Kino Świat
większe kawałki

Fest Makabra 2017, czyli krótki przegląd filmów festiwalowych #1

W lutym, w całej Polsce, w wybranych kinach studyjnych startuje pierwsza edycja Fest Makabry – festiwalu promującego niezależne kino grozy. Poniżej przedstawiamy mini-recenzje pierwszych czterech, spośród ósemki filmów jakie będziecie mogli obejrzeć.

Klątwa śpiącej królewny. Reżyseria: Pearry Reginald Teo. Obsada: Ethan Peck, India Eisley, Natalie Hall, Scott Glasgow. USA, 2016 (Kino Świat)

klatwaObok skrojonych na wielkie blocbustery komiksowych ekranizacji historii ze stajni Marvela i DC, zdarzają się też rzeczy mniejsze – co nie oznacza, że mniej interesujące. „Klątwa Śpiącej Królewny” to w prostej linii ekranizacja dzieła Everette Hartsoe’a, inspirującego się klasyczną baśnią braci Grimm. Akcja przeniesiona została do czasów współczesnych, gdzie wraz z bohaterem, nie do końca spełnionym artystycznie malarzem Thomasem Kaiserem przyjdzie nam odkryć tajemnicę jego powracających snów z tytułową panną w roli głównej, a przy okazji rzucić nieco światła na wyjątkowo mroczną historię jego rodziny.

„Klątwa Śpiącej  Królewny” całkiem sprawnie łączy w sobie elementy baśni z estetyką kina grozy, z minuty na minutę podkręcając tempo, by w samej końcówce zamienić się już w niczym nieskrępowaną, komiksową jazdę bez trzymanki. Nieco strachu i bardzo dobra (w szczególności, jeśli brać pod uwagę skromniutki budżet) realizacja nadrabiają pewne niedostatki scenariuszowe  sprawiając, że na filmie Pearry’ego Reginalda Teo można się nieźle bawić.

 

Bodom. Reżyseria: Tanela Mustonen. Obsada: Nelly Hirst-Gee, Mimosa Willamo, Mimosa Gabriel. Finlandia, 2016 (Kino Świat)

bodomW Finlandii sprawa bestialskiego mordu czwórki obozowiczów nad jeziorem Bodom z 1960r., przeszła już do legendy, owiana siecią teorii spiskowych i co bardziej fantazyjnych dociekań prawdy, trwale odciskając piętno na kulturze tego utożsamianego z krainą spokoju państwa. Film Taneli Mustonena zabiera nas w czasy współczesne, kiedy czwórka uczniów postanawia zabawić się w domorosłych detektywów i przeprowadzić szczegółową rekonstrukcję wydarzeń. Efekty tego typu zabaw widzieliśmy już w kinie grozy niejednokrotnie – i tym razem nie będzie inaczej, bowiem niektórych historii ruszać się nie powinno.

„Bodom” to z jednej strony w każdym calu ukłon dla klasycznych slasherów pokroju „Halloween”, czy „Piątku 13-go”, z drugiej, rzecz pod wieloma względami zdecydowanie wykraczająca poza narzucony przynależnością gatunkową schemat. O ile kręgosłup fabuły może wydawać się z grubsza bez zmian, tak już jej ewolucja może przynajmniej kilkukrotnie zaskoczyć – i to nie tylko kilkoma zwrotami akcji, ale i samą dojrzałością historii. Jeśli dodać do tego surowy, momentami lodowaty wręcz klimat, z wolna wpełzający widzowi za kołnierz i rewelacyjną realizację, można ze spokojem mówić o jednym z najlepszych filmów w gatunku od lat i to nie tylko na europejskim rynku.

 

Lament. Reżyseria: Hong-jin Na. Obsada: Do-Won Kwak, Jeon-min Hwang, Jun Kunimura. Korea Połudnowa, 2016 (Kino Świat)

lamentW spokojnej, koreańskiej wiosce dochodzi do kilku następujących po sobie wyjątkowo brutalnych , zdecydowanie nienaturalnych zgonów. Śledztwo w owianej tajemnicą sprawie obejmuje miejscowy oficer policji Jong-goo i jak wkrótce się okaże, seria zgonów to ledwie wierzchołek góry lodowej, w przedziwny sposób łączący się z obecnością w okolicy pewnego starszego jegomościa. Nikłe poszlaki jakie udaje się zebrać zdają się prowadzić donikąd, a dla Jong-goo sprawa stanie się wkrótce bardziej osobista, niż bohater chciałby tego sobie życzyć.

„Lament” intryguje już od pierwszych minut seansu, co znamienne tym bardziej, iż nie jest kolejnym horrorem z rodzaju tych, które straszą widza jedynie wyskakującymi zewsząd jumpscare’ami. W miejsce tychże, mamy niesamowity, przytłaczający wręcz nastrój zalanej deszczem koreańskiej prowincji, mieszający się z pełnym niedopowiedzeń i zabobonów lokalnym folklorem. Akcja toczy się tu niespiesznie, scenariusz co rusz myli tropy, podsuwając widzowi kolejne wskazówki prowadzące do ostatecznego rozwiązania – które swym ciężarem emocjonalnym wypiera z pamięci wszystko od czasów „Mgły” Franka Darabonta. Wielkie kino, słusznie okrzyknięte jednym z najlepszych filmów grozy ubiegłego roku.

 

Zombie Express. Reżyseria:  Sang-ho Yeon. Obsada: Gong Yoo, Soo-an Kim, Yu-mi Jeong. Korea Południowa, 2016 (Kino Świat).

zombieO przebojowej zombie-apokalipsie rodem z Korei Południowej pisaliśmy już wcześniej. Przedstawiając zatem całość w skrócie: pochłonięty pracą, z bagażem rozbitego życia prywatnego młody biznesmen wraz z małoletnią córką wsiadają do tytułowego ekspresu – a tam, ni stąd ni z owąd, będą musieli zmierzyć się z przetaczającą się po cywilizacji falą tajemniczej infekcji, przeistaczającej kolejnych pasażerów w żądne krwi monstra.

O ile punkt wyjścia dla fabuły na zanadto skomplikowany ani zbytnio angażujący się nie zapowiada, tak już sam moment seansu powoduje, że oczy otwierają się zdecydowanie szerzej. „Zombie Express” zarobił na świecie ponad sto milionów dolarów i kwota ta nie jest przesadzona choćby o cent – film jest znakomity od strony technicznej, ma całkiem trafny komentarz społeczny i wyjątkowo emocjonalną, szczególnie jeśli brać pod uwagę tematykę treść. Obok „The Girl with All the Gifts”, czyli ekranizacji „Pandory” Mike’a Careya, jeden z najbardziej widowiskowych i bogatych w treść obrazów w gatunku, jaki mieliśmy okazję oglądać w ciągu ostatniej dekady.

 

Kategorie
większe kawałki
Maciej Bachorski

Rocznik '87. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę. Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Dodaj komentarz