Rankingi

Najciekawsze premierowe seriale w 2017 roku #1

W 2017 roku będzie co oglądać. W kinach dostaniemy zatrzęsienie oczekiwanych przez miliony fanów filmów, w świecie seriali również czeka nas mnóstwo ciekawych produkcji.

Jak żyć, jak znaleźć czas na to wszystko? Wygląda na to, że współczesny człowiek w ogóle nie powinien pracować, tylko słuchać, czytać, grać i oglądać. Ale co zrobić, skoro jesteśmy zasypywani zewsząd popkulturowym dobrem co najmniej niezłej jakości i wszystkiego trzeba spróbować, by przekonać się samemu czy kolejna nowość jest warta naszej uwagi. Dla wszystkich, którzy gubią się już w tym bogactwie, mamy przewodnik po nadchodzących premierach seriali.  A zaczynamy od produkcji, które mają już ustalone daty premiery.

Emerald city

(NBC, premiera 6 stycznia)

Ciekawe, czy fakt, że w serialowej wariacji na temat „Czarnoksiężnika z Oz” Dorotkę gra Portorykanka Adria Arjona wywoła jakiś negatywny odzew? W każdym razie nas bardziej interesuje, czy serial będzie udany. Na trailerze przynajmniej efektownie wygląda, ale rzeczywiście pasuje tu bardziej słowo wariacja, niż adaptacja. Cóż,  przynajmniej hasło reklamowe – „New kind of Dorothy” coś jednak w sobie ma.

Tabu

(BBC One, premiera 7 stycznia)

Tom Hardy – widoczny także na obrazku u góry tekstu – będzie robił porządki. Nad „Tabu” pracowali twórcy odpowiedzialni również za „Peaky Blinders”, wiec możemy spodziewać się mocnych wrażeń. Serial toczy się w początkach XIX wieku, Hardy gra tu Anglika, który uznawany za martwego, po 10 latach nieobecności wraca z Afryki do Londynu, w którym będzie walczył z Kompanią Wschodnio- Indyjską o spuściznę po ojcu. Akcja, zemsta no i chyba jeszcze korporacyjny thriller w jednym. Będzie dobrze.

Seria Niefortunnych Zdarzeń

(Netflix, premiera 13 stycznia)

A może jakiś serial, który można obejrzeć z pociechami? Film na podstawie serii Lemony Snicketa już był, w telewizyjnej produkcji będziemy mieli z pewnością bardziej rozbudowana fabułę. Ciekawe, czy Neil Patrick Harris w roli hrabiego Olafa poradzi sobie tak dobrze jak Jim Carrey.

Six

(History, premiera 18 stycznia)

Tu na pewno czeka nas dużo akcji i dużo emocji. Historia o elitarnej jednostce antyterrorystycznej Navy Seals od misji niemożliwych, ale także historia o zdradzie. No i Walton Goggins w roli głównej, już dla niego warto zwrócić uwagę na „Six”.

Riverdale

(The CW, premiera 26 stycznia)

To może coś z lżejszym klimatem? Aj, po zwiastunie wcale czegoś takiego nie widać. Widzimy za to, jak to bywa w produkcjach stacji CW, młodych, pięknych ludzi, którym przytrafiają się dziwne i straszne rzeczy. Zaraz, ale miał to być serial oparty na historiach z wydawnictwa Archie Comics. Cóż, do fabuły dorzucono ponoć wątki rodem z „Twin Peaks”, a jaki będzie efekt dopiero się przekonamy.

Powerless

(NBC, premiera 2 luty)

 Serial będzie opowieścią o superbohaterach, prawie bez ich udziału. Czyli o co chodzi? Dokładnie, o firmę ubezpieczeniową, która zajmuje się wszelkimi skutkami superbohaterskich demolek. Chyba będzie śmiesznie, zwłaszcza biorąc pod uwagę obsadę.

 

Z: The beginning of everything

(Amazon Prime, premiera 27 stycznia)

A tutaj przeniesiemy się w czasy, kiedy ludzie tak pięknie się ubierali. „Z: The beginning of everything” to serial biograficzny, opowiadający bardziej o losach Zeldy Fitzgerald, niż jej sławnego męża. No i w roli głównej Christina Ricci, aż miło popatrzeć.

Training Day

(CBS, premiera 2 luty)

Kolejna serialowa przeróbka świetnego filmu („Dzień próby”) – niestety ostatnio rzadko z czegos takiego wychodzi coś dobrego. Trochę się zatem boimy, ale może coś z tego wyjdzie.

24: Legacy

(FOX, premiera 5 luty)

„24 godziny” tym razem bez Keifera Sutherlanda. Spin-off znanej serii, jak wyjdzie dopiero się przekonamy.

Legion

(FX, premiera 8 luty)

To jeden z tych seriali, na który najbardziej czekamy. Czyli o X-Men chyba trochę inaczej. Dlaczego? Wystarczyło pooglądać przegięte teasery nadchodzącej produkcji i nieco bardziej stonowane, ale wciąż zakręcone  trailery. Będzie fajnie.

Santa Clarita Diet

(Netflix, premiera 3 luty)

Jeszcze bez trailera, ale serial i tak zapowiada się intrygująco. Po pierwsze to przecież Netflix oraz  Drew Barrymore i Timothy Oliphant w rolach głównych. Po drugie, ta obyczajowo-komediowa produkcja została sfilmowana tylko z użyciem jednej tylko kamery. Co to będzie, co to będzie?

santa-clarita-diet-drew-barrymore

The Good Fight

(CBS, premiera 19 luty)

Spin-off jednego z najlepszych seriali ostatnich lat, czyli prawniczego „The Good Wife”. Będzie opowiadał o dalszych losach Diane Lockhart, pojawi się też Lucca Quinn i pewnie inni bohaterowie oryginalnej produkcji. Jeśli „The ood fight” utrzyma poziom pierwowzoru, będziemy oglądać.

Big Little Lies

(HBO, premiera 19 luty)

Kogo my tu widzimy? Nicole Kidman, Reese Whiterspoon? To jeszcze dodajmy Shailene Woodley jako trzecią matkę i oczekujmy pełnego emocji dramatu o kobietach, których życie nagle ulega diametralnej zmianie. HBO, więc z pewnością będzie ciekawie.

Taken

(NBC, premiera 27 luty)

I jeszcze jedna przeróbka, posiłkująca się filmowym oryginałem. Pamiętacie „Uprowadzoną” z metodycznie kasującym przeciwników Liamem Neesonem w roli Bryana Millsa? Tu dostaniemy opowieść o jego młodszych latach. Czy potrzebną? Się okaże. Tylko kogo mu tym razem uprowadzą? Babcię?

Iron Fist

(Netflix, premiera 17 marca)

Na koniec naszego zestawienia rodzynek z Netflixa, na który czekamy z wielką ciekawością i oczekiwaniami. No bo i superbohater mniej znany, no i po prostu zawsze nam mało herosów w mroczniejszych, netfliksowych odcieniach. „Iron Fist” uderzy 17 marca!

Kategorie
Rankingi
Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz