większe kawałki

J.K. Rowling, moja miłość

W dobie tabloidyzacji niełatwo o chwytliwy lead – zwłaszcza jeśli tekst traktuje o czymś tak niemodnym jak książki – dlatego posunę się do wyznania z rodzaju intymnych: otóż kocham J.K. Rowling.

Kocham ją za to, że zamiast uczyć się do matury, mogłem biegać w pelerynie po Hogwarcie i bić się ze smokami. Kocham ją za to, że blisko dekadę później, odziany w garnitur finansowego doradcy, w ukryciu za znienawidzonym biurkiem, oddawałem się tej samej przyjemności. Kocham ją za odwagę potrzebną by po serii o Harrym Potterze napisać coś tak rozpaczliwie smutnego jak finał „Trafnego wyboru”. Kocham ją wreszcie za ponurego Cormorana Strike’a i mam nadzieję, że facet trochę jeszcze pożyje.

Joanne Rowling, niegdyś skrajnie uboga, należy dziś do najbogatszych pisarek na świecie. Gdyby do końca życia nie napisała już ani słowa, pieniędzy nie zabrakłoby pewnie nawet jej wnukom (w kwietniu bieżącego roku jej majątek oszacowano na miliard dolarów). W udzielanych niezbyt często wywiadach autorka powtarza jednak, że bez pisania nie mogłaby żyć. Zakochana w składaniu zdań, a niekoniecznie w towarzyszącym temu zajęciu rozgłosie, postanowiła opublikować powieść pod pseudonimem i tak w ubiegłym roku na półkach księgarskich pojawił się pierwszy tom przygód prywatnego detektywa, Cormorana Strike’a. Sprawa z fałszywym nazwiskiem szybko się rypła – do dziś trwają spekulacje, czy prawdziwej tożsamości niejakiego Roberta Galbraitha nie ujawniono celowo – a nikomu nie znana powieść wskoczyła nagle na szczyty wszystkich list bestsellerów. Rok później brytyjski wydawca oddaje czytelnikom powieść „Silkworm”, czyli kontynuację przygód niesfornego detektywa, jednak tym razem wszyscy dobrze wiedzą, że niejaki Galbraith tak naprawdę chodzi w spódnicy.

W „Wołaniu kukułki” Strike’owi udało się rozwikłać zagadkę śmierci słynnej modelki, dzięki czemu na kartach drugiego tomu wiedzie mu się (przynajmniej finansowo) zdecydowanie lepiej niż kiedyś. Szum medialny związany z tak głośną sprawą przełożył się na gwałtowny wzrost liczby zleceń od bogatych klientów (którzy proszą zazwyczaj o przyłapywanie współmałżonków na romansach), ale mimo poprawy sytuacji finansowej Strike wciąż chodzi niewyspany. Zmęczony i skołowany, przyjmuje w końcu zlecenie, od którego powinien trzymać się z daleka.

Pozbawiona pieniędzy żona pisarza-ekscentryka prosi go o pomoc w odnalezieniu swojego ślubnego, który, jak się okazuje, zniknął z domu już nie po raz pierwszy. Szybko wychodzi na jaw, że Owen Quine do najwierniejszych mężów nie należał, a skromność i uczciwość znał chyba tylko z nazwy. Niewyspany detektyw – któremu, podobnie jak w pierwszym tomie towarzyszy młoda asystentka, Robin Ellacott – zgadza się pomóc nieszczęśliwej kobiecie i tym samym pakuje się w świat słynnych artystów, agentów literackich i rywalizujących ze sobą wydawnictw. Dowiaduje się, że środowiskiem zatrzęsła niedawno wieść o nowej książce zaginionego Quine’a, w której arogancki i znienawidzony przez wszystkich pisarz obraził podobno kogo tylko się dało, z własnym wydawcą włącznie. Niedługo później ślad po nim zaginął.

Już po kilkudziesięciu stronach widać, że drugi tom bije jedynkę na głowę. Liczne wątki poboczne, ledwie zaznaczone w „Wołaniu kukułki”, znajdują teraz więcej przestrzeni, a życie prywatne Strike’a (oraz Ellacott) staje się czymś więcej niż tylko miłym dodatkiem do krwawej intrygi.

Na kartach „Silkworm” Joanne Rowling udowadnia, że książki o Cormoranie Strike’u to nie tylko kolejna seria kryminalnych zagadek połączonych osobą bohatera, który usiłuje je rozwikłać, ale też bardzo porządny cykl powieści obyczajowych, w których zwłoki równie dobrze mogłyby się nie pojawiać.

Na koniec wyznanie nie mniej dramatyczne niż to z samego początku: otóż sagę o „Harrym Potterze” przeczytałem trzykrotnie. Mam nadzieję, że Cormoran Strike okaże się dla mojego wolnego czasu łaskawszy.

Kategorie
większe kawałki
Jakub Małecki

Jakub Małecki – urodzony w 1982 roku w Kole – pisarz, autor książek: Błędy (2008), Przemytnik cudu (2008), Zaksięgowani (2009), Dżozef (2011), W odbiciu (2011), Odwrotniak (2013) i Dygot (2015).
Napisał rownież kilkanaście opowiadań ogłoszonych w prasie i w antologiach. Przełożył z języka angielskiego wiele pozycji, między innymi Brudne wojny Jeremy’ego Scahilla, Paryż wyzwolony Antony’ego Beevora, Moją prawdę Mike’a Tysona i zbiór korespondencji pod tytułem Listy niezapomniane. Publikował w „Newsweeku”, „Polityce”, Angorze”, „Znaku”, „Nowej Fantastyce” i „Tygodniku Powszechnym”.
Laureat nagrody Śląkfa w kategorii „Twórca roku”, dwukrotnie nominowany do Nagrody im. Janusza A. Zajdla.

Dodaj komentarz