felietony

Miesięcznica z królem Kaszub S01E01

Comiesięczny felieton dilera literackiej kokainy, Bruno Banino.

Saluto Carabinieri!

Witam radosną socjetę czytelników „Dzikiej Bandy” najbardziej wystrzałowego portalu w naszym wesołym kraju. Z tej strony młody, perspektywiczny kawaler. Syn pszczelarza i murarki. Spłodzony w bezgwiezdną noc na święcie kaszubskiej truskawki.

Na wstępie chciałem podziękować redakcji za przygarnięcie mojej skromnej osoby do waszej popkulturowej rodziny. Dzięki mojej odpowiedzi na wyzwanie rzucone w moją kaszubską twarz stałem się jednym z charakternych rewolwerowców słowa.

Dziś rozpoczynamy wspólne sesje psychologiczne pod wszystko mówiącym tytułem „Miesięcznica z królem Kaszub”. W tym jakże kosmicznym cyklu będziemy dotykać tematów trudnych, a może nawet dla niektórych bolesnych. Będziemy poruszać się pośród naszej skomplikowanej jak „Sudoku”, szarej rzeczywistości rozświetlanej gdzieniegdzie przez popkulturowe latarnie.

Siódmego stycznia jak co roku przypada światowy dzień dziwaka. Patrząc na naszą scenę polityczną, spoglądając w moim przypadku w lustro, czy przypominając sobie największe ikony sztuki masowej wiele osób tego dnia powinno hucznie świętować. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że każdy z Nas ma jakiegoś trupa w szafie. Na każdego znalazłoby się coś w szafie Kiszczaka. Nie ma się czego wstydzić. Różnimy się od reszty społeczeństwa i to jest piękne, bo nie licząc Korei Północnej nie przypominamy, jak w ich przypadku, Armii Klonów. Niektórzy z Nas zawczasu zdawszy sobie sprawę ze swojej wyjątkowości próbują z nią walczyć zapisując się w młodości do harcerstwa czy usiłując o niej zapomnieć na kozetce u psychoterapeuty. Nie tędy droga! Oryginalność jest dzisiaj w cenie, a ja dowiedziałem się o tym korzystając z aplikacji „Tinder”. Od zawsze wyróżniałem się czymś spośród rówieśników. Byłem najbrzydszym przedszkolakiem na Kaszubach, a całe swoje dzieciństwo spędziłem w cyrku.

Największym ekscentrykiem, którego znałem, a dziś chciałbym uhonorować jego pamięć był Michael Jackson. Ile swego czasu mówiono szyderczo o tej ikonie muzyki? Przypisywano mu skłonności „polańskie”, piętnowano jego chęć samodoskonalenia za pomocą chirurgicznego skalpela. Śmiano się z jego odpadającego nosa. Szydzono gdy przez okno w hotelu na prośbę ochroniarzy wietrzył swoje małe dziecko spragnione świeżego powietrza. Łatwo jest rzucać kamieniami, co nie? Prosto jest nie naciskać na przycisk Lubię to.

Zastanówmy się wspólnie kto krył się pod tą fasadą pozorów. Czy ten zagubiony w realnym świecie człowiek o psychice emocjonalnej młodego, skrzywdzonego dzieciaka nie uciekał w świat fantazji i szaleństw pod wpływem ciężkiego dzieciństwa i błysku fleszy skierowanych na niego 24 h na dobę? Jackson był dla mnie zjawiskiem, kimś tak kolorowym jak bokserki Jacykowa i natchnął mnie tą swoją innością do działania. Nawet tak młodemu człowiekowi jak ja na początku lat 90 ciężko było obnosić się z tym, że kochałem jego muzykę i „jarałem się” (dziękuję za to sformułowanie Joli Rutowicz) show jakim robił. Kto na dyskotekach szkolnych nie udawał króla Popu łapiąc się teatralnie w sekretne miejsce? Co, tylko ja? Na pewno nie! Mickey zdjął ze mnie emocjonalne blokady i pokazał, że pomimo tego, że z Ciebie kpią można stać się mistrzem w tym co się robi. Można stać się orłem pośród gołębi i realizować swoją artystyczną wizję. „Jacko” był geniuszem, kreatorem i wizjonerem. Osobą, do której nikt w muzyce nawet się nie zbliży. Człowiekiem, który nie bał się eksperymentować… mówimy tu oczywiście o muzyce. Nie wiem czy widzieliście kiedyś jego koncert czy teledysk. Te detale. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Jego tytaniczną pracę widać na filmie „This is it”. A strona muzyczna? Która z obecnych gwiazd światowego formatu piszE muzykę, pisze teksty, tworzy choreografie na takim poziomie z pewnym przesłaniem? Amerykanin miał wyjątkową wyobraźnię i widział instrumentami. To zdarza się rzadko, prawie wcale. Popatrzcie na teraźniejsze gwiazdy muzyki, niby normalnych ludzi, przykładowo Stachurskiego czy Rihannę, oni są zwyczajni, ale gdzie stoją oni, a gdzie zawsze będzie stał Jackson?

Piszę o tym, bo w mojej opinii nie warto oceniać dokonań i dziedzictwa króla przez pryzmat jego egipskiej rzeźby, łóżka tlenowego czy parku rozrywki do którego chętnie zapraszał swoich nastoletnich fanów. Czy ‘Beat it’, ‘Bad’, ‘Black or White’, ‘Man of the mirror’ nie są wystarczającym argumentem, że ekscentrycy dają nam coś tak bardzo kosmicznej jakości, co potrafi nieodwracalnie zmienić kulturę masową? Odpowiedź jest chyba oczywista.

Pozdrawiam więc serdecznie dziwaków! Nie ukrywajcie się, wychodźcie na ulicę na kolorowy protest, bo przecież parafrazując piękne kobiety: moje dziwactwa to moja sprawa! Auf!

Kategorie
felietony
Bruno Banino

Nerwowy rocznik (80+). Kaszubski adapter i diler literackiej kokainy. Autor poczytnej, lecz znienawidzonej przez wielu książki „Eksplozje króla Kaszub”.

Pasjonat szeroko rozumianej popkultury, dobrej gorzały i psów typu mops. Niepoprawny ewangelista czarnego humoru i kultury kaszubskiej. Nie doświadczył w swym życiu bezstresowego wychowania. Od 2018 roku w szeregach Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz