Rankingi

10 filmów, które zniszczyły kariery

Nie każdemu pisane jest zwycięstwo, a zakulisowe historie ze świata filmu świadczą o tym najlepiej. Dlatego dziś prezentujemy dziesięć obrazów, które zniszczyły karierę aktorom, a często i reżyserom. Niektórzy artyści się potem odkuli, ale zazwyczaj nie kończyło się to dobrze.

Liga Niezwykłych Dżentelmenów (2003)

Zaczynamy od seryjnego mordercy. Film przyczynił się do końca nie jednej, a dwóch karier. Adaptacja słynnego dzieła Alana Moore’a okazała się ostatnim argumentem Seana Connery’ego (odgrywającego tu Alana Quatermaine’a) do przejścia na emeryturę. Co więcej, pogrzebała szanse reżysera Stephena Norringtona, który zaczynał od takich filmów jak całkiem udany Blade: Wieczny Łowca.

Szamanka (1996)

Czas na coś z naszego podwórka. Film Andrzeja Żuławskiego dla jednych był prawdziwym objawieniem, studium choroby psychicznej i szamańskiego transu, dla innych bełkotliwym soft-porno. Co do jednego wszyscy pozostają zgodni. Szamanka pogrzebała aktorską karierę całkiem nieźle zapowiadającej się Iwony Petry. Po premierze zniknęła z radaru na długie lata, a o przyczynach tej decyzji krążą niepokojące legendy.

Showgirls (1995)

Na przełomie lat ’80 i ’90 Paul Verhoeven był bogiem, ale kiedy zapragnął powtórzyć sukces Nagiego Instynktu i nakręcić kolejny drapieżny erotyk, skończyło się spektakularną klapą. I choć teraz stawia się ten obraz pośród klasyków kina exploitation, to w dniu premiery sprawił, że przed młodziutką Elizabeth Berkley, grającą dotąd w telewizyjnych komediach, zamknęły się wrota do kariery w dużych filmach. Jej występ w Showgirls niewiele miał wspólnego ze zmysłowością, wiele za to z nieświadomym pastiszem. Scena seksu w basenie do dziś wymieniana jest pośród komicznych wtop w filmach.

Wyspa Piratów (1995)

Był taki czas, że filmy o piratach z marszu skazywano na kasową porażkę. Nie ważne, czy za sprawę brał się Roman Polański, czy Renny Harlin. Tak stało się też z realizowaną za potężne pieniądze Wyspą Piratów. Dziś obraz ogląda się z nutką nostalgii i w sumie ciężko wskazać, co wtedy nie zagrało, ale fakt pozostaje faktem. Geena Davis nigdy potem nie zagrała w tak znaczących produkcjach, jak te z początku lat ’90 (Thelma i Louise), musiała się ratować występami choćby w Stuarcie Malutkim. Matthew Modine też nie prządł potem najlepiej.

Dziedzic Maski (2005)

Straszliwie zły sequel do wielkiego hitu z Jimem Carreyem był jak zły trip przez pokolorowane za pomocą CGI wspomnienia z czyjegoś patologicznego dzieciństwa. Nie grało tu nic – humor, efekty specjalne, czy praca kamery. O scenariuszu jako takim nie wspominając. Niemal nikt z oryginalnej obsady nie wystąpił w tym nieszczęsnym dziełku. Najbardziej zaś ucierpiał odtwórca głównej roli Jammie Kennedy. Od tego czasu grywa w tanich produkcjach telewizyjnych i marnych komedyjkach. Dobrze, że w ogóle dostawał role po występie w czymś takim.

Gwiezdne Wojny: Mroczne Widmo (1999)

O ile Hayden Christensen jakoś przetrwał marną reżyserię Lucasa w II i III Epizodzie – występował potem w mniejszych produkcjach – o tyle Jake Lloyd uległ ciemnej stronie mocy całkowicie. Po reakcjach fanów i traktowaniu, jakiego doświadczył w szkole – zagrał jeszcze w dwóch filmach i odpuścił sobie aktorstwo na dobre.

Gigli (2003)

Komedia kryminalna okazała się wisienką na badziewnym torcie, jaki pichcił sobie wtedy Ben Affleck z występów w takich dziełach jak Pearl Harbour Michaela Baya i Daredevil Marka Johnsona. Aktor przez dobrych parę lat nie mógł sobie znaleźć miejsca i dopiero zwrot ku reżyserii wyciągnął go z artystycznego grobu. W międzyczasie zdążył też wrócić do aktorstwa. Dał nam Operację Argo i o mało nie zasiadł na fotelu reżysera The Batman. Choć z tej funkcji zrezygnował, to jednak roli Bruce’a Wayne’a nie porzucił. Reżyser Martin Brest, który niegdyś nakręcił chociażby Gliniarza z Beverly Hills – nie miał tyle szczęścia.

Catwoman (2004)

Wszyscy, którzy czekali na solowy film o Catwoman od czasu występu Michelle Pffeiffer w Powrocie Batmana – przeżyli srogi zawód. Wszyscy najbardziej zainteresowani opuścili projekt, miejsce słynnej aktorki zajęła inna gwiazda, Halle Berry, natomiast na fotelu reżysera zasiadł Pitof, który zaczynał od całkiem intrygującego Vidocq. To, czym widzowie dostali w twarz ciężko opisać inaczej niż jako ochłap filmu. Pełen bzdur i absurdów, źle zagrany. O ile Halle Berry się uchowała, między innymi dzięki występom w X-menach u Bryana Singera, o tyle Pitof nakręcił już potem tylko jeden film telewizyjny.

Guru miłości (2008)

Myke Myers zabłysnął kilkoma świetnymi komediowymi rolami (m.in Austin Powers i Shrek), ale już Kot bardzo luźno oparty o prozę Dr Seussa stanowił sygnał, że agent komika powinien zostać wymieniony. Prawdziwa katastrofa przyszła kilka lat później, wraz z Guru miłości. Film okazał się nieśmieszną komedią, która potrafi obrzydzić seks nawet najbardziej zatwardziałym koneserom dzieł Adama Sandlera i pochodnych. Od tego czasu Myers zaliczył mały występ w Bękartach Wojny i… w zasadzie niewiele więcej. Może wciąż liczy na powrót Shreka i Austina Powersa.

Wodny świat (1995)

Obraz zapowiadany jako wielkie post-apokaliptyczne widowisko przygodowe da się obejrzeć z pewną przyjemnością, jeśli tylko jesteśmy w stanie przymknąć oko na morze głupot. W chwili, kiedy został zwodowany – widzowie i krytycy storpedowali go równocześnie. O zwróceniu gigantycznego budżetu nie było mowy. Kevin Costner wprawdzie grał potem dalej, ale nigdy już nie odzyskał takiego zaufania, jakim cieszył się w ostatniej dekadzie XX wieku.

Kategorie
Rankingi
Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który potrafi płynnie przejść od słodkiego lenistwa do nadaktywności – i z powrotem. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, rozmaitych hobby, a czasem nawet w otchłań studiów. Publikował, w „Science Fiction Fantasy i Horror”, „LiteRacjach” oraz w portalach internetowych – GRY-Online, Kawernie, Szortalu, Onecie. Od 2014 regularnie pisuje do Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz