seriale

Tabu – Tom Hardy w przebojowej roli [recenzja]

„Tabu” to pierwsza gorąca serialowa premiera tego roku. I to nie tylko ze względu na to, że główną rolę gra w niej Tom Hardy.

Seriale historyczne, seriale kostiumowe mają się ostatnimi czasy bardzo dobrze. Ich twórcy zwracają baczną uwagę na pieczołowite odwzorowanie realiów, w czym oczywiście dużą pomocą służyć im mogą efekty specjalne. Oczywiście to nie one są elementem przesądzającym o sukcesie danej produkcji, tylko historia, która jest w stanie emocjonalnie zaangażować widza. Wiedzą o tym doskonale filmowcy odpowiedzialni za „Peaky Blinders”. Być może występujący w tym serialu Tom Hardy zapragnął dla siebie czegoś więcej i razem z powracającym do telewizji swym ojcem Chipsem Hardy’m oraz maczającym palce w „Peaky Blinders” Stevenem Knight’em , stworzyli nowe dzieło. „Tabu”, które będzie można oglądać od ósmego stycznia na HBO, posiada wszelkie znamiona, by stać się serialowym przebojem.

[quote align=’right’]Twórcy nie idą na łatwiznę, w dwóch pierwszych epizodach nie epatują jeszcze spodziewaną w serialu przemocą, tylko powoli budują złożoną postać głównego bohatera, który – nie ma co ukrywać – będzie główna siłą napędową serialu o znaczącym przecież tytule.

Główny bohater, uznawany powszechnie za zmarłego James Keziah Delaney ostatnie 10 lat spędził w Afryce. Powraca do Anglii w 1814 roku na wieść o chorobie ojca, i zastaje go już martwym. Rodzic zostawił testament, na ogłoszenie którego czeka wraz ze swym mężem przyrodnia siostra Jamesa. Spuścizną interesuje się również bardzo brytyjska Kompania Wschodnio-Indyjska. Delaney senior był bowiem prawnym właścicielem terenów położonych przy przesmyku Nootka (teren wyspy Vancouver w dzisiejszej Kanadzie), mających strategiczne znaczenie dla pogrążonej w konflikcie Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Jeszcze przed powrotem młodego Delaneya, przedstawiciele Kompanii byli dogadani z jego siostrą, jednak to właśnie James ma stać się jedynym spadkobiercą zmarłego ojca. I ani myśli układać się w sprawie strategicznego przesmyku z Kompanią.

Tak naprawdę to historyczny konflikt jakich wiele. Aby zatem mocniej zainteresować odbiorcę, trzeba coś do tej historii dodać, czymś ją nasycić, zwłaszcza że w dwóch pierwszych odcinkach fabuła rozgrywa się nieśpiesznie. James wraca do Anglii i najpierw musi po ojcu zrobić porządki. Ojcu – dodajmy – powszechnie uznawanym za człowieka szalonego. A jeśli już, to czemu szalonym nie uczynić również syna? Dostajemy zatem szczątkowe, ale bardzo sugestywne informacje na temat przeszłości Jamesa – na razie więcej jest w nich mrocznych tajemnic niż faktów, które w połączeniu z jego nietypowym zachowaniem (afrykańskie modły podczas chrześcijańskiego pogrzebu ojca) tworzą intrygującą otoczkę. Trudno też na razie osądzić, w jakich kategoriach powinniśmy myśleć o Jamesie? Mamy do czynienia z bohaterem, czy antybohaterem? Ta niepewność i niejednoznaczność pobudzają ciekawość, którą dodatkowo podkręca klimatyczna ścieżka dźwiękowa, ponure widoki Londynu, a nawet mroczne wizje z pogranicza kina grozy, których doświadcza główny bohater.

Nastrój tajemnicy i niedopowiedzeń otaczających Jamesa jest solidnym atutem „Tabu”. Twórcy nie idą na łatwiznę, w dwóch pierwszych epizodach nie epatują jeszcze spodziewaną w serialu przemocą, tylko powoli budują złożoną postać głównego bohatera, który – nie ma co ukrywać – będzie główną siłą napędową serialu o znaczącym przecież tytule. Tom Hardy (który rzeczywiście jest tu hardy, zdecydowany i jeszcze uroczo mrukliwy) wypada w tej roli znakomicie, nieprzewidywalnie i jeśli tylko fabuła udanie się rozwinie, z pewnością dostaniemy jedną z najciekawszych, serialowych postaci. Oby tylko Delaney dostał jakiegoś równorzędnego mu antagonistę – wtedy produkcję BBC One będzie oglądało się wybornie. Bowiem jak dotąd to przede wszystkim koncert jednego aktora i zarazem skupienie się na jego postaci, choć Jonathan Pryce w roli sir Stuarta Strange’a  zawiadującego Kompanią już pokazał na co go stać. Końcówka drugiego odcinka na szczęście wskazuje, że dla Jamesa nie będzie to ani prosta droga, ani prosta walka. Ale przecież tego właśnie oczekujemy po dobrym serialu.

Kategorie
seriale
Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore’a. Pisał artykuły do „Nowej Fantastyki”, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Komentarz
  • Przemo Saracen
    30 stycznia 2017 at 13:28
    Skomentuj

    To znaczy co, recenzja serialu po dwóch jego odcinkach?

  • Dodaj komentarz

    REKLAMA
    Instagram
    • Grudzień to miesiąc sprawiania sobie i innym małych przyjemności. "Armstrong"  jest właśnie jedną z nich. Cudna książeczka dla małych i dużych.

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagrampl #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #dladzieci #kosmos #wydawnictwoWilga
    • Niech Was nie zawiedzie ta słodycz. To prawdziwy, soczysty thriller. Tak, chodzi o książkę. 😊

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #bookstagrampl #zaczytanegiry
    • Jak tam u Was? Mikołaj już był? 😉🎅✨ #dredd #judgedredd #actionfigure #threea #2000AD #toys #prezenty #mikołajki #popkultura #komiksy #dystryktzero