źródło: moveoramag.com
Rankingi

Dario Argento – 3 najlepsze i 3 najgorsze filmy

Według jednych Dario Argento wciąż jest niezrównanym mistrzem kina grozy, artystą, który nie tylko tworzył filmowe arcydzieła, ale też dokonał dzięki nim prawdziwej rewolucji, wspólnie z Mario Bavą rozpętując szał giallo i przygotowując grunt pod amerykańskie slashery; według innych – jest reżyserem, któremu co prawda udało się zrobić kilka świetnych filmów na samym początku kariery, ale przez ostatnie cztery dekady nie nakręcił niczego godnego uwagi. Prawda, jak zwykle, leży pośrodku i dlatego w naszym rankingu 3/3/3 przedstawiamy Wam trzy najlepsze, trzy niedocenione i trzy najsłabsze filmy w dorobku tego włoskiego twórcy.

3 NAJLEPSZE:

Ptak o kryształowym upierzeniu (1970)

Debiut reżyserski Argento i jeden z najpiękniejszych filmów w całym jego dorobku, a przy okazji – początek tzw. „trylogii zwierzęcej” (dwoma kolejnymi filmami były: „Kot o dziewięciu ogonach” oraz „Cztery muchy na szarym aksamicie”), dzięki której artysta zdobył tytuł Mistrza Giallo. Akcja „Ptaka…” rozgrywa się w Rzymie, a głównym bohaterem filmu jest amerykański pisarz (Tony Musante), który pewnego wieczoru staje się przypadkowym świadkiem zabójstwa nieznajomej kobiety, w związku z czym nie może wrócić do Stanów, ale zmuszony jest wraz ze swoją dziewczyną (Suzy Kendall) pozostać we Włoszech, aby pomóc w odnalezieniu seryjnego mordercy. „Ptak…” to sztandarowe dzieło nowopowstałego gatunku: wciągające, wstrząsające i zaskakujące ale nie pozbawione też odrobiny dziwacznego humoru. O niesamowitą wizualną oprawę filmu zadbał operator Vittorio Storaro, a ścieżkę dźwiękową skomponował Ennio Morricone.

Głęboka czerwień (1975)

Po stworzeniu trzech klasyków giallo w latach 1970-71, Dario Argento był już tym gatunkiem znudzony, chciał się trochę od niego oderwać i zacząć kręcić filmy w innej stylistyce. Kilka lat później wpadł jednak na pomysł historii, której nie miał zamiaru oddawać nikomu innemu, a dodatkowo poznał zespół Goblin, który wydawał się idealny do stworzenia ścieżki dźwiękowej dla nowego projektu. Całe szczęście, że pierwotna niechęć do filmów o mordercy w czarnych rękawiczkach nie utrzymała się u Argento dłużej, bo wtedy jeden z najszlachetniejszych jego przedstawicieli mógłby nigdy nie powstać. „Głęboka czerwień” to dzieło bezkompromisowe, zaskakujące i niezwykle atrakcyjne wizualnie; wciąż niewątpliwie należące do gatunku giallo (morderca nosi czarne rękawiczki z modnym zamkiem błyskawicznym i zabija swoje ofiary w sposób krwawy), ale dzięki pomysłowości reżysera windujące cały gatunek o kilka poziomów wyżej.

Suspiria (1977)

Historia, którą Argento opowiada nam w „Suspiria” wywodzi się z kilku źródeł. Dzieło XIX-wiecznego myśliciela Thomasa de Quinceya pt. „Suspiria de Profundis” zainspirowało reżysera aby nawiązać do opisywanej w tej książce narkotycznej wizji Trzech Matek (Mater Lachrymarum, Mater Suspiriorum i Mater Tenebrarum). Z kolei opowieści ówczesnej kochanki Argento, aktorki Darii Nicolodi, o szkole opanowanej przez nieczyste moce posłużyły za podstawę fabuły filmu, a disneyowska bajka o królewnie Śnieżce i siedmiu krasnoludkach była dla reżysera wzorcem podczas konstruowania głównego miejsca akcji: mieniącej się wesołymi kolorami Akademii Tańca, która pod przyjazną fasadą skrywa okropną tajemnicę. W efekcie, „Suspiria” fascynuje pod każdym względem: wizualnie, fabularnie, muzycznie (to jedno z najznakomitszych osiągnięć grupy Goblin, która wielokrotnie ilustrowała dźwiękami filmy Argento) i aktorsko (rewelacyjnie wypada młodziutka Jessica Harper w roli tancerki wkraczające w świat rodem z koszmaru).

Ostatnie naprawdę wielkie dzieło Argento faktycznie powstało więc  40 lat temu, ale w międzyczasie reżyser dorobił się przynajmniej kilku tytułów, które zyskały przychylność krytyków i fanów (jak np. „Tenebre”, „Opera” czy „Bezsenność”) i kilku takich, które może nie zyskały wielkiej popularności, ale z pewnością godne są polecenia (o trzech z nich poniżej).

3 NIEDOCENIONE:

Uraz (1993)

Pierwszy amerykański film Argento nie został przyjęty przez jego najwierniejszych widzów szczególnie ciepło, bo i znacząco różnił się od dotychczasowych dokonań reżysera: zabrakło ścieżki dźwiękowej grupy Goblin (zastąpiła ją delikatniejsza muzyka skomponowana przez Pino Donaggio), większość obsady stanowili tym razem Amerykanie (m.in. Piper Laurie, James Russo i Brad Dourif), a za krwawe efekty specjalne odpowiadał nie kto inny jak sam Tom Savini, sprawiając, że „Urazowi” bliżej było do typowego slashera niż mniej gwałtownego i przywiązującego większą wagę do scenariusza giallo. Ale przecież mimo to mamy tu do czynienia z filmem szalenie wciągającym i pomysłowym, a występująca w głównej roli córka reżysera, Asia Argento, dodaje temu dziełu odpowiednią dawkę zarówno czaru, jak i tak mile widzianej „włoskości”.

Krwawy gracz (2004)

W „Krwawym graczu” Argento powrócił do Rzymu i do fabuły, w której liczy się przede wszystkim zagadka kryminalna: tym razem policja ściga mordercę kobiet chwalącego się swoimi trofeami w internecie. Dlaczego więc nowy film jakoś nie bardzo przypadł do gustu dotychczasowym fanom reżysera? Cóż, na pewno brakowało mu wizualnej finezji takich tytułów jak „Suspiria” albo „Ptak o kryształowym upierzeniu”, a kryminalna fabuła nie skrywała żadnego drugiego dna. Jako trzymający w napięciu policyjny thriller z mocnym finałem „Krwawy gracz” sprawdza się jednak nadzwyczaj dobrze, a kto dobrze zna twórczość Argento – i tutaj doszuka się pewnych charakterystycznych dla jego twórczości smaczków. Warto też zwrócić uwagę na rewelacyjną główną rolę w wykonaniu brytyjskiego aktora Liama Cunninghama („Dog Soldiers”, „Harry Brown”, serial „Gra o tron”).

Czy lubisz Hitchcocka? (2005)

Argento świetnie poradził sobie jako jeden ze współtwórców amerykańskiego serialu „Mistrzowie horroru” (wyreżyserował dwa odcinki, w tym szczególnie udany epizod pt. „Jenifer”), a dla włoskiej telewizji nakręcił w tym samym okresie pełnometrażowy hołd dla Alfreda Hitchocka, który zachwycał sprawnością w żonglowaniu znanymi nam od dawna schematami i umiejętnością przerobienia ich na coś „własnego”. W „Czy lubisz Hitchcocka?” mamy więc podpatrzone przypadkiem morderstwo i próbę rozwiązania go na własną rękę, a suspens budowany jest tutaj w klasyczny hitchcockowski sposób, ale po seansie bynajmniej nie mamy odczucia, że włoski reżyser wyłącznie kopiował mistrza. Jest to również ostatni jak dotąd film Argento, w którym ani przez moment nie stara się on na siłę szokować widza – i trzeba przyznać, że z tego rodzaju lżejszym kryminałem też Argento do twarzy.

3 NAJGORSZE

Upiór w operze (1998)

Klasyczny horrorowy temat, utalentowany Julian Sands w roli tytułowej, Asia Argento jako jego ofiara/partnerka i scenariusz napisany przez Gérarda Bracha (współtwórcę największych sukcesów Romana Polańskiego) – to powinno się udać! Niestety duet Argento/Brach nie był w stanie tchnąć w starą historię nowego życia i ich „Upiór w operze” okazał się dziełem pozbawionym prawie wszystkiego, co czyniło wspaniałymi wczesne dzieła reżysera: nie było w nim ani ciekawych bohaterów, ani suspensu, ani fabuły, która serwowałaby niespodzianki, ani świetnej oprawy wizualnej, ani porywającej muzyki… no, może jest tu odrobina erotycznego napięcia, ale i pod tym względem „Upiór…” nie może się równać z najlepszymi filmami Argento.

Matka Łez (2007)

Po rewelacyjnym filmie „Suspiria”, Argento zamarzył sobie stworzenie kolejnej w swoim dorobku trylogii: ta miałaby opowiadać o przerażających Trzech Matkach zamieszkujących w trzech różnych częściach świata. Drugi film cyklu, „Inferno”, nie przynosił Argento wstydu i w fabularnym chaosie przemycał parę autentycznie imponujących scen, ale już domykająca całość „Matka Łez” spotkała się z ostrą krytyką: za to, że bazuje na kiepskim scenariuszu i słabo wykonanych efektach cyfrowych; za to, że jest drętwo zagrana i smętnie sfotografowana; wreszcie – za to, że epatowanie sadystyczną przemocą i mało seksowną nagością sprawia wrażenie jakby Argento w nadzwyczaj niezdarny sposób chciał utrzymać uwagę widza. Plusem jest obecność Asii Argento i dość tajemniczy początek, ale po jakimś czasie wszystko się wali.

Drakula 3D (2012)

Kolejny tradycyjny temat – jak w przypadku „Upiora w operze” – i kolejna dotkliwa porażka Argento. Jego wersja opowieści o najsłynniejszym wampirze powinna być szalona, kontrowersyjna i wizualnie oszałamiająca, a tymczasem przypomina ona kiepskie wydanie Teatru Telewizji, w którym znudzeni aktorzy (m.in. Thomas Kretschmann, Rutger Hauer i – tak, nawet ona! – Asia Argento) męczą się z wyschniętymi na suchar rolami, a cała reszta ekipy robi wszystko żeby po prostu dociągnąć całość do końca. No, jest jeszcze co prawda zaleta efektu 3D… którego trudno by się w ogóle dopatrzyć gdyby „3D” nie było częścią tytułu filmu.

Kategorie
Rankingi
Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Dodaj komentarz