większe kawałki

John D. MacDonald – ojciec chrzestny Jacka Reachera

Do księgarni trafiły trzy kryminały Johna D. MacDonalda z jego sztandarowym bohaterem Travisem McGee. Może teraz Polacy w końcu odkryją jedną z najważniejszych postaci literatury noir.

John D. MacDonald, jedyny pulpowy pisarz wyróżniony prestiżową National Book Award, to w historii czarnego kryminału postać o wiele ważniejsza niż sam Raymond Chandler. Cóż z tego. W Stanach ikona i legenda – w Polsce autor znany grupce wtajemniczonych. Więcej. Nawet w kilku wydanych u nas niby poważnych kompendiach wiedzy na temat literackiego kryminału (pisanych przez Polaków) śladu po MacDonaldzie nie znajdziecie. Ani po jego flagowym bohaterze Travisie McGee. Szkoda. Wielka szkoda. Bo był to pisarz niezwykły, a jego bohater to postać, która tchnęła życie w papierowych i wyniosłych prywatnych łapsów.

Zresztą Travis McGee nawet nie był prywatnym detektywem. Raczej specem od rozwiązywania problemów poza prawem. Za pięćdziesiąt procent wartości Travis odnajduje zaginione przedmioty, rozwiązuje dziwne sprawy i cały czas pakuje się w kłopoty. Podobnie jak Marlowe, kieruje się specyficznym kodeksem moralnym, ale w przeciwieństwie do chandlerowskiego detektywa żyje pełną piersią, nie oglądając się za siebie. A zatem kiedy McGee ma ochotę na kobietę, bierze ją. Kiedy chce komuś przylać – leje.

 

Przez całą swoją karierę John MacDonald uznawany był za „króla wydań kieszonkowych”, a jeśli wierzyć legendom, to u szczytu popularności pisarza (przełom lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku) każdy przeciętny jadący do pracy Amerykanin czytał którąś z jego powieści. Sam Stephen King wielokrotnie przyznawał, że zasięg prozy MacDonalda mu imponuje i budzi respekt.

Dobrze – ktoś przytomnie zapyta – skoro to była taka gwiazda, to dlaczego nikt po śmierci pisarza nie kontynuuje jego cyklu, jak ma to miejsce choćby z Robertem Ludlumem, a nawet Chandlerem. Ano, i tu dochodzimy do fascynującej rzeczy. Okazuje się, że rodzina MacDonalda to dziwne typy. Otóż uznając ostatnią wolę ojca – zakazali kontynuowania jego książek! Tak jest. Nawet King, który w końcu zaprzyjaźnił się z Johnem i chciał napisać w hołdzie dla niego tom przygód Travisa, został odprawiony z kwitkiem.  

Spadkobiercy MacDonalda mają też dość niechętny stosunek do Hollywood. Od kilku lat mówi się o filmie „Travis McGee” (miał realizować go m.in. Oliver Stone, Paul Greengrass i James Mangold – ten ostatni po problemach z produkcją zrealizował finalnie „Logana”), ale póki co nie powstał scenariusz, który zachwyciłby tych, którzy prawa do postaci posiadają. I film trwa w preprodukcyjnym limbo. Jeśli w końcu powstanie będzie to trzecia filmowa adaptacja cyklu. Dwie poprzednie „Darker Than Amber” (1970) z Rodem Taylorem w roli McGee i „Empty Copper Sea” (1983) z Samem Eliottem, choć otoczone są kultem pośród wielbicieli filmowego noir, dziś stanowią filmowe białe kruki.

 

I szkoda tylko, że w Polsce powieści Johna D. MacDonalda nie miały szczęścia. Najpierw wydawane przez Da Capo, przepadły w magmie rynku, potem zaczął wydawać je Albatros, ale miały tak koszmarną szatę graficzną, że nikt o zdrowych zmysłach po nie, nie sięgał. Teraz wznowiono trzy tytuły („Purpurowe miejsce zgonu”, „Niebieskie pożegnanie”, „Koszmar na różowo”) – w przyjaznej szacie graficznej i atrakcyjnej cenie. Może coś w końcu drgnie. W końcu one naprawdę są mistrzowskie. A po poznaniu Johna D. MacDonalda, czytanie jego nudnego klona, czyli Lee Childa już nigdy nie będzie wam sprawiać wielkiej frajdy.

Kategorie
większe kawałki
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).
Komentarz
  • Pan Mercedes kontra Pan Mercedes – Dzika Banda
    29 sierpnia 2017 at 14:04
    Skomentuj

    […] ten gatunek King planował zabrać się od dawna. W roku 1986 ubiegał się u spadkobierców Johna D. MacDonalda o prawa do kontynuacji serii o Travisie McGee – bezskutecznie. Rodzina zmarłego mistrza noir […]

  • Dodaj komentarz