotece młody Ray odkrywa zarówno kosmiczne przygody Bucka Rogersa, jak „Moby Dicka” Hermana Melvilla. Jako dorosły i ceniony już autor w 1956 roku napisze scenariusz do słynnej filmowej adaptacji tej powieści wyreżyserowanej przez Johna Hustona. Co ciekawe, współpraca wybitnego reżysera i pisarza była tak burzliwa i pełna agresji, że Bradbury opisał ją w opowiadaniu „Zjawa”, w którym zarozumiały reżyser zostaje zamordowany przez ducha pięknej kobiety.

Praca nad „Moby Dickiem” nie była jedynym romansem pisarza z kinem. Na podstawie jego opowiadań powstają klasyki kina SF takie jak „It Came From Outter Space” (1953) czy „The Beast from 20,000 Fathoms” (1953). Opowiadania Bradbury’ego są adaptowane do kultowego serialu „Strefa mroku”, a w latach 80. doczekał się on nawet własnego serialu telewizyjnego „The Ray Bradbury Theater”. Oczywiście nie można tu nie wspomnieć o legendarnej adaptacji „451 stopni…” (1966) jakiej dokonał mistrz francuskiej nowej fali Francois Truffaut.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że wkład we współczesną popkulturę Bradbury’ego nie ogranicza się tylko do wielkich sukcesów literackich i udanych filmowych adaptacji. Ten pisarz samouk jest także ojcem jednej z najsłynniejszych popkulturowych rodzin wszech czasów, czyli upiornej „Rodzinki Addamsów”. Otóż w latach 40. wspólnie z ówczesnym przyjacielem rysownikiem Charlesem Addamsem, Bradbury wymyślił przygody upiornej rodziny Elliotów. Pisane przez autora „Kronik marsjańskich” oraz ilustrowane przez Addamsa nowelki opowiadające o ich starszych perypetiach ukazywały się na łamach „New Yorkera”. Z bliżej nieznanych przyczyn obaj panowie nagle się pokłócili, a Addams aby odciąć się od byłego kolegi zmienił nazwę rodziny na swoje rodowe nazwisko.

Bradbury mimo bardzo podeszłego wieku wciąż tworzył (ostatnią antologię opowiadań wydał w 2011 roku) i podróżował z odczytami po amerykańskich uniwersytetach. Jak często mawiał, wciąż jeździ z odczytami bo musiał przypominać młodym ludziom, że poza interentem i wirtualną rzeczywistością jest inne lepsze życie. Niestety od 2012 roku przestał im o tym przypominać.

Kategorie
większe kawałki
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz