większe kawałki

H.R. Giger (1940-2014)

H.R. Giger, twórca postaci Obcego, jeden z najbardziej wpływowych artystów współczesności zmarł 12 maja 2014 r. w wyniku urazu głowy. Miał 74 lata.

 Współczesny książę ciemności nie nosił korony z płomieni. Mieszkał w szwajcarskim miasteczku o kulinarnie kojarzącej się nazwie Gruyéres. Obdarzony był tak zwaną trudną urodą: spłacheć białych włosów przylepiony do krągłej głowy, ciężkie powieki i usta jak dwie dżdżownice, które od czasu do czasu wyginał figlarny uśmiech. Z wiekiem zaokrąglał się coraz bardziej. Nekrotyczne boginie, które malował i rzeźbił, te zastygłe w pełnym gracji transie istoty nadkobiece do końca zachowały swą zawrotną smukłość.

  W  1979 roku dał światu ksenomorfa, znanego powszechnie jako Obcy. Ulepił swe bezokie lśniącoskóre dziecię z części do Rolls-Royce’a i kręgosłupa węża, połączonych plasteliną. To widać: stwór jest zarazem gadzi i przemożnie elegancki. Raz na zawsze przemeblował on głowy zarówno twórców, jak i wielbicieli filmowych monstrów. Oraz sny wielu. Także tych, którzy nigdy nie słyszeli ani o surrealiźmie, ani tym bardziej o Gigerze.

Zawsze twierdził, że buduje swe unikalne imaginarium ze snów, jakie prześladowały go przez lata. Podobno pierwszy obraz namalował w celach autoterapeutycznych – by podzielić się ze światem duszącą go zmorą. Podejrzewam, iż na pewnym etapie sławy renomowani psychiatrzy wyskakiwali na Gigera zza każdego krzaka, błagając o chwilę rozmowy. Lecz kto przytomny na umyśle chciałby się pozbyć takiego świra?

giger dzieło1(Phallic Duress)

Urodzony w 1940 w schludnej Szwajcarii Hans Rudolf „Ruedi” Giger był malarzem, rzeźbiarzem i projektantem rekwizytów o biegłości ręki godnej dawnych mistrzów. Jego przerażające necronomy i biomechanoidy nakreślone są z tak powłóczystą elegancją, że piękno formy częstokroć przesłania widzowi jej wynaturzone okrucieństwo i czarny jak smoła humor. Nade wszystko jednak Giger jest marką; gatunkiem samym w sobie. Zamarznięty, bezlitosny świat, gdzie elementy przemysłowe harmonijnie splatają się z kośćmi i ścięgnami. Zdeformowane niemowlęta dojrzewają pomału w fabrycznych retortach. Nowy Jork staje się lasem kręgosłupów. Odhumanizowane pół-maszyny, pół – sukuby trwają w uścisku obłąkanie precyzyjnych instalacji, zadających im rozkosz i ból. Narządy płciowe obracające się w architekturę. Obcy, Obcy nade wszystko, ale także film „Gatunek”, nieudany powrót po latach czyli „Prometeusz” i żarcik o morderczym kondomie wytwórni Troma. Człowiek – pałac w nigdy nie powstałej, choć legendarnej „Diunie” Jodorowskiego. Całe to mroczne bogactwo można przywołać jednym nazwiskiem i każdy, wszędzie zrozumie, o co chodzi.

Giger nie dość, że był wybitnym artystą, to jeszcze łebskim gościem. Swój przemożny wpływ na popkulturę rozumiał jak mało kto. W przerwach od robienia Sztuki Wysokiej projektował okładki płyt. Zezwolił także na otwarcie w kilku częściach globu tak zwanych Giger Barów. Obalić setkę na żebrowanym jak szkielet fotelu, w którym zasiadać miał Baron Harkonnen – to dopiero coś. Ostatecznie z kilku takich przybytków przetrwały jedynie dwa. Te w Szwajcarii, na których wystrój artysta miał decydujący wpływ.

Do mikrofonu projektu Gigera drze się wokalista numetalowej grupy Korn. Entuzjaści tatuażu na całym świecie ochoczo upiększają się jego potwornościami. „To największy możliwy komplement dla artysty” miał powiedzieć H.R.

Zostało po nim muzeum w Szwajcarii, do którego w końcu kiedyś na pewno się wybiorę. Zostały filmy, do których przyłożył rękę –  niektóre znakomite, inne wręcz przeciwnie. Miałam dwadzieścia parę lat, gdy po raz pierwszy obejrzałam oryginalnego „Obcego” Scotta. (Tak, żyłam pod kamieniem.) Antyludzko usposobiony Ian Holm wzbudził we mnie grozę. Tytułowego potwora wyglądałam z utęsknieniem. To co, że rozdzierał ludzi, zaś jego ośmionożne potomstwo nie przestrzegało etykiety randkowej? Był taki piękny.

Kategorie
większe kawałki
Nina Wum

Nina Wum – niedoszła absolwentka teatrologii. Recenzuje książki dla wydawnictw, czasem tłumaczy. Kocha kulturę tzw. masową miłością namiętną i nierozsądną. Czyta, słucha, łupie w gry, ogląda, przetwarza – niekoniecznie w tej kolejności.

Dodaj komentarz