Rankingi

Filip Łobodziński – Mój Top 10 Boba Dylana

Z racji tego, że Dylana poznaję od lat i staram się to czynić dogłębnie, nie mam łatwo z wybraniem dziesięciu najważniejszych kawałków. Skoro jednak trzeba, to wybrałem dziesięć i teraz idę popełnić żałobne seppuku.

Aha – to pierwsza dziesiątka, ale kolejność nie jest tu istotna. To jest jądro Wielkiej Mgławicy Zimmermana, gdzie poszczególne pieśni wpływają na siebie, a zgodnie z prawami astrodynamiki żadna nie może istnieć bez pozostałych. Dlatego – bez liczb porządkowych. Ale dziesięć. Dziesięć, niestety. Ułożonych chronologicznie (porządek równie słaby jak każdy inny). Przy okazji – zauważyłem, że połowa z nich to utwory na start, początki albumów. To też istotne, bo świadczy, że objawienia przy zaczynaniu kolejnej płyty są bardzo mocne.

The LonesomeDeath of Hattie Carroll, 1963 [z albumu The Times TheyAre a-Changin’, 1964]

Zaledwie kilka jest w Liber Dylanensis utworów, które wprost opisują przypadki ludzkiej krzywdy, w dodatku z ujawnianiem danych osobowych. Na wielu ludziach największe wrażenie zrobił efektowny Hurricane. Ja typuję tę pieśń o czarnoskórej kelnerce/barmance, zabitej laską bez powodu, sensu i refleksji przez dużo młodszego, nadzianego syna plantatorów. Niemal beznamiętna opowieść, podszyta jednak efektownym sarkazmem szczególnie silnie oddziałuje w refrenie. O jej sile niech świadczy, że jest śpiewana do dziś, nie tylko przez autora.

SubterraneanHomesick Blues, 1964 [z albumu Bringing It AllBack Home, 1965]

Gdyby odsłuchiwać dyskografię Dylana w porządku chronologicznym, ten utwór podziałałby jak fanga w nos. I tak zadziałał wtedy, kiedy się ukazał. Początek pierwszego „elektrycznego”, rockowego albumu, początek (kolejnego) nowego Dylana. Szok i przerażenie to mało. Niagara obrazków, słów, portretujących w duchu brutalistycznego impresjonizmu gorączkę amerykańskiego miasta w burzliwych czasach. A kilka wersów tego proto-rapu (z genialnym wideoklipem avant la lettre D.A. Pennebakera) weszło w krwiobieg angielszczyzny.

Visions of Johanna, 1966 [z albumu Blonde on Blonde, 1966]

Andrew Motion, poeta brytyjski – rocznik 1952, orzekł, że to najlepszy tekst piosenki w dziejach i sugerował, że to już poezja najwyższych lotów, stawiająca do kąta wielu adeptów Euterpe i Erato. Duszna od (narkotycznej?) scenerii opowieść o trójkącie/czworokącie miłosnym jest tak gęsta, że można po latach słuchania odnaleźć w niej kolejne zakamarki nowych doznań poetyckich. A aranżacja studyjna to absolutny majstersztyk „rtęciowego brzmienia”, jaki pichcili w Nashville na płycie autor z producentem Bobem Johnstonem.

The Ballad of Frankie Lee and Judas Priest, 1967 [z albumu John Wesley Harding, 1967]

Bodaj jedyna w Dylanowskim dorobku pieśń z wyraziście sformułowanym morałem. Ale brak w nim moralizatorstwa, raczej ironiczny „język w policzku”, za który tak Dylana kochamy (bo go kochamy, prawda?). Na tej ascetycznej w brzmieniu, alegorycznej w treściach płycie utwór następuje zaraz po legendarnym AllAlong the Watchtower, co stawia go trochę na gorszej pozycji. Ale kiedy pierwszy raz słuchałem albumu JWH, od razu zwróciłem uwagę na tę niby monotonną, a przez to dobitną opowieść o kusicielu i grzechu. W dodatku dość zabawną.

If Not for You, 1970 [z albumu New Morning, 1970]

Pierwszy utwór Dylana poznany przeze mnie świadomie, choć z drugiej ręki, dzięki uroczej wersji George’a Harrisona z All Things Must Pass. Wedle mojej ówczesnej optyki Harrison dał stempel Dylanowi jako twórcy wartemu zachodu, skoro wybrał jego piosenkę na własny arcydzielny album. A rok potem, obejrzawszy w kinie ich wspólny występ w Madison Square Garden, zaczynałem rozumieć, że to Dylan niejako dawał stempel Harrisonowi. If Not for You to przecudna, prosta, a kompletnie niebanalna walentynka. I do tego intrygująca partia perkusji…

Tangled Up in Blue, 1974 [z albumu Blood on the Tracks, 1975]

Aranżacja studyjna jest arcymistrzostwem. Z kolei tekst mieni się jak Galaktyka w kolejnych wersjach koncertowych – można by ułożyć nawet minitomik poetycki z samych różnych wariantów lirycznych tego monstera. Znów historia trójkąta uczuciowego, tym razem opowiedziana w niemal filmowy sposób, w kolejnych scenach, z różnych ujęć („z różnych perspektyw patrzą na to samo dno” – jak brzmi kluczowa fraza w moim przekładzie) i ogarniająca pewnie spory szmat czasu. Gdybym miał wskazać jedną pieśń Dylana, z którą trzeba było się wynieść do jakiegoś polskiego miasta-widma, wybrałbym tę.

Changing of the Guards, 1978 [z albumu Street-Legal, 1978]

Imponujące wejście w jeden z najtrudniejszych poetycko albumów, album przełomowy i wyjątkowy: suto zaaranżowany, „ostatni przed nawróceniem”, a przez to podatny na odczytywanie „znaków”. I znaki są – potrzeby rozliczenia z dotychczasowa karierą, z życiem małżeńskim, które niedawno ostatecznie legło w ruinie, z hiperenergetycznym, niezdrowym trybem życia koncertowego. Changing of the Guards to najwyrazistszy przykład tych dantejskich rozliczeń „w życia wędrówce, na połowie czasu”. Nieprzejrzysty, przebogaty, mocarny utwór. Z niezwykłą sekwencją akordową, co docenią muzycy.

Blind Willie McTell, 1983 [z albumu The Bootleg Series Volumes 1-3 (Rare&Unreleased) 1961-1991, 1991]

Wybory Dylana co do tego, czym zapełnić płyty, bywają mocno kontrowersyjne. Czasem wybiera gorszą wersję, czasem wstawia utwory mniej istotne, skazując klejnoty na limbo archiwum. To jeden z tych późno zrehabilitowanych „utworów wyklętych”. Majstersztyk, który byłby koroną płyty Infidels, a kurzył się na półce. Tytułowa postać, mistrz bluesa południowo-wschodniego Wybrzeża, wcale nie jest tu bohaterem, bo pieśń jest wędrówką po haniebnych stronach historii Ameryki. Blind WillieMcTell ma tu jednak sens – jako napominający świadek, jako wyrocznia i zwierciadło duchowe. Przejmujące jest też wykonanie w fortepianowo-gitarowym duecie z Markiem Knopflerem.

Love Sick, 1996 [z albumu Time Out of Mind, 1997]

Grząska produkcja Daniela Lanois nie do końca mówi o Dylanie to, co wiedzieć o nim należy jako o muzyku. Jest jednak efektowna i wyraźnie inna. Najważniejsze jest tu jednak to, że album ten otwiera najnowszy, wciąż trwający okres rewelacyjnej passy Dylana-artysty studyjnego, co w dużej mierze zawdzięczać możemy także jego basiście Tony’emu Garnierowi. To Garnier jest szefem jego zespołu, to on jeden obok klawiszowca Augie’egoMeyersa gra na tej płycie w każdym utworze. A samo Love Sick to imponujące, przenikliwe do szpiku myśli wyznanie nocnego wędrowca po wymarłym mieście, walczącego z niedobrą miłością i bojącego się ją utracić.

Ain’tTalkin’, 2005 [z albumu Modern Times, 2006]

Bóg na chwilę odwraca wzrok od świata i co wtedy…? Odczytuję ten ciarkogenny finał pięknego albumu jako próbę dania odpowiedzi na to trudne pytanie. Znów wędrówka, tym razem przez życie i świat, wspomnienia ścierają się z ponurymi konstatacjami na temat tego, co nas otacza i co z tym robimy. Utwór pasowałby do repertuaru Leonarda Cohena. Ale do Dylana pasuje jak własna skóra. Gdybym miał wskazać utwór definiujący późnego Dylana, pewnie byłby to ten.

Kategorie
Rankingi
Komentarz
  • konrad
    3 maja 2017 at 09:24
    Skomentuj

    Jak można sobie tak zepsuć stronę wizualnie? Wcześniej było świetnie, teraz tego się nie da przeglądać ani czytać. Na komputerze wszystko jest ogromne, jeden odnośnik na pół ekranu. Nic tu nie widać.

  • Dodaj komentarz

    REKLAMA
    Instagram
    • Grudzień to miesiąc sprawiania sobie i innym małych przyjemności. "Armstrong"  jest właśnie jedną z nich. Cudna książeczka dla małych i dużych.

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagrampl #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #dladzieci #kosmos #wydawnictwoWilga
    • Niech Was nie zawiedzie ta słodycz. To prawdziwy, soczysty thriller. Tak, chodzi o książkę. 😊

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #bookstagrampl #zaczytanegiry
    • Jak tam u Was? Mikołaj już był? 😉🎅✨ #dredd #judgedredd #actionfigure #threea #2000AD #toys #prezenty #mikołajki #popkultura #komiksy #dystryktzero