większe kawałki

„Feud”, czyli co się zdarzyło Joan Crawford i Bette Davis

Od czasu do czasu pojawia się film, w którym jest wszystko co najlepsze,  który zostaje zapamiętany na dziesięciolecia i który zazwyczaj nie tylko nie dostaje Oscara, a nawet bywa pomijany w nominacjach przy najważniejszej kategorii.  Jak „Psychoza”. Jak „Dziecko Rosemary”. I jak „Co się zdarzyło Bany Jane?” – film tym bardziej wyjątkowy, bo w niezwykłym stopniu zbudowany na przenikaniu się prawdy z fikcją.

„Co się zdarzyło Baby Jane?” nie wymienia się w jednym rzędzie z horrorami, które stanowią kamienie milowe gatunku – przypomnijmy choćby „Noc żywych trupów”, czy przywołane wyżej „Dziecko Rosemary” – choć w chwili tworzenia uważany był właśnie za „horror movie”. Po latach wciąż hipnotyzuje historią i rolami dwóch wielkich hollywoodzkich gwiazd, Joan Crawford i Bette Davis. W chwili kiedy powstał, czyli na początku lat sześćdziesiątych musiał wywoływać szok i niedowierzanie, a przecież okrężną drogą opowiadał całą prawdę o Hollywood – prawdę mroczną, aktualną sto lat temu, aktualną i dzisiaj. Fabryka gwiazd to po prostu fabryka – kiedy gaśniesz, kiedy nie ogrzewasz innych swym blaskiem, po prostu znikasz – czego doświadczyło już setki hołubionych w swoim czasie aktorów i przede wszystkim aktorek, dla których ów moment przewartościowania kariery, najczęściej stawał się pierwszym krokiem na drodze do osobistego piekła.

Czasami jednak staje się cud. Gwiazdy zaliczają spektakularne powroty (John Travolta) rozbłyskują w niespodziewanie późnym wieku (J.K. Simmons), albo po prostu nazywają się Meryl Streep, dla której wciąż znajdują się nowe role. Zazwyczaj jest bowiem tak, że po przekroczeniu pewnej granicy – najczęściej wiekowej i najczęściej dotyczy to jednak kobiet – po latach brylowania na ekranie, nawet te największe gwiazdy, nawet te nagradzane Oscarem, odstawiane są na boczny tor i powoli odchodzą w zapomnienie.

W 1961 roku Joan Crawford miała już trzyletnią absencję od gry w filmach – nie było dla niej ról, dawno przekroczyła pięćdziesiątkę, powoli zamieniała się w panią domu i bardziej niż aktorką była ambasadorką Pepsi Coli – co nie dziwi, skoro jej mężem był prezes koncernu. Najlepsze lata miała też za sobą Bette Davis, dwukrotna zdobywczyni Oscara, powszechnie uważana nie tylko za wielką gwiazdę, ale jedną z najlepszych aktorek w historii  Hollywood. Powszechna była również wiedza o wielkiej, wzajemnej niechęci i rywalizacji obu aktorek, która zaczęła się już w latach trzydziestych. Poszło o mężczyznę (Franchot Tone), a potem trwało już dziesięciolecia, objawiając się przede wszystkim w wyjątkowo  zajadłych komentarzach obu pań na swój temat. Co zatem się stało, że obie zagrały w filmie, który dzisiaj śmiało można określić jako arcydzieło i ukoronowanie karier obydwu aktorek?

W „Feud” – nowym serialu Ryana Murphy’ego (a właściwie kolejnej antologii po „American Horror Story” i „American Crime Story”, która ma skupiać się na słynnych konfliktach), wskazuje się na zwykłą desperację czarnowłosej Crawford, ale to desperacja podparta kobiecą inteligencją i przebłyskiem geniuszu. Najpierw w jej ręce trafiła książka Henry Farrela, którą wysłała do równie łaknącego wówczas odmiany i daru od losu reżysera Roberta Aldricha – ten wkrótce rozpoczął starania o uruchomienie projektu. Jednak kropką nad i był pomysł aktorki, by do roli Jane zaangażować jej odwieczną rywalkę – w ten sposób film opowiadający o destrukcyjnej relacji dwóch sióstr znalazł pikantne odzwierciedlenie w rzeczywistości. Rzeczywiście – był to przebłysk geniuszu.

Dwie wielkie gwiazdy, historia, w której znajdowały się sceny na tamte czasy wstrząsające (skopanie bezbronnej, kalekiej kobiety przez drugą), ale i sceny niezapomniane, które wyniosły „Co się zdarzyło Baby Jane?” na aktorskie wyżyny. Taniec Bette Davis, wściekłość Jean Crawford uzewnętrzniona w szalonej jeździe w kółko na wózku inwalidzkim, czy końcowa, genialna sekwencja na plaży, w którą jedna gwiazda włożyła maksimum środków aktorskich, druga skondensowane minimum i obie wypadły bezbłędnie. Obie zagrały tu przebrzmiałe gwiazdy, obie w 1961 roku można było za takie uznać. To była sztuka podciągnięta do granic masochizmu, co dało efekt porażający – takie filmy, taka kondensacja wszystkich, składających się na dzieło artystycznych aspektów zdarza się od wielkiego dzwonu. Powstało arcydzieło, którego kulisy można poznawać teraz dzięki serialowi „Feud”.

W roli Jean Crawford widzimy tu Jessicę Lange. Bette Davis gra Susan Sarandon. To również sławne, obsypane największymi nagrodami aktorki i również w ich przypadku zaczynał działać już nieubłagany mechanizm Fabryki Snów. Niespodziewanie, Lange powróciła w blasku chwały za sprawą serialu „American Horror Story”, w którym potrafiła przyćmić swoją grą resztę obsady. Z kolei w przypadku Susan Sarandon czas obchodził się z nią wyjątkowo łaskawie – może od lat nie grała wiodących ról w ważnych filmach, ale wciąż wygląda oszałamiająco – kto wie, może by pokazać tę swoją brzydszą stronę, przyjęła właśnie rolę Bette Davis, która na planie „Co się zdarzyło Baby Jane?” robiła wszystko, by wyglądać szpetnie i odpychająco?

Być może „Feud” pozwoli nam dotrzeć pod powierzchnię obydwu historii, pod to co dobrze znane, czyli konflikt dwóch gwiazd i oś fabuły samego scenariusza – to wszystko, scalone w jedno widzimy na wyrazistej, znakomitej czołówce serialu FX. Ta czołówka to przepiękna animacja, która już swą formą próbuje nam służyć interpretacyjnymi podpowiedziami. Oczywiście to co na wierzchu będzie wzbudzać większe emocje – czyli narastający konflikt i uprzykrzanie sobie życia przez obie aktorki, ale tak jak w samej opowieści o skazanych na wspólne egzystowanie siostrach, być może i konflikt realnych gwiazd miał drugie dno.

„Co się zdarzyło Baby Jane?” to opowieść o jesieni życia dwóch kobiet – rodzeństwa Jane i Blanchet Hudson. Pierwsza była dziecięcą gwiazdą. Druga została sławna w dorosłym wieku. Obie, każda w swoim czasie, zazdrościły sobie sukcesów. Kulminacją był wypadek Blanchet, która u szczytu kariery straciła władzę w nogach. Wypadek ów spowodowała po pijanemu Jane, którą po latach od nieszczęśliwego wydarzenia mieszka z siostrą i sprawuje nad nią opiekę, jednocześnie tracąc kontakt z rzeczywistością i w miarę postępów fabuły coraz mocniej wpływając na położenie kalekiej siostry, aż do znęcania się nad nią.

Pierwszy plan to zatem podła Jane i biedna, poniewierana Blanchet. Pierwszy plan „Feud” to Joan Crawford i Bette Davies toczące swój gwiazdorski konflikt. Niedopowiedzenia i traumy tkwią tu głębiej, niektórych można się tylko domyślać, niektóre z czasem wyjdą na jaw. „W co się zdarzyło Baby Jane” nad wszystkim góruje figura apodyktycznego, niemal nieobecnego na ekranie ojca, w czołówce „Feud” widzimy znamienną scenę, w której potężna sylwetka producent używa swoich gwiazd jak marionetek.

A zatem w podtekstach możemy doszukiwać się zmarnowanego dzieciństwa obu bohaterek filmu Aldricha  i uwikłanie w bezlitosną, filmową branżę gwiazd odtwarzanych przez Lange i Sarandon. Mówimy przy tym o kobietach inteligentnych, znających swoją wartość (jak znacząco odzwierciedla to w „Feud” scena z Crawford słuchającą szczebioczącej w tle na rozdaniu Złotych Globów Marilyn Monroe, utożsamioną tu z rolą słodkiej, platynowej blondynki). Przetrwanie w Hollywood ma swoją cenę – i tego metaforą staje się również cała historia przedstawiona w „Co się zdarzyło Baby Jane?”. Historia o dwóch kobietach z góry skazanych na postępujące poniżenie i zapomnienie, na granie według cudzych reguł i na konflikt, który zaczyna rządzić ich życiem. Życiem jak się zresztą ostatecznie okaże spędzonym w kłamstwie, od którego nie ma możliwości ucieczki.

A fakty (rzecz jasna ubarwione), które będą nam pokazywane w „Feud”? Determinacja przenika się tu z tragizmem, wyrachowanie z walką o to, by wybrzmiał indywidualny głos. Joan Crawford oddaje tytułową rolę Bette Davis (za którą ta otrzymuje nominację do Oscara). Mimo konfliktu, mimo obnoszonej niechęci, obie ceniły się nawzajem jako profesjonalistki. To co dla nich najbardziej się liczyło, to najzwyklejszy, zawodowy szacunek.  Zagrały w filmie, który jest niczym manifest – kobiecy, artystyczny, wielopoziomowy manifest, który na to chyba wygląda, będzie miał szansę pełniej wybrzmieć w serialu o obu aktorkach. Bo przecież „Co się zdarzyło Baby Jane?” dysponuje równie uniwersalnym przekazem jak „Dziecko  Rosemary” bądź „Noc żywych trupów”. Zachowały się zdjęcia, zachowały się wspomnienia o Crawford i Davis szczerze ze sobą rozmawiających i uśmiechających się do siebie. Być może reszta to tylko teatr, reszta to tylko rola od której nie dało się uciec, a cała prawda i tak zawarta jest na identycznych niemal fotosach promujących i film, i serial. Jako gwiazdy pewnie nie mogły inaczej. Ale za to w „Co się zdarzyło Baby Jane?” sportretowały dwie udręczone kobiety. A zatem – gwiazda gwieździe wilkiem. A kobieta kobiecie?

Kategorie
większe kawałki
Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz