USA Network
seriale

Strzelec – snajper idealny kontra spiski [recenzja]

Serialowa adaptacja powieści Stephena Huntera „Strzelec”, to rasowy polityczny thriller, który cierpi na tę samą przypadłość, na którą zapadły kinowe adaptacje powieści Lee Childa. Otóż fizjonomia bohatera ekranowego nijak ma się do fizjonomii Boba Lee Swaggera z powieści.

Już to kiedyś pisałem tu, ale powtórzę. Powieściowy cykl o snajperze Bobie Lee Swaggerze to moim skromnym zdaniem seria o niebo lepsza niż opowieści o Jacku Reacherze. Porównanie z Reacherem jest zresztą jak najbardziej na miejscu. Swagger, podobnie jak on jest byłym wojskowym, specem od rozwiązywania sytuacji kryzysowych. Podobnie jak Jack od dawna nie pracuje dla rządu i nie pozostaje z nim w najlepszych układach. Tyle, że Swagger w przeciwieństwie do Reachera nie jest tępą maszynką do zabijania. Owszem jest wielkim facetem, któremu lepiej nie wchodzić w drogę, ale poza tym ma rodzinę, swoje słabości i próbuje prowadzić normalne życie.

Wielkim fanem powieści Huntera jest Mark Wahlberg, który najpierw wcielił się w postać Swaggera w filmie Antoine Fuqua („Strzelec” z 2007 roku), a blisko dekadę później zainwestował własne pieniądze w serialową wersję książki. Z tym, że rolę genialnego snajpera oddał młodszemu koledze – Ryanowi Phillippe. I tu dochodzimy do tego o czym wspominałem na samym początku. Niski, sympatyczny blondasek jakim jest Phillippe jakoś średnio pasuje, do powieściowego twardziela. Podobnie jak Tom Cruise do roli gigantycznego Reachera. Ale że producenci rządzą budżetem, role mięśniaków trafiły do takiego a nie innego towarzystwa. Abstrahując od mniej czy bardziej udanych wyborów castingowych, reszta „Strzelca” powinna zadowolić każdego miłośnika politycznych thrillerów z rzdowymi spiskami w tle.

Bob Lee Swagger (na potrzeby fabuły odmłodzony a akcję przeniesiono do czasów nam współczesnych) jest weteranem wojny ba Bliskim Wschodzie. Po nieudanej misji, wycofał się z armii, koncentrując się na życiu rodzinnym. Pewnego dnia były kumpel z kamaszy poprosi Boba o przysługę. Zawodowy snajper planuje zamach na prezydenta. Tylko Bob jest w stanie przewidzieć miejsce, z którego padnie strzał. Tak oto nasz bohater wplątuje się w intrygę, której macki sięgną tajnych służ rosyjskich, korporacji i CIA.

Fabuła serialu jest adaptacją jednej powieści, a co za tym idzie, wszystkie poboczne wątki, które wypadły z kinowego filmu, tu przywrócono. Mamy zatem i opowieść o żonie Boba, i historię agentki FBI z traumą oraz psychotycznego agenta CIA.  Twórcy „Strzelca” nie próbują bawić się niuanse i eksperymentować z gatunkiem. „Strzelec” to thriller w stanie czystym. Prowadzony po bożemu, bez ekscesów, zaskakujących zwrotów akcji, ale też i bez większych wpadek.

Jeśli zatem stęskniliście się za opowieściami o samotnym mścicielu, który walcząc od dobre imię i bezpieczeństwo rodziny, obnaża mechanizmy korupcji w rządzie – znaleźliście film dla siebie. Film – bo de facto dziesięcioodcinkowy serial, to tak naprawdę blisko ośmiogodzinna adaptacja bardzo dobrej powieści. Stylowa. Dobrze poprowadzona, z ładnie napisanymi postaciami drugoplanowymi. I gdyby jeszcze tylko Swagger wyglądał jak Swagger… Ale nie ma co marudzić. Zawsze prawa do przygód snajpera mógł wykupić Tom Cruise.

 

 

Kategorie
seriale
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz