Rankingi

Smarzowski, Szumowska, Kox i Król Bromski…

Właśnie ogłoszono tytuły 15 filmów, które zakwalifikowały się do konkursu głównego 38. Festiwalu Filmowego w Gdyni (9-14 września). Z filmów, które widzieliśmy, ułożyliśmy nasz prywatny konkursowy ranking. Lista filmów nieoglądanych jest zaś listą naszych oczekiwań i „spodziewań”. Kolejność w obu wypadkach ma znaczenie. I to duże.

Lech Kurpiewski

Filmy widziane

1. Drogówka, reż. Wojciech Smarzowski

Film mocny jak spirytus i czarny jak smoła. Czy obraz Polski jest w nim przejaskrawiony? Jak dla mnie (niestety) – ani trochę. Poza tym to świetny czarny kryminał. Murowany kandydat do Złotych Lwów.

2. Imagine, reż. Andrzej Jakimowski

Po dętych i przekombinowanych „Sztuczkach” Jakimowski na szczęście znów wrzucił na luz. Jego film o ślepej miłości jest nie tylko piękny, ale dotyka też samej istoty kina, a więc prawdy, że patrzeć i widzieć to nie znaczy to samo. Nagroda za reżyserię?

3. Dziewczyna z szafy, reż. Bodo Kox

Pośród tegorocznych premier to, jak dotąd, największe dla mnie zaskoczenie w polskim kinie. Co mi się w tym filmie podoba? Ano – aż sam nie mogę w to uwierzyć! – prawie wszystko. Nisko się kłaniam, panie Kox, jakąś statuetkę panu bym dał. Nawet Srebrne Lwy.

4. W imię, reż. Małgorzata Szumowska

Ta opowieść o miłości (jak najbardziej zmysłowej) księdza do młodego parafianina wcale nie jest nastawiona na szok. I to w wypadku ciągle napinającej mięśnie Szumowskiej dziwi najbardziej. Ale i budzi uznanie. Chyra zaś w tym małym filmie jest naprawdę wielki. Nagroda dla Chyry w Gdyni musi być.

5. Nieulotne, reż. Jacek Borcuch

Wszystko jest tu wykoncypowane, wszystko skądś zapożyczone. Z aktorstwem też nie jest najlepiej – między Berus a Gierszałem w ogóle nie ma chemii. Tylko Chyra w roli dziadka in spe (że się tak wyrażę) rządzi.

6. Bejbi Blues, reż. Katarzyna Rosłaniec

Filmowy preparat, sztuczny jak sto diabłów (chyba: krasnali ogródkowych). Miała być opowieść o niedojrzałości pokolenia Facebooka, wyszła historyjka o głupocie jednej nastolatki, którą raczej trzeba leczyć niż filmować. Zero bluesa.

7. Układ zamknięty, Ryszard Bugajski

Obraz interwencyjny i publicystyczny. Na swój sposób użytkowy i użyteczny. Jako film jednak nie porywa, bliższy jest bowiem poetyce reportażu telewizyjnego. Janusz Gajos też nie zaskakuje, grał takie role nieraz.

8. Miłość, reż. Sławomir Fabicki

Film jakby wystrugany z drewna. Drewniane są tu dialogi, postaci i problemy. Drewniane jest też aktorstwo, zwłaszcza Dorocińskiego. Film nabiera życia tylko wtedy, gdy na ekranie pojawiają się Kolak z Dziędzielem. Co ten film robi w konkursie? Nie mam pojęcia. To zresztą dotyczy wszystkich tytułów od 5 w dół.

Filmy jeszcze nie widziane:

1. Psie pole, reż. Lech Majewski

Bardzo liczę na Majewskiego, bo jego „Młyn i krzyż” po prostu rzucił mnie na kolana. Czy teraz będzie podobnie? Oby. Jeśli reżyser nie posteruje w stronę „Pokoju saren” (a jest takie niebezpieczeństwo), będzie dobrze.

2. Papusza, reż. Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze

Czy ta opowieść o cygańskiej poetce będzie przypominała „Mojego Nikifora”? Nie wiem, ale wiem jedno: od czasu „Długu” Krauze nie zrobił złego filmu. Ani też nijakiego.

3. Ida, reż. Paweł Pawlikowski

„Kobieta z piątej dzielnicy” to słabizna, ale „Lato miłości” było świetne. Na dwoje zatem babka wróżyła. Tyle że historią siostry zakonnej, która odkrywa swoje żydowskie korzenie, Pawlikowski wraca poniekąd na ojczyzny łono. Raczej się więc chyba postarał.

4. Chce się żyć, reż. Maciej Pieprzyca

Tytuł jest beznadziejny, to fakt, ale Pieprzyca ma niezłą rękę do tragikomicznych opowieści (vide: „Drzazgi”), a ta historia cierpiącego na porażenie mózgowe chłopaka w takim klimacie jest ponoć utrzymana. Arcydzieła się wszakże nie spodziewam.

5. Płynące wieżowce, reż. Tomasz Wasilewski

Nie mam jakoś zaufania do faceta, który przez ostatnie pięć lat tłucze scenariusze do telenoweli ( „Barwy szczęścia”). Z drugiej strony wyreżyserowana przez Wasilewskiego fabuła „W sypialni” coś w sobie jednak miała. Może więc o kochających inaczej reżyser opowie inaczej niż wszyscy dotąd?

6. Ostatnie piętro, reż. Tadeusz Król

Reżyser miał pecha, bo jego pierwsza fabuła „Zwerbowana miłość” z treści bardzo przypominała „Różyczkę”. Powstała nawet ciut wcześniej niż film Kidawy- Błońskiego, ale premierę miała później. I po herbacie. Ten thriller psychologiczny to zatem jakby drugie wejście Króla. Oby z przytupem.

7. Bilet na księżyc, reż. Jacek Bromski

Reżyser cyklu filmów z serii „ U Pana Boga…” w naszym światku filmowym sam niejako jest bogiem. Jako prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich choćby. Czy jako funkcyjny powinien stawać do wyścigów w Gdyni? Bóg jeden wie. Ja, robaczek, uważam, że nie.

Kategorie
Rankingi

Dodaj komentarz