większe kawałki

Daniel Craig – człowiek, który nie chciał być Bondem

Jest synem marynarza i nauczycielki, który najpierw zakochał się w Szekspirze a potem stał się Jamesem Bondem. Ów człowiek nazywa się Craig, Daniel Craig.

W 2005 roku żaden mężczyzna nie chciałby być na miejscu Daniela Craiga. Brytyjski aktor był wówczas najczęściej obrażanym człowiekiem na Ziemi. Że jest świński blondyn, że brzydki, że ma okropne oczy, że gruby, że ma złą cerę. Epitety jaki padały pod adresem Craiga można by mnożyć bez końca a wszystkie one wzięły swój początek w dniu, w którym producenci przygód James Bonda ogłosili Daniela Craiga nowym odtwórcą postaci 007. Craig nie spodobał się fanom cyklu był, bowiem pierwszym w historii Bonda blondynem.

Przeciwnicy aktora założyli stronę internetową, na której można było wpisywać inwektywy kierowane w jego stronę ( www.danielcraigisnotbond.com) a tabloid „The Daily Mirror” na pierwszej stronie zamieścił zdjęcie Craiga z podpisem „The Name’s Bland, James Bland” (Nazywa się Mdły, James Mdły). Na szczęście ani Craig ani producenci Bonda tym zamieszaniem się nie przejęli. Na konferencji prasowej odcinając się od złośliwości aktor stwierdził: „nie traktuję zagrania Jamesa Bonda jako życiowej misji to po prostu kolejna rola, którą staram się zagrać tak dobrze jak tylko potrafię”.

I zrobił to. Po premierze „Casino Royal” w listopadzie 2006 roku wszyscy ci, którzy obrażali aktora zamarli z podziwu. Dwudziesty pierwszy odcinek serii zrywał z dotychczasową konwencją lekkiej i przyjemniej rozrywki. Bond w wersji Craiga zupełnie nie przypominał szarmanckiego szpiega jakiego znaliśmy z wykonania Pierce’a Brosnana czy łobuzerskiego, ironicznego na wskroś brytyjskie dżentelmena w stylu Rogera Moore’a. Nowy 007 był zimny, wyrachowany i bezlitosny. Tej odsłonie przygód Agenta Jej Królewskiej Mości zdecydowanie bliżej było do powieści Iana Fleminga (które były okrutne i szowinistyczne) niż do stylowego kina szpiegowskiego.

Zmiana wizerunku Bonda wcale nie przeraziła fanów serii, którzy przeprosili Craiga a „Casino Royal” na świecie zarobiło blisko 600 milionów dolarów. W 2006 roku każdy mężczyzna chciał być na miejscu Craiga.

Zrealizowany dwa lata później „Quantum of Solace” kontynuował drogę obraną przez poprzednika a Craig jako Bond był w nim jeszcze bardziej bezwzględny i okrutny. Film będący majstersztykiem efektów pirotechnicznych (ich perfekcję widać, gdy oglądamy film, w jakości HD) zarobił jeszcze więcej niż „Casino…” i był jednym z największych hitów kasowych roku 2008 utwierdzając przy tym pozycję Daniela Craiga na aktorskim rynku. Potem był „Skyfall” i kolejny rekord pierwszy w historii Bond, który zarobił ponad miliard dolarów na świecie.

Craig jest najmłodszym Bondem w historii urodził się 2 marca 1968 roku. Jego ojciec były marynarz, prowadził wówczas pub, w którym spędzał więcej czasu niż w domu a matka nauczycielka próbowała z całych sił uratować rozpadające się małżeństwo. Nie udało się. Craigowie rozwiedli się cztery lata po urodzenia Daniela a przyszły agent 007 zamieszkał z matką i starszą siostrą w Liverpoolu. Aktorskiego bakcyla złapał wcześnie, bo w wieku sześciu lat (zagrał wtedy w szkolnym przedstawieniu „Olivier!”).

Po przeprowadzeniu się z rodziną do mniejszej miejscowości Hoylake, Craig porzucił chwilowo marzenia o aktorstwie na korzyść sportu, dostał się bowiem do szkolnej reprezentacji rugby. Jednak tarzanie się w błocie okazało się nie być tym, co młodego Daniela kręciło najbardziej. Gdy dowiedział się, że w miejscowym teatrze odbywają się próby do „Romea i Julii” natychmiast porzucił uganianie się za skórzaną piłką i wrócił do aktorstwa. Miał wtedy czternaście lat. Dwa lata później Craig wyprowadza się z rodzinnego domu do Londynu, gdzie aby utrzymać się pracuje jako kelner a wieczorami szlifuje sztukę aktorską z grupą National Youth Theatre. W wieku 23 lat Craig obronił dyplom aktorski w prestiżowej szkole Guildhall School of Music and Drama (jego młodszym kolegą był Ewan McGregor) i dostał się do legendarnej Royal Shakespeare Company.

To w teatrze Daniel nauczył się podejmować wszelkie aktorskie wyzwania. Stąd też w jego filmografii znajdują się role tak różne jak kochanek malarza Francisa Bacona („Love is the Devil”) – co zabawne po tej roli zaczęły mnożyć się plotki jakoby Craig był biseksualny, a nawet gejem – , żydowski skrytobójca („Monachium”) czy mężczyzna po przejściach zakochany w sześćdziesięcioletniej kobiecie („Matka”).

Sukces Bonda nie uderzył aktorowi do głowy, który przez całą swoją karierę ku rozpaczy redaktorów naczelnych tabloidów nie dostarcza im materiału na plotki. Ślub z Rachel Weisz zorganizował bez błysku fleszy i potajemnie. Otwarcie przyznawał się do tego, że będąc młodych chłopakiem kradł, by mieć co jeść. Jedyny skandal dookoła Craiga wybuch w momencie gdy po otrzymaniu gaży za „Quantum of Solace” kupił sobie za cztery miliony funtów apartament przy słynnym londyńskim Regent’s Park. Jaki skandal taki Bond chciałoby się rzec…                 

Kategorie
większe kawałki
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz