the odyssey online
Rankingi

10 płyt idealnych na podróż w nieznane

Oto wybrane przez nas dziesięć albumów, o których w Polsce zbyt wiele się nie pisze. A szkoda. Każdy z nich zanurzony jest mocno w rock’n’rollowej i bluesowej tradycji. Każdy zabierze was w podróż… muzyczną podróż, której kierunek wybierzecie sami. Jedno jest pewne – po drodze spotkanie wielu życiowych rozbitków, nieudaczników i person o wielokrotnie połamanych sercach.  

And The Great Unknown Part I & II,  Bror Gunnar Jansson

Bror ma trzydzieści jeden lat. Pochodzi z pięknej szwedzkiej mieściny o nazwie Lerum. A teraz włączcie sobie jego najnowszy podwójmy album. Jeśli usłyszycie na nim szwedzkiego chłopaka to gratuluję wyobraźni. Uwierzyłbym w historię, że jest on nieślubnym dzieckiem Toma Waitsa, który zapomniał się z jakąś rozkoszną Szwedką podczas trasy. To co proponuje Bror to brudny, uliczny blues zaśpiewany udręczonym głosem. Kapitalne. Na dodatek – on to wszystko nagrywa sam!

Northern Passages, The Sadies

The Sadies w Stanach są gwiazdami pierwszej wielkości, a „Northern Passages” uchodzi tam za jeden z najważniejszych płyt roku. I zasłużenie. Bo to album na którym wrażliwość rodem z rocka niezależnego spotyka się z folkiem i country. W efekcie powstał krążek, który zachwyci tak fanów Muse, jak Neila Younga.  

Claw Machine Wizard, Left Lane Cruiser

Dwóch szaleńców, którzy potrafią rozpętać cudowne bluesowe piekło. Gitara, perkusja i wokal plus obowiązkowe opowieści o połamanym życiu. Oto płyta, która obudzi was w środku nocy, gdy oczy niebezpiecznie zaczną się zamykać. Poza nią, warto znać resztę dokonań Left Lane Cruiser. Są niesamowici.

Kids in The Street, Justin Townes Earle

Justin Townes Earle to dziś jeden z najważniejszych i najlepszych amerykańskich kompozytorów wywodzących się ze sceny country-bluesowej. „Kids in The Street” tylko potwierdza jego gwiazdorski status. Zestaw kapitalnie wymyślonych i napisanych piosenek, w których roi się od życiowych rozbitków, podróży w nieznane i opowieści o miłości która nigdy nie znajdzie spełnienia. Jedna z najlepszych płyt roku 2017. Póki co.

Highway Queen, Nikki Lane

Nikki Lane to bogini country-rocka. Dziewczyna z którą z radością zrobiłoby się skok na pustynne kasyno, a potem zwiało w stronę zachodu słońca. Pochodzi z Greenvile w Południowej Karolinie, ale na stałe rezyduje w Nowym Jorku. „Highway Queen” to jej trzeci album. Rasowy, energetyczny i seksowny.

The Bad Testament, Scott H. Biram

Człowiek, który w jednym zdaniu wymieniając najważniejszych wykonawców podaje Slayer i Mississippi Freda McDowella. Płyty wydaje od blisko dwudziestu lat, ale świat usłyszał o nim dzięki muzyce ze znakomitego kryminału „Hell or Highwater”. „The Bad Testament” najnowszy album Birama to diabelskie połączenie country, bluesa przefiltrowanych przez punkową wściekłość. Album petarda.

Notes of Blue, Son Volt

Jay Farrar to folkowy człowiek instytucja. Wraz z Jeffem Tweedym zakładał countrowe Uncle Tupelo, a po rozpadzie tej grupy kontynuuje karierę pod szyldem Son Volt, a jego piosenki można usłyszeć w co drugim amerykańskim serialu. „Notes of Blue” to trzydzieści minut poruszających piosenek o życiu i przemijaniu. Idealne na gorący wieczór i ponure przemyślenia.  

Teenage Hallelujah, Dexateens

Pochodzą z Alabamy, a w ich żyłach płynie czysta rock’n’rollowa krew. „Teenage…” wydali rok temu, a płyta brzmi tak jakby Elvis w 1977 roku, zamiast zwijać się na tamten świat, wpadł do CBGH zagrać koncert z Ramones. Czy potrzeba lepszej rekomendacji?  

Little Seeds, Shovels and Rope

Pochodzący z Południowej Karoliny folk-rockowy duet, który zabierze was na wycieczkę w mroczny świat zbrodni popełnianych z miłości, życiowych rozbitków i zapomnianych przez Boga przydrożnych barów. Michael Trent i Cary Ann Hearst mają niezwykły talent do snucia opowieści, w których tradycja muzyczna tradycja miesza się ze współczesnością a całość brzmi niezwykle ożywczo i porywająco.

Live North America 2016, Gary Clark Jr.

Gary’ego Clarka amerykańska prasa bluesowa ochrzciła mianem następcy Steve Ray Vaughna, co w jakimś stopniu jest zrozumiałe. Clark wyrasta z tej samej szkoły bluesowej co zmarły gigant. Ale na szczęście nie jest on tylko pogrobowcem Vaughna. Po pierwsze – potrafi komponować świetne piosenki. Po drugie – w jego grze jest więcej przestrzeni i lekkości niż u Vaughna. Tegoroczny album koncertowy w pełni prezentuje talent Clarka, a od hipnotyzującego brzmienia jego gitary trudno się uwolnić.

Kategorie
Rankingi
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz