srpski film
Rankingi

Brzydkie, wstrętne, okropne

Kiedy pojawiają się na ekranie zazwyczaj odwracamy wzrok i a pod nosem mruczymy: – parszywe i okropne, jaki psychol to wymyślił. A chwilę potem z ciekawością znów spoglądamy w stronę telewizora… Tak, mowa oczywiście o obrzydliwych scenach w filmach. Poniżej nasze zestawienie dziesięciu scen, których nie powinniście oglądać podczas obiadu.

Zombie 2 (1979), reż. Lucio Fulci

Włoska odpowiedź na filmy zombie George’a A. Romero, przeszła do historii kina dzięki jednej scenie. Młoda, przerażona kobieta zostaje nabita na wielką drzazgę – okiem. Każdy kto nawet jeśli nie jest fanem tego typu filmów, a interesuje się kinem o tym ujęciu słyszał. Chociaż minęło od jego nakręcenia trzydzieści lat, a efekty specjalne ewoluowały w zaskakującym tempie to scena ta wciąż robi wrażenie. I boli, autentycznie boli.

Rzecz (1982), reż.  John Carpenter

Kolejny remake klasycznego SF z lat 50. i kolejne arcydzieło współczesnego kina. Carpenter zamiast bawić się w inwazję obcych snuje hipnotyzującą opowieść o ludziach zagubionych gdzieś w bardzo zimnym miejscu i czymś co bezlitośnie ich zabija. W tym filmie jest wszystko – przerażenie, samotność, strach i okrucieństwo przekraczające wszelkie granice. Trudno wybrać jedną scenę, ale jeśli już to moment gdy wierne psy bohaterów zostają opanowane przez coś nie z tego świata. Przemiana jednego z nich to kolejna sekwencja dla tych, którzy pragną się odchudzać.

Mucha  (1986), reż. David Cronenberg

Gdy David Cronenberg wybitny kanadyjski reżyser zdecydował się na zrealizowanie remake’u klasycznego SF z lat 50 „Mucha” kpin z niego nie było końca. Tyle, że gdy publiczność obejrzała film – zamarła.  Zamiast realizować bajkę o nieudanym eksperymencie Cronenberg postawił na realistyczne (by nie powiedzieć naturalistyczne) kino opowiadające o degeneracji ludzkiego ciała. W tym filmie żartów nie ma a oglądnie go, wciąż przyprawia o dreszcze. Scen okropnych jest tu wiele, ale my wybraliśmy tą najbardziej nieoczywistą. Gdy grany przez Jeffa Goldbluma naukowiec przemieniający się w muchę wchodzi do knajpy i wita się z pewnym typkiem. Otwarte złamanie kości i dźwięk jaki mu towarzyszy przeraża bardziej od tony sztucznej krwi.

Gra wstępna (1999), reż. Takashi Miike

W przypadku tej opowieści o tajemniczej piękności znęcającej się nad mężczyzną, który chciał wziąć ją za żonę w zasadzie nie sposób wyróżnić jakiejś jednej krótkiej najbrutalniejszej sceny – po seansie w pamięci zostaje nam cała kilkunastominutowa końcówka skupiająca się na przedstawieniu tortur serwowanych głównemu bohaterowi. Który do tego leży sparaliżowany na ziemi, pozbawiony jakichkolwiek szans na ucieczkę, ale za to wyraźnie odczuwający ból… Jeśli nie przepadacie za igłami – ten film będzie się Wam śnił w najgorszych koszmarach!

Jasox X (2001), reż. James Isaac

W zasadzie trudno coś dobrego o dziesiątej odsłonie cyklu „Piątek 13-tego” powiedzieć. Film którego akcja toczy się w kosmosie jest niezamierzenie śmieszny i banalny. Poza jedną sekwencją. Wybudzony na stole operacyjnym Jason rozpoczyna swoje krwawe łowy. Jego ofiarą będzie piękna pani doktor. Niby nic nowego. Ale spece od efektów specjalnych wymyślili tu jeden przewrotny zabieg. Jason zamrozi pani głowę a potem skonfrontuje ją z metalowym stołem. To naprawdę jedna z tych scen, po których obejrzeniu ma się ochotę na dłuższą dietę. Majstersztyk okropieństwa w okropnie niedobrym filmie.

 

Blady Strach (2003), reż. Alexandre Aja

Debiut cudownego dziecka francuskiego kina Alexandra Aja, którego „Rogi” niebawem wejdą do kin. Czy będą zawierały równie mocne sceny jak „Bllady strach”? Raczej nie. „Blady…” to jeden z najbardziej przewrotnych dreszczowców ostatniej dekady. Wiele scen w tym filmie chwyta za gardło ale jedna autentycznie budzi odruch obrzydzenia zmieszany z niepokojem. Gdzieś na bocznej drodze zaparkowanej ciężarówce mężczyzna uprawia seks oralny z kobietą. Nie wszystko widać, części musimy się domyślić, ale gdy pan kończy i… no właśnie, takiej sceny nigdy się nie zapomina.

Srpski film (2010), reż. Srdjan Spasojević

Nikomu nie mamy zamiaru wmawiać, że „Srpski film” to dobry film – ale z pewnością jest to jeden z najbardziej szokujących obrazów w historii kina, lubujący się w gwałceniu poczucia dobrego smaku. I to dosłownie – w końcu jedną z popisowych scen filmu jest ta, w której oglądamy gwałt na noworodku. Tak, dobrze przeczytaliście – na noworodku. Uwaga: co wrażliwsi widzowie dopatrują się w tym wszystkim głębokiego przesłania społeczno-politycznego odwołującego się do krwawej i tragicznej historii Serbii. Mhm, jasne…

Oszukać przeznaczenie 5 (2011), reż. Steven Quale

Tak, tak – kolejne filmy z cyklu „Oszukać przeznaczenie” stawały się coraz bardziej karykaturalne, a prezentowane w nich śmierci niejednokrotnie bardziej śmieszyły niż przerażały. Ale jest wśród nich przynajmniej jedna scena, którą oglądaliśmy przez palce. Chodzi o dramatyczne wydarzenia w gabinecie okulistycznym z piątej części cyklu, kiedy to w pełnym zbliżeniu oglądamy jak laser powoli, ale skutecznie wypala oko sympatycznej bohaterce filmu, która chciała tylko skorygować sobie wadę wzorku. Nie oglądajcie jeśli sami planujecie poddać się podobnemu zabiegowi!

Breaking Bad (2011, odcinek „Face Off”), reż. Vince Gilligan

Serial „Breaking Bad” opowiadający o poczciwym nauczycielu chemii wkraczającym na drogę zbrodni już od pierwszych odcinków dowodził, że nie ma zamiaru oszczędzać swoich widzów (pamiętacie zaserwowaną nam na dzień dobry scenę rozpuszczania ludzkich zwłok w wannie?). Jednak zdecydowanie najokropniejszym momentem spośród wszystkich pięciu sezonów jest finał odcinka zatytułowanego „Face Off”, w którym (UWAGA: PASKUDNY SPOILER!!!) główny bohater ostatecznie rozprawia się ze stanowiącym dla niego śmiertelne zagrożenie bossem o imieniu Gus. Detonuje w tym celu bombę w pokoju, do którego wchodzi mężczyzna, a po potężnym wybuchu widzimy jak rzekomo niezniszczalny Gus powoli wyłania się zza drzwi – i wygląda na nienaruszonego wybuchem… dopóki nie odwraca się do kamery swoim drugim profilem, odartym ze skóry do samej czaszki!

Gra o tron (2013, odcinek „The Bear and the Maiden Fair”), reż. Michelle MacLaren

Jak dowodzą takie telewizyjne hity jak wspomniany wcześniej „Breaking Bad” czy właśnie „Gra o tron”, dawno już minęły czasy kiedy sceny szokującego sadyzmu ograniczały się do kina (lub kina domowego), a seriale stanowiły łagodną rozrywkę dla całej rodziny. „Gra…” może się poszczycić realistycznymi scenami dekapitacji, wyłupywania oczu, czy obcinania kończyn. Ze wszystkimi nimi wygrywa jednak bezlitosna scena z odcinka „The Bear and the Maiden Fair”, w której jeden z bohaterów zostaje pozbawiony męskości. Sama operacja zostaje co prawda przeprowadzona poza kamerą, ale kiedy tuż po niej oprawca wcina wielką kiełbachę i radośnie filozofuje na temat wzwodów, czujemy, że ktoś tu przekroczył kolejną granicę okrucieństwa.

Kategorie
Rankingi

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz