seriale

The Following

The Following, sezon I, twórca: Kevin Williamson, wyk. Kevin Bacon. USA  (Galapagos)

„The Following” wymyślił ojciec serii „Krzyk” Kevin WIlliamson, który postanowił stworzyć najokrutniejszy serial, jaki tylko jest w stanie wyemitować amerykańska telewizja. Postanowienie dobre, tym bardziej, że jego poprzednie serialowe dziecko, czyli „Pamiętniki wampirów” wbrew tytułowi trudno uznać za rzecz okrutną i dla dorosłych (podobnie jak trudno za takową uznać jego flagową produkcję „Jezioro marzeń”).

I faktycznie już w pilotowym odcinku serialu krew leje się strumieniami a rany pokazywane są bez jakichkolwiek wyciemnień. Oczywiście samo okrucieństwo nie świadczy o jakości serialu. Na szczęście poza nim „The Following” oferuje widzom dużo więcej.

Zacznę jednak od minusów. „The Following” to serial o seryjnych mordercach i tropiącym ich byłym agencie FBI Ryanie Hardym, który stoczył się na dno po schwytaniu sadystycznego psychopaty doktora Joe Carrolla.  To właśnie postać Carrolla napoczątku wydaje się najsłabszym ogniwem serialu. Ileż bowiem można maltretować widzów kolejnym błyskotliwym seryjnym zabójcą erudytą? Tym razem Carroll to fan twórczości Edgara Allana Poe, który wyłupia oczka swoim ofiarom, bo przyswoił zbyt wiele twórczości wybitnego Bostończyka. Williamson obiecywał, że jego główny zły będzie kimś niebywale oryginalnym i tutaj skłamał. Carroll  to kolejny skrzywdzony przez mamusię sztampowy seryjny zabójca, który kocha romantycznych poetów. (To w ogóle irytujące, że prawie wszyscy seryjni mordercy kochają albo romantyzm albo średniowiecze jakby inne epoki w sztuce nie istniały.) Postać tę na szczęście broni swoją kreacją James Purefoy, który wraz z Kevinem Baconem wcielającym się w postać byłego agenta FBI tworzy bardzo zgrabny ekranowy duet.

O ile konstrukcja postaci złego doktora Williamsonowi nie wyszła, tak pomysł z tytułowymi naśladowcami, którzy będą przez cały sezon mnożyć się na ekranie  jest przedni. Podobnie jak relacje łączące psychopatę z byłym agentem. Oczywiście można narzekać, że „The Following” jest po części kalką „Mentalisty” (seryjny morderca Czerwony John otacza się tam armią naśladowców i uczniów), po części „Milczenia owiec”, ale ogląda się to z zapartym tchem i dreszczykiem emocji. A czy Williamson stworzył najbardziej krwawy serial w historii telewizji? Nawet jeśli nie najkrwaszy, to jeden z nieliczych seriali, w których zbrodnie nie są wyciemniane a bohaterowie zdają się prowadzić ciągły pojedynek na to kto popełni wymyślniejszą zbrodnię. No i powinniśmy Williamsonowi pogratulować ściągnięcia do telewizji Kevina Bacona, który w każdej scenie po prostu błyszczy na ekranie.

Kategorie
seriale
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz