art. Jenna Thompson
felietony

POP, kultura i statystyki

Jestem trochę niewiernym Tomaszem. Znaczy, odkąd prowadzę Bandę, zaczynam coraz mocniej wątpić w ludzi, a coraz bardziej wierzyć w statystyki. Dlaczego? Pozwólcie że wam opowiem.

Zacznijmy od historii. Dwa lata temu wzięliśmy jako Banda udział w tzw. Inkubatorze Biznesu Idea Bank – medialnie opisywanym jako najwspanialsza inicjatywa w historii ludzkości od czasu wymyślenia wibratora. Zresztą panie z infolinii dzwoniące do mnie rozpływały się z zachwytu nad szansami jakie są przede mną postawione, zupełnie jakby Leszek Czarnecki zapewnił im w wyposażeniu firmowym wspomniany gadżet.

Ale żeby nie było – popełniłem w tej współpracy kilka kluczowych błędów. Nie mniej jednak ekipa Czarneckiego też nie była bez winy. Za 100 tys. PLN chcieli zrobić portal, który w trzy miesiące przyniesie zwrot i dochód. Przy ograniczonej grupie docelowej, unikaniu przez nas publikowaniu „newsów” i tekstów, które mają tysiąc znaków i chwytliwy tytuł, cena pojedynczej kampanii reklamowej oscyluje na bardzo optymistycznej granicy tysiąca złotych. Zarobić w miesiąc 40 tysięcy? Powiedzmy tak – to nie ja byłem tym kolesiem, który  dwa tysiące lat temu zrobił dziecko Najświętszej Panience. Przepraszam.

Po co o tym piszę? Już  tłumaczę. Na początku pracy z IB zamówiliśmy stronę. Kosztowała, jeśli mnie pamięć nie myli 17 tys. PLN, do tego doszło około 12 tys. PLN wypłacone na SEO. Efekt? Owszem generowaliśmy sami ruch via FB, ale ruch organiczny i pozycja portalu w google (za 12 tys. PLN) była żałosna. Kiedy mieliśmy dobry dzień wyszukiwało nas około 10 tys. osób. Słabo? Ano żałośnie. Bo standardowo wybijało się to na stronę tysięcy trzy. Reklamy? Przy takim ruchu…? Firma, która się nami opiekowała zapewniała, że nasza pozycja jest bardzo silna (mam to na piśmie), tylko efekty jak to w SEO – przyjdą. Czekaliśmy rok. Komunikat –  jak ich nie ma to pewnie nasza wina, bo złe tematy, złe teksty, złe recenzje.

Dowcip polega na tym, że pewnego dnia, zupełnie przez przypadek, obca mi osoba zauważyła mały problem. SEO za 12 tys. PLN nie działa. Strona za 17 tys. PLN  nie jest indeksowana, google traktuje ją jak intruza, w zasadzie równie dobrze mógłbym prowadzić Bandę na ścianie, któregoś miejskiego szaletu.

W styczniu wymieniliśmy stronę, mamy nowe SEO. Efekty? No cóż wczoraj dostałem wyniki. Z zera w cztery miesiące wskoczyliśmy na poziom stałych stu tysięcy UU, mamy stale rosnącą, niebywale silną grupę odbiorców i miesięczny przyrost ruchu na poziomie 200 i więcej procent (ogólnie ponad 1000). Wszystkie Blogi.cdp, kulturyonline, qfanty, qulttykultury, fantastyki, papierowe „Dzienniki”, „Rzeczpospolite” a nawet „Wprost” są internetowo za nami. Owszem naekranie, przed nami, ale my nie operujemy newsami. Nie będziemy i dlatego też nigdy milionów użytkowników mieć nie będziemy. Za to setki tysięcy tych, którzy zaglądają tu po wiedzę owszem tak. A ta grupa o wiele chętniej kupuje towary, o których się pisze, niż przypadkowa grupa odbiorców newsów.

Czy cały czas źle robiłem? Nie. Po prostu trzeba otaczać się ludźmi którzy znają się na tym co robią. Ja się znam na zbieraniu tekstów i znam trochę zapotrzebowanie odbiorców – osiem lat w „Newsweeku” zrobiło swoje, plus siedem dodatkowych w „Przekrojach” i takich tam. Łukasz, który teraz dba o nas w sieci zna się na SEO, koledzy z agencji reklamowych, którzy wspierają nas pomysłami promocyjnymi są specami w swojej branży. Nie muszę się na tym znać. Po prostu się dzielimy. Jakub, Paweł, Gaja, Tomasz i wszyscy którzy u nas piszą znają się na popkulturze. Nie znaczy to, że przed nami świetlana przyszłość i prosta. Musimy odbudowywać swój portfel, ale jest co odbudowywać. A potencjał jest gigantyczny. No a my mamy jeszcze festiwal.

Festiwal także wkracza w nowy rozdział.  Zamieniamy go w gigantyczny objazd po Polsce (7 dni, 7 miast), zawiązaliśmy stałą współpracę z ludźmi z USA, Kuba Ćwiek razem z Johnem Johsonem realizują pierwszy polsko-amerykański film grozy, startujemy na IndieGoGo, jak Bozia da zrealizujemy też dokument o popie w Polsce. Kto nam pomaga? Kilka firm wstępnie wyraziło zainteresowanie. Kilka rozmów mam w przyszłym tygodniu, w tym ze Stołecznym Urzędem Miasta. Musimy zapiąć wielki budżet, zrobić stronę POP, bo to wielkie przedsięwzięcie i jeszcze odrobić straty, by wyjść na prostą z należności. A czy w tym wszystkim pomaga nam państwo? W końcu powinno, bo Sienkiewicz, promocja kultury, edukacja młodych ludzi… Nie.

W środę odebrałem telefon z Ministerstwa Kultury. Dzwonił mężczyzna, poprosił o anonimowość. Powiedział, że mimo listów polecających z Kancelarii Prezydenckiej, wsparcia Instytutu Książki, wszystkich (dosłownie wszystkich, dzięki czemu teraz wartość Bandy wyliczana czasem antenowym, reklamowym itp. jest ogromna) mediów w tym kraju  – pani minister ma nas gdzieś i na wsparcie z jej strony nie mamy co liczyć. Lepiej przecież wydać pieniądze publiczne na kolejną imprezę z cyklu „jesteśmy tak poważni i tak wielcy, że te kilka milionów Polaków, którzy kochają popkulturę niech spadają, bo nas nie interesują”.

I niech tak będzie. Ale proszę uprzejmie, żeby ministrialne agencje nie wycierały sobie nami buzi, nie gratulowały nagrody, nie mówiły o nas za naszymi plecami itp. Poradzimy sobie bez Polski, skoro Polska nas nie chce. A jeśli nie poradzimy – to umrzemy w pięknym stylu robiąc coś, co w perspektywie czasu okazać może się najciekawszą inicjatywą kulturalną łącząca współpracą Polskę i Stany Zjednoczone. Nie udało się Kasi Figurze, nie udało się Borysowi Lankoszowi. A nam może. Bo nie zabieramy się za wszystko od złej strony. Ale o tym dowiecie się za jakiś miesiąc. Amen. Miłego weekendu.

Kategorie
felietony
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Komentarz
  • Łukasz Dunikowski
    9 maja 2015 at 14:57
    Skomentuj

    Dzięki Robert, cieszę się, że mogłem pomóc (Y) 🙂

  • Dodaj komentarz