źródło: knowyourmeme
Rankingi

Najgłośniejsze afery growe ostatnich lat

Wśród graczy wciąż głośne są doniesienia o warunkach pracy w CD Projekt RED oraz o skrzynkach z łupem w „Star Wars: Battlefront II”, ale to nie jedyne – i nawet nie najdziwniejsze afery, jakie dotknęły przemysł w ostatnich kilku latach. Przypominamy kilka z nich.

Overwatch – o jedną pozę za daleko

Nawet radosne i kolorowe Overwatch – sieciowa strzelanina Blizzarda o superbohaterach – nie obyła się bez kontrowersji. Poszło o tryumfalną pozę jednej z postaci – Tracer. Jedni uznali ją po prostu za bezsensowną i niepasującą do wesołkowatego charakteru dziewczyny, ale głosy rozsądku zostały zakrzyczane przez ludzi, których rozjuszyło „przeseksualizowanie” i „uprzedmiotowienie” – oraz przez przeciwników takiego podejścia. Blizzard szybko zaproponował zamiennik, ale debata trwała jeszcze długi czas.

Fallstart Xboxa One

Przedpremierowe działania Microsoftu wywołały głośny sprzeciw graczy. To wyglądało, jakby firma Billa Gatesa sprawdzała, do czego może się posunąć. Konsola miała być na stałe podpięta do kontrolera ruchowego Kinnect – oraz do internetu. Chciano też wprowadzić absolutne zabezpieczenia DRM uniemożliwiające pożyczanie gier znajomym. Sony przygotowujące się do wypuszczenia Playstation 4 miało wtedy niezłe używanie – pojawił się na przykład rozkoszny film instruktażowy ukazujący, jak działa pożyczanie gier w przypadku ich konsoli.

Gamersgate

Bardzo śliska i wielowątkowa internetowa burza, którą rozpętano nie tak dawno, bo w 2014 roku. Zaczęło się od oskarżeń twórczyni gier niezależnych, Zoe Quinn o nieetyczne relacje z dziennikarzem piszącym o grach video (byli z Quinn parą, która się rozstała). To była iskra, która spowodowała wybuch dzielący zachodnią społeczność skoncentrowaną wokół tego przemysłu. Zapoczątkowała ruch „Gamersgate”. Niektórzy jego przedstawiciele rzeczywiście zajmowali się kwestiami etycznymi, jednak anonimowa, skryta za ksywkami część rozpętała falę nienawiści pod adresem dziennikarek, programistek i innych kobiet pracujących w branży. Z obu stron padała fala oskarżeń o seksizm lub fanatyzm wobec SJW (Social Justice Warriors) – i afera odbija się czkawką do dziś.

Hazard w Star Wars: Battlefront II

Gwiezdnowojenna strzelanina wypuszczona przez EA Games stała się zapalnikiem do wielkiej internetowej wrzawy, w której gracze stanęli murem przeciw wydawcy – i tym razem był to zryw słuszny. Battlefront II nie jest grą free-to-play (pobierasz za darmo i możesz spodziewać się mniej lub bardziej inwazyjnych mikropłatności – od dodatkowych skórek postaci czy broni po rzeczy ułatwiające rozgrywkę), a dosyć drogim towarem do kupienia. Tymczasem produkcja zawierała „opcjonalne” transakcje – kupujemy skrzynki z łupem, w których można dostać karty z mocniejszymi umiejętnościami, oraz bohaterów, których inaczej musielibyśmy odblokowywać przez setki godzin. Wściekłość graczy była tak wielka, że EA póki co wycofało się z tego pomysłu. Co więcej sprawa dotarła na wysokie szczeble – Belgia chce zakazu skrzynek w grach, gdyż uznaje to za hazard, a inne państwa rozważają, czy nie pójść tą samą drogą.

No Man’s Sky czyli ciemna strona Kickstartera

Swego czasu śmiano się z Petera Molyneux („Dungeon Keeper”, „Populous”, „Black & White”), że składa obietnice bez pokrycia, ale barierę dźwięku w tej materii przekroczyli autorzy ze studia Hello Games. Podczas kampanii na Kickstarterze zapewniali, że w „No Man’s Sky” ujrzymy żywą i intrygującą galaktykę, którą będziemy mogli swobodnie przemierzać – oraz spotykać tam innych graczy. Niestety, większość zapowiadanej i pokazywanej w trailerach zawartości nie znalazła się w premierowej wersji gry, przez co zaczął się lot w dół – fatalne recenzje i liczne zwroty do sklepów. Wielu poczuło się oszukanych. Twórcy jednak powoli łatają produkcję i doprowadzają do stanu, w jakim miała zostać wydana na początku. Pytanie – czy nie za późno.

Witchergate

„Wiedźmin 3” zdobył serca milionów graczy na całym świecie. Nie wszystkim jednak podobał się jeden drobny szczegół – brak czarnoskórych postaci w świecie gry. Zaczęło się od publicysty Polygonu, który zwrócił na to uwagę. Zapoczątkował lawinę głosów za i przeciw, sensownych – i tych trochę mniej. My z kolei w pewnym momencie też dorzuciliśmy swoje trzy grosze.

50 twarzy Mass Effect: Andromeda

„Andromeda” miała być nowym, świeżym startem dla słynnego cyklu. Okazała się grą całkiem znośną, ale nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań. Proces produkcji był chaotyczny i raczej nieprędko doczekamy się bezpośredniej kontynuacji. PRowym gwoździem do trumny okazały się animacje twarzy postaci. Były niepokojące, sztuczne i zabawne. Zaowocowały wysypem szyderczych memów. Oberwało się też jednej z projektantek, której największym przewinieniem były buńczuczne przechwałki w sieci, podczas gdy tak naprawdę to nie ona odpowiadała za taki stan grafiki. Pewna część graczy zareagowała bowiem w bardzo agresywny sposób, ze słaniem gróźb karalnych włącznie.

Kojima kontra Konami

Hideo Kojima, ojciec Solid Snake’a już dawno chciał się pożegnać z serią „Metal Gear Solid”, ale na pewno nie w taki sposób. Nazwisko twórcy usunięto z okładek jego dzieł. Zabroniono mu odebrać statuetki na Game Awards 2015. Odcięto go od końcowych etapów procesu „Metal Gear Solid V: The Phantom Pain”. Jednym z powodów rozbratu – choć nie jedynym – były rosnące koszty produkcji ostatniej odsłony słynnej skradanki. Ofiarą sporu stało się niedopracowane „MGSV” oraz „Silent Hills”, które nigdy nie ujrzy światła dziennego. Kojima ostatecznie odszedł z firmy, zabrał jednak ze sobą wielu współpracowników, z którymi przeszedł pod skrzydła Sony. Teraz razem z reżyserem Guillermo del Toro pracują nad nową grą, „Death Stranding”.

Baldur’s Gate: Siege of Dragonspear i homo-propaganda

Jeśli przy „Wiedźminie 3” zachowanie jednej opcji urągało logice i było przegięciem w stronę wciskania konkretnego światopoglądu bez zrozumienia kontekstu – to w przypadku wydanego po kilkunastu latach dodatku do legendarnego „Baldur’s Gate” – wskazówka z impetem leci w przeciwnym kierunku. Tutaj z pianą na pysku wyskoczyli odbiorcy, którym przeszkadzała obecność postaci otwarcie przyznającej się do zmiany płci oraz kilku żartów w tle. Rozsądni punktowali jeszcze niepotrzebne zmiany w charakterze postaci z podstawowej wersji gry, ale to, czego uczepiono się najmocniej to ta postać trans. Oberwał Beamdog. Oberwał staruszek Baldur. Oczywiście, dodatek idealny nie był, głównie z przyczyn technicznych, a i samą postać (oraz kilka innych) napisano dosyć średnio – ale to jeszcze nie powód do rozpoczęcia polowania na czarownice.

Cyberpunk 2077 i ciężkie chwile CD Projekt RED

Po Wiedźminie 3 i znakomitych dodatkach CD Projekt RED wskoczyło na szczyt popularności i szykowało kolejny mocarny cios – Cyberpunk 2077. Jednak nie wszystko przebiegało tak różowo, jak byśmy chcieli. Zaczęło się od kilku głosów. Pojedyncze przecieki świadczyły o tym, że produkcja nowej gry przebiega w dosyć nieuporządkowany sposób, kierownictwo się ze sobą nie dogaduje, a pracownicy są eksploatowani ponad normę (wielomiesięczne okresy tzw. „crunchu”). Nawet akcje spółki na giełdzie zaliczyły spadek. Król jest nagi? Gdzieżby tam. Kolejne szczegóły i opinie wciąż wychodzą na światło dzienne, ale składają się po prostu na obraz normalnej firmy zajmującej się dużymi przedsięwzięciami. CD Projekt RED nie jest tyranem – to po prostu przedsiębiorstwo, które musi zarabiać i narzuca wysokie tempo, co jest niestety, normą w tej branży. Tak to wygląda w chwili publikacji tekstu, ale czekamy na kolejne doniesienia, artykuły i podsumowania.

Kategorie
Rankingi
Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który potrafi płynnie przejść od słodkiego lenistwa do nadaktywności – i z powrotem. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, rozmaitych hobby, a czasem nawet w otchłań studiów. Publikował, w „Science Fiction Fantasy i Horror”, „LiteRacjach” oraz w portalach internetowych – GRY-Online, Kawernie, Szortalu, Onecie. Od 2014 regularnie pisuje do Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz