Lionsgate Films
Rankingi

Bóg wam nie wybaczy: religijne skandale

Nieszczęsna „Golgota Picnic” zamienia się w naszym kraju w letni, niespodziewany blockbuster, który swoją popularnością bije na głowę (i aureolę) wszystkie „Transformersy”. Z tej okazji przypominamy kilka filmów, które dzięki promocji oburzonych odbiły się w naszym kraju szerokim echem.

Zdrowaś Mario, reż.  Jean Luc Godard (1985)

Część krytyków mawia, że „Zdrowaś Mario” to ostatni wielki film Godarda.  Ojciec filmowej nowej fali opowiada tu na nowo historię Marii dziewicy, która zachodzi w ciążę… Dziewczyna wie, że to niepokalane poczęcie, ale jak wytłumaczyć ten fakt innym? Czy we współczesnym świecie jest jeszcze miejsce na cuda? Czy ktoś jej uwierzy?  Do tego nagość, ingerencja z „góry”… Skandal wybuchł a jakże! Ponieważ nasi obrońcy wiary nie mieli za bardzo jak protestować (zła komuna jeszcze trzymała ich pod butem), głos w kwestii tego filmu zabrał sam Jan Paweł II. Uznał on, że film Godarda: „Głęboko rani uczucia wierzących”, ale zakazu dystrybucji się nie domagał. Ot – wolna wola polega na tym, że każdy musi podjąć decyzję za siebie. Mądrzy ludzie tak postępują. Dziś o „Zdrowaś Mario” pamiętają jedynie historycy kina.

 

Ostatnie kuszenie Chrystusa, reż. Martin Scorsese (1988)

Polacy uparli się nienawidzić tego filmu. Do dziś dzieło Scorsese ma w Polsce zakaz emisji kinowej (kilka lat temu jakiś ksiądz niszczył kopie „Ostatniego…” podczas publicznego DKF-u) i powszechnie uznawany jest za rzecz obrażającą uczucia religijne. Oczywiście jest to nieprawda. Scorsese w swoim filmie nikogo nie obraża a po prostu snuje wstrząsającą opowieść Bogu, który stal się człowiekiem. Do tego mamy rewelacyjne role Willema Dafoe (Chrystus) i Harvey’a Keitela (Judasz). Polacy mogą sobie protestować, palić kopie (swoją drogą nikt jakimś cudem nie spalił wszystkich Media Marktów), ale i tak nie zmienią faktów. Ten film został nakręcony przez osobę głęboko religijną. Scorsese, gdy podjął decyzję o nakręceniu filmu o Jezusie był na życiowym zakręcie. Zmierzenie się z opowieścią o Zbawicielu pomogło mu zmierzyć się z własnymi problemami, pokonać depresję i tworzyć dalej. A zatem mimo afery dookoła filmu – naprawdę warto go obejrzeć. Choćby po to, aby przekonać się, że osoba głęboko wierząca też może mieć wątpliwości. Choć nie wiem czy to kogoś przekona – wszak żyjemy w kraju nieomylnych.

Ksiądz, reż. Antonia Bird (1994)

 

O ile „Ostatnie kuszenie Chrystusa” to film, który odbił się szerokim echem nie tylko w Polsce, tak z „Księdzem”, czyli debiutem nieżyjącej już Antoni Bird było dokładnie odwrotnie. Otóż dzięki zaangażowaniu naszych obrońców wiary nieznany nikomu na świecie film stał się głośny i dyskutowany. A przeciwko czemu protestowali nasi dzielni, nieomylni bracia w Chrystusie Panu? Ano o to, że to film o księdzu geju. Nie, nie, nie. Jak wiemy takie rzeczy w latach 90. miejsca w kościele nie miały. W sumie do tej pory nie mają, a domniemany homoseksualizm księży to efekt szatańskich knowań i protęczowej polityki. A zupełnie poważnie – Bird na kilka lat zanim Kościół Katolicki przyznał się do swoich problemów, w mądry sposób pokazała kryzys tej instytucji i głęboką potrzebę reform. „Ksiądz” to, bowiem nie opowieść o gejach, a instytucji, która zaczęła zjadać własny ogon i zamiast nieść pomoc niebezpiecznie zaczęła balansować na pograniczu powrotu do średniowiecza. Kiedy w końcu „Ksiądz” dotarł do Watykanu spotkał z się ponoć z ciepłym przyjęciem samego Jana Pawła II. I w sumie nasi nieugięci obrońcy wiary w jakimś stopniu się do tego przyczynili. Choć akurat Jan Paweł II z problemem homoseksualizmu nie zrobił nic. Ale dobry film sobie obejrzał.

Skandalista Larry Flynt, reż. Milos Forman (1997)

 

Afera wybuchła nie tyle o sam film, (bo jego nikt z protestujących nie widział) a plakat go promujący. Na tle kobiecego łona wisiał sobie na niewidzialnym pan w chrystusowej pozie. Protest zgłosiło osób 64 (w Krakowie). Prokuratura długo się ze sprawą bujała, aż w końcu w 2007 roku umorzyła sprawę. Przedawniła się. Ale dzięki uporowi 64 niezłomnych plakat do Larry’ego Flynta pamiętają dziś miliony.

Dogma, reż. Kevin Smith (1999)

 

Już na wstępie do swojego filmu Kevin Smith lojalnie ostrzegał: „Nie bierzcie tego filmu serio i pamiętajcie, Bóg też ma poczucie humoru. Inaczej nie stworzyłby dziobaka”. No bo w sumie jak serio traktować film, w którym ostatnia potomkini Jezusa prowadzi klinikę aborcyjną, dwa dość nieogarnięte anioły chcą wrócić do pana Boga a trzynasty apostoł Rufus, został usunięty z Pisma Świętego za to, że był Czarny… Mimo absurdalnego humoru i absolutnie prochrześcijańskiego przekazu Polacy na „Dogmę” zareagowali histerycznie.  Do prokuratury skargę o obrazę uczuć religijnych wniosło ponad tysiąc osób. Jak się okazało po przesłuchaniu oburzonych – film widziało zaledwie dwunastu! Nasi dzielni apostołowie obrazy uczuć religijnych. Wszelkie pozwy zostały odrzucone, a w związku z całym zamieszaniem Polska była jednym z nielicznych krajów na świecie gdzie „Dogma” zarobiła. Reklama dźwignią handlu. Wiemy to nie od dziś.

Kategorie
Rankingi
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz