Fot. Natalia Twardy, Publicat S.A.
większe kawałki

Chłopak z ferajny, czyli prawdziwa historia byłego gangstera

„Byłem gangsterem. Prawdziwa historia” autorstwa byłego przestępcy o pseudonimie Grek to pozycja zaskakująca, nie tylko dlatego, że dostajemy tę opowieść z pierwszej ręki. Tę książkę zwyczajnie bardzo dobrze się czyta.

Spowiedzi gangsterów zawsze budzą żywsze emocje. Jarosław Sokołowski, pseudonim „Masa”, mimo statusu świadka koronnego, stał się częstym gościem mediów wszelakich – wystąpił w dokumencie, wypowiadał się w programach telewizyjnych i internetowych, a najwięcej możemy dowiedzieć się z wywiadów-rzek, jakie przeprowadził z nim Artur Górski. Takie książki to dosyć popularna forma spowiedzi wśród przestępców, którzy przeszli na stronę prawa.

Grek idzie jednak o krok dalej. Sam opowiada swoją historię, bez dziennikarskiego filtru (choć, jak sam podaje w posłowiu, otrzymał pewną pomoc przy redagowaniu) i przybiera ona kształt bliski powieści. Cholera, to właściwie jest powieść. Pełnokrwista, pisana z pierwszej osoby. Jeśli na chwilę zapomnimy o warstwie faktograficznej, to „Byłem gangsterem” spełnia wszystkie wymagania. Jest skomplikowany bohater z zasadami, są jego paskudni przeciwnicy – a akcja rozgrywa się w zdeprawowanym świecie miejskiej gangsterki, opisanym z werwą i bez łagodzących ubarwień.

Całość odbiera się jak polskich „Chłopców z ferajny”. Śledzimy drogę narratora od dzieciaka z naznaczonej przemocą rodziny, gdzie prym wiódł ojciec sadysta. By przeciwstawić się potworowi, Grek zaczyna ćwiczyć – i przedstawia się jako naprawdę dobry, uparty zawodnik. Potem możemy obserwować, jak praca bramkarza na dyskotece otwiera przed chłopakiem drzwi do kolejnych szczebli w bandyckiej hierarchii. Staje się kimś ważnym w mieście, ulica tańczy, jak on zagra. Ze strachu. Zahacza nawet o karierę międzynarodową.

„Byłem gangsterem” okazuje się całkiem intrygującym zapisem pewnej epoki – lat ’90 ubiegłego wieku, kiedy małe grupy przestępcze wyrastały jak grzyby po deszczu, a okazja do zarobienia pieniędzy (albo rany postrzałowej) praktycznie leżała na ulicy. Grek przeciąga nas przez kluby, agencje towarzyskie, prezentuje małe i wielkie układy oraz interesy.

Autor jednocześnie stopniowo i całkiem sprawnie demitologizuje całe środowisko, odziera je z całego uroku, jaki roztaczało kino gangsterskie, literatura czy komiks. Owszem, zdaje się mówić: czekają tu duże zarobki i mnóstwo łatwego seksu, ale na tym zalety się kończą. Świat przestępczy, o którym Grek opowiada, to bagno pełne zdemoralizowanych i plugawych ludzi, którzy raz złamawszy reguły już zawsze będą to robić. Za nic mają honor, wierność w przyjaźni, biznesie i związkach. Tutaj nic nie jest pewne, a przestrzeganie jakiegokolwiek kodeksu można włożyć między bajki, o czym sam twórca przekonał się dosyć boleśnie.

To prosty przekaz. Nie czaruj się, że będzie jak w „Ojcu chrzestnym”, przekraczając granicę prawa, wkraczasz do świata gwałcicieli, zabójców, pazernych oszustów i socjopatów. Co ciekawe, Grek potrafi też odmalować bardziej ludzką stronę tych, o których pisze – ale to wcale nie działa na ich korzyść.

Siebie zresztą też nie oszczędza i przyznaje się do wszystkiego, co najgorsze (choć utrzymuje, że miał pewne zasady). Opowiada o swoich zbrodniach, przynajmniej tych wartych wzmianki, a jednocześnie odsłania przed czytelnikiem czułe punkty i rany, jakie mu zadano na przestrzeni lat. Dzięki temu wszystkiemu sami możemy wyciągać pewne wnioski na temat wszystkiego, co autor opisuje.

Jak się nad tym zastanowić, to otrzymujemy niemal gotowy materiał na porządny gangsterski dramat ukazujący czas przemian ustrojowych. Coś, za co mogliby się wziąć fachowcy pokroju Wojciecha Smarzowskiego czy Władysława Pasikowskiego.

Książkę czyta się zaskakująco lekko i płynnie. Żeby było jasne – to nie jakieś wybitne pod względem warsztatowym dzieło, ale czytelnika spragnionego autentyczności przyciągnie tu kawał soczystego mięcha i prosty, jasny styl, ubarwiony bandyckim sposobem myślenia. Nawet jeśli coś zostało tu przemilczane, to „Byłem gangsterem” brzmi szczerze. Na poziomie emocjonalnym. Na poziomie zepsucia, o jakim się tu pisze. I to jest w tym wszystkim najbardziej niepokojące.

Książka dostępna w sprzedaży na stronie Wydawnictwa Dolnośląskiego.

Kategorie
większe kawałki
Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który potrafi płynnie przejść od słodkiego lenistwa do nadaktywności – i z powrotem. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, rozmaitych hobby, a czasem nawet w otchłań studiów. Publikował, w „Science Fiction Fantasy i Horror”, „LiteRacjach” oraz w portalach internetowych – GRY-Online, Kawernie, Szortalu, Onecie. Od 2014 regularnie pisuje do Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz