felietony

#czywiecieże „Szczęki” Stevena Spielberga…

#czywiecieże to cykl mini-felietonów prezentujących zakulisowe ciekawostki z filmowych planów kultowych produkcji.

Określenie „blockbuster” zawdzięczamy Spielbergowi i jego „Szczękom”. To po tym, jak w lato 1975 roku do kin na film o rekinie poszło 67 milionów Amerykanów, krytycy pierwszy raz użyli w kontekście letniego sukcesu kasowego tego właśnie słowa, rozpoczynając trwającą do dziś „erę blockbusterów”.

Sam film powstawał w bólach i wiele wskazywało na to, że nigdy nie powstanie. Na początku bowiem, to nie był projekt Spielberga a weterana kina Johna Sturgesa, którego producenci wyrzucili po tym jak ponoć odkryli, iż nie odróżnia on rekina od wieloryba. I choć stołek reżyserski od razu zaproponowano Spielbergowi, wcale nie ukróciło to problemów na planie. Mechaniczny rekin (nazwany Bruce) przy pierwszej próbie wodowania… zatonął.

Robert Shaw nadużywał alkoholu, kłócąc się bezustannie z Richardem Dreyfussem. Alkoholizm gwiazdora dawał w kość także Spielbergowi, który dla przykładu zmarnował cały dzień próbując nakręcić scenę słynnego monologu Shawa. Na szczęście na drugi dzień trzeźwy aktor zagrał scenę tak dobrze, że nie wymagała dubli.

Spielberg, jako że wówczas był młodym i niedoświadczonym reżyserem, uznał w swojej młodzieńczej pewności, że kręcenie zdjęć nad prawdziwym oceanem nie będzie sprawiać mu problemów. Mylił się. W efekcie czego, plan zdjęciowy z 55 dni, przeciągnął się do 159, naciągając znacznie budżet. To wszystko sprawiło, że podczas produkcji „Jaws”, zyskały pseudonim „Flaws” (wada, skaza).

Na szczęście, gdy producenci obejrzeli ukończony film, byli nim tak zachwyceni, że wyłożyli na jego promocję astronomiczną, jak na tamte czasy, kwotę siedmiuset tysięcy dolarów. Opłaciło się. Dziś „Szczęki” uznawane są za arcydzieło i przyniosły blisko pół miliarda przychodu. Doczekały się także trzech kontynuacji, o których lepiej jednak zapomnieć.

*A skąd się wziął „blockbuster”? Dawno temu w latach 40. mianem blockbustera określano duże ładunki wybuchowe (duże uproszczenie, ale tak) potem było „Przeminęło z wiatrem” które dosłownie zmiotło filmową konkurencję i pierwszy raz mianem owego ładunku wybuchowego określono film. „Szczęki” otwierają tzw. erę blockbusterów która trwa do dziś. A żeby dostać łatkę blockbustera to trzeba było wówczas  przekroczyć przychód 100 milionów dolarów.

Kategorie
felietony
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz