felietony

Miesięcznica z królem Kaszub S01E02

Comiesięczny felieton dilera literackiej kokainy, Bruno Banino.

Saluto Carabinieri!

Witam radosną socjetę czytelników „Dzikiej Bandy”! Na dzisiejszej sesji psychologicznej zajmiemy się tematem dnia zakochanych. Nie bójcie się. Nie będę zanudzał Wasgenezą powstania tego święta. Postaram się korzystając z mego bogatego doświadczenia jak i długoletnich obserwacji popkultury przekazać Wam parę rad, aby w ten wyjątkowy wieczór odnieść spektakularny ero­tyczny sukces ze swoją przyszłą czy obecną połówką.

Na początku należy pamiętać o tym, że prawo Ohma ma zastoso­wanie nie tylko w fizyce. Reguła, że napięcie powyżej kolana rośnie, a opór maleje, jest jak najbardziej za­sadna. Nie marnujcie więc czasu na czytanie „Sztuki kochania” czy słuchanie profesora Starowicza. Żeby rozkochać w sobie do czerwoności kobietę, musicie zrozumieć, że w relacjach damsko-męskich nie chodzi tylko o pluszowe serduszka, kwiatki, czekoladki czy ro­syjski szampan. Chodzi o wyjście naprzeciw zaspo­kojeniu ukrytych żądz wybranki.

Pierwszą strefą, o którą należy zadbać, jest strefa kulturalna (duchowa).

W zależności od zainteresowań i stopnia rozwoju intelektualnego kochanki należy zabrać ją do teatru, zoo czy na kolejną odsłonę głośny filmu opartego na bestsel­lerowej powieści 50 twarzy Greya (Ta ostatnia opcja w mojej opinii może przynieść odwrotny od zamierzonego skutek, a wasza płomienna noc może zakończyć się na izbie przyjęć z ranami kłutymi lub pręgami na plecach.

Drugim obszarem, o który trzeba się zatroszczyć, jest tzw. strefa kulinarna. Należy zadbać o pełny brzuszek ukochanej. Nie od dziś wiadomo, że jeśli kobieta jest głodna, to atmosfera będzie chłodna. Oczywiście nie muszą to być tak wyszukane dania jak eskalopki w winie Chateau La Brie, chyba że już za bardzo rozpieściliśmy naszą wybrankę i zwykły kebab lub sałatka obrażają jej sarmackie podnie­bienie. Tak jak kiedyś proponował mi to jeden elbląski alfons można nawet skonsumować parę kawałków jego ulubionej pizzy „prostituty”, okra­szonej szynką i pieczarkami. W sumie to tak naprawdę Wy sami najlepiej znacie kulinarne gusta swojej wybranki, a jeżeli nie to niestety musicie zaryzykować.

I ostatnia do zaspokojenia, ale jakże istotna strefa wewnętrznej harmonii,tanie wino lokalnej produkcji niewątpliwie pomoże wam stać się tygrysami alkowy, umożliwi odtworzenie wspólnej projekcji namiętności i na pewno ułatwi wam zakłócenie ciszy nocnej zazdrosnym sąsiadom. Trunek powinien nastroić was optymistycznie, może nawet porwać w hipisowską podróż do spo­witej tajemnicami Kamasutry krainy szczęścia.

Na zakończenie jest jeszcze jedna, najważniejsza kwestia! Baczcie na to, że nawet jedno źle wypowiedziane słowo lub jeden nieprzemyślany gest może zakoń­czyć się fochem, kłótnią lub po prostu oddaleniem was od upragnionego happy endu. W takiej sytuacji z pomocą może przyjść tylko większe stężenie we krwi wina lub innego wyskokowego trunku! Możecie też próbować radzić sobie jak Bill Causby, ale to chyba jest w Polsce nielegalne.

Mam nadzieję, że przedstawione przeze mnie gotowe recepty na miłosne uniesienia pozwolą Wam cieszyć się tym wyjątkowym dniem jak najmocniej. Pamiętajcie, że jak we wszystkim w naszym życiu musi Panować radość, dobra zabawa i brak emocjonalnych hamulców. Pozdrawiam Was jakże rock polową piosenką, która na pewno nastroi Was optymistycznie do dobrej zabawy. Odtwórzcie sobie ją w samochodzie podczas drogi na randkę. Bo tak jak to śpiewał kiedyś Enrique Iglesias:

 

“I won’t be leaving your side

We’re going to dance through the night

I want to reach for the stars.”

 

Bailamos! Auf!

Kategorie
felietony
Bruno Banino

Nerwowy rocznik (80+). Kaszubski adapter i diler literackiej kokainy. Autor poczytnej, lecz znienawidzonej przez wielu książki „Eksplozje króla Kaszub”. Pasjonat szeroko rozumianej popkultury, dobrej gorzały i psów typu mops. Niepoprawny ewangelista czarnego humoru i kultury kaszubskiej. Nie doświadczył w swym życiu bezstresowego wychowania. Od 2018 roku w szeregach Dzikiej Bandy.
Komentarz
  • Szczęśliwa mężatka zabrana do kina
    16 lutego 2018 at 08:40
    Skomentuj

    Zadziałało Panie Bruno. Świetny felieton. Mąż musiał czytać miesięcznicę.

  • Dodaj komentarz