M.A.S.H.
Rankingi

Z dużej chumry duży deszcz – najbardziej zaskakujące zakończenia seriali

Sugerujcie, a będzie Wam dane. Niedawno mieliśmy ranking serialowych finałów, które zawiodły, a dziś czas na te, które, jeśli nie wbiły nas w fotel, to były co najmniej bardzo dobre. Ciężko jest spuentować wielogodzinną opowieść tak, żeby czegoś nie zepsuć. Zobaczmy, komu się udało (uwaga, SPOILERY!).

 

Breaking Bad

To jest sztuka, żeby przez pięć sezonów utrzymać napięcie w opowieści o człowieku, o którym wiemy, że i tak umrze. Historia Waltera White’a należy do tych chlubnych wyjątków od reguły. Perypetie chorego na raka chemika, który przeobraził się w narkotykowego barona w ogóle trzymały bardzo wysoki poziom. Tym większe były oczekiwania wobec finału. By im sprostać, Vince Gilligan podzielił ostatni sezon na dwie części – druga ruszyła po półrocznej przerwie i wierzcie mi, warto było czekać. Niby dostaliśmy to, czego można się było spodziewać, ale przekora, jakość wykonania i swego rodzaju katharsis (np. świetna scena pożegnalnej rozmowy Waltera i żony), które towarzyszyły finałowi zapewniły potężny ładunek emocjonalny. Sprawiły, że warto było czekać.

Babylon V

Kolejny – po Breaking Bad – dowód na to, że żelazna konsekwencja w prowadzeniu fabuły się opłaca. Dziecko J. Michaela Straczynskiego, znanego w Polsce także ze scenariuszy do komiksowego „The AmazingSpider-man” to zakrojona na pięć sezonów space-opera, w której każdy element układanki okazał się równie ważny. Niektórzy marudzili, że dopiero piąty sezon udowadniał, że warto było obejrzeć pierwszy, ale to co dostaliśmy w końcówce wynagrodziło czas oczekiwania z nawiązką. Obserwowaliśmy wzruszający, mocnyfinał, który zadowolił większość fanów serialu. Po drodze mieliśmy pięć serii ze świetnymi historiami, intrygującymi bohaterami, a wszystko okraszone charakterystycznymi dla Straczynskiego dowcipnymi dialogami.

Six feet under

Tak nietuzinkowy serial, jak „Sixfeetunder” nie mógł się skończyć po prostu. To musiał być finał co najmniej godny reszty – i takiego też produkcja się doczekała. Przez wielu uważany za „wisienkę na torcie”, ostatni odcinek został świetnie zrealizowany, ale co ciekawe, skierował wymowę całości w nieco bardziej optymistyczną stronę, niż wszyscy by się spodziewali po opowieści o rodzinie prowadzącej zakład pogrzebowy.

Glina

Polacy też potrafią. Pierwotnie Pasikowski planował tryptyk, jednak z różnych względów TVP przycięło „Glinę” o jeden sezon. Dzięki zręczności reżysera i scenarzysty, dostaliśmy jednak mocne w wymowie, świetnie pokazane i bardzo gorzkie zakończenie, które nie pozostawia złudzeń. Tu i tam przebąkuje się jednak, że trzecia seria być może powstanie, ale póki co deszczowa scena na moście stanowi puentę do walki Gajewskiego ze zbrodnią.

Przyjaciele

„Friends” to jeden z tych rzadkich przypadków, kiedy wielosezonowa komedia nie rozeszła się w szwach i nie zsunęła w otchłań nudy. Bawiła do samego końca, a odcinek finałowy świetnie podsumował całość. Rzadko kiedy mamy możliwość pożegnać się z bohaterami, którzy bawili przez tyle lat w tak ładnym stylu. Nic dziwnego, że stacje telewizyjne powtarzają „Friendsów” raz po raz.

Battlestar Galactica

To była długa podróż. Dla widzów i dla bohaterów. Cztery sezony, kilka filmów telewizyjnych. Oglądaliśmy wzloty i upadki naszych ulubieńców, zmienialiśmy sympatie, bowiem niektórzy w tej opowieści utkanej z wątków mistycznych i SF zachowywali się dosyć… nieobliczalnie. W końcu jednak dolecieli, gdzie mieli dolecieć. Zostało to świetnie pokazane i celnie spuentowane.

M.A.S.H.

„M.A.S.H.” jest uważany za jeden z najzabawniejszych seriali w dziejach. Opowieść o amerykańskich lekarzach ze szpitala polowego prowadzonego podczas wojny w Korei zgromadziła przed telewizorami tłumy. Dowcipny, zajmujący, niepozbawiony nutki melancholii i goryczy, doczekał się naprawdę dobrego, porządnego zakończenia, które zaskoczyło odbiorców.

Kategorie
Rankingi

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Dodaj komentarz