większe kawałki

Alice Munro – Literacki Nobel 2013

Literacki Nobel 2013 powędrował aż do Kanady, do rąk Alice Munro, specjalizującej się w krótkich, realistycznych opowiadaniach.

 

 

 

Wszystkie nagrody literackie wzbudzają kontrowersje, więc trudno się dziwić, że ta najbardziej prestiżowa i najbardziej znana, czyli Literacka Nagroda Nobla, bardzo często prowokuje gorączkowe dyskusje. Tak było choćby rok temu, gdy Nobla przyznano chińskiemu pisarzowi Mo Yanowi, który jest świetnym literatem, ale żyje w podejrzenie dobrej komitywie z władzami Chin. W tym roku obeszło się jednak bez kontrowersji. Komisja noblowska przyznała bezpieczną, można by wręcz napisać: zachowawczą nagrodę, ale przy tym, trzeba to jasno powiedzieć, jak najbardziej zasłużoną.

Literacki Nobel 2013 powędrował aż do Kanady, do rąk Alice Munro, specjalizującej się w krótkich, realistycznych opowiadaniach, w których kobiece bohaterki próbują wywalczyć życiową niezależność lub też zmagają się z konsekwencjami zdobytej emancypacji. Tylko tyle i aż tyle, bo Munro jest absolutną mistrzynią stylu i jej prościutkie teksty mienią się skrywanymi emocjami, wciągają podskórnym napięciem i bez pośpiechu odsłaniają swoje tajemnice, niczym dobre, gatunkowe thrillery. Z tym, że u noblistki zamiast łatwych, pocieszających point, na koniec zawsze pozostajemy z posmakiem życiowej niepewności jej bohaterek, które nigdy do końca nie są pewne – bo oczywiście nie mogą być – czy decyzje i działania, które podjęły są słuszne, czy nie. Munro nie przesądza sprawy, niczego nie sugeruje, osądy pozostawia czytelnikom. Zapewne byłoby to nieznośne i naprawdę trudne do wytrzymania, w końcu każdy ma przecież wystarczająco dużo własnych problemów i po cóż miałby czytać o cudzych, ale Munro opisuje codzienną szarpaninę ze światem w taki sposób, z taką czułością i empatią, że można w niej dostrzec coś tragicznie pięknego – bolesne, wyboiste i jak najbardziej wspólne doświadczenie, które w przewrotny sposób łączy ludzi mimo dzielących ich różnic.

Dlatego też nie mam wątpliwości, że tym razem Nobel trafił pod właściwy adres i cieszę się, że w Polsce od dawna (tzn. od 2011 roku) każdy może z łatwością przetestować siłę jej prozy na sobie, bo mamy na rynku tłumaczenia już pięciu  zbiorów opowiadań Alice Munro, a pojawienie się kolejnych jest tylko kwestią czasu. To chyba dobrze świadczy o naszych wydawcach. A więc nic, tylko czytać. Warto. W tym wypadku Literacki Nobel to tylko wisienka na torcie.

 

Kategorie
większe kawałki

Dodaj komentarz