seriale

Strzelec. Sezon 1 – strzelając w kapciach [recenzja DVD]

Mark Wahlberg jest obecnie jednym z najlepiej zarabiających aktorów w Hollywood. Nic dziwnego, że na fali popularności próbuje zarobić tam, gdzie inni – w serialach. Najlepiej takich ze sprawdzoną fabułą. Tak oto ponownie do akcji wkracza „Strzelec”.

„Strzelec” to film sensacyjny z 2007 roku, w którym Mark Wahlberg wcielał się w rolę wyborowego snajpera, wplątanego w wielką intrygę przez byłego przełożonego i przyjaciela – pułkownika Isaaka Johnsona, granego przeze Danny’ego Glovera. Nagle staje się najbardziej poszukiwanym człowiekiem w całych Stanach Zjednoczonych i tylko własny spryt, oraz nieoczekiwana pomoc agenta F.B.I., Nicka Memphisa (Michael Pena) daje mu szansę na przetrwanie i rozwikłanie problemu. Serial zaczyna się w tym samym punkcie wyjścia: Bobby Lee Swagger (Ryan Phillipe) wiedzie spokojne życie z dala od ludzi, z żoną i córeczką w dzikich terenach leśnych. Tu znajduje go dawny przyjaciel, Issak Johnson (Omar Epps) i namawia do pomocy w ochronie prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki. Niestety, podczas zadania pada strzał, który uśmierca wizytującego USA prezydenta Ukrainy. Swagger zostaje oskarżony o morderstwo, a jedyną osobą wierzącą w jego niewinność (oczywiście poza żoną i córeczką), jest agentka F.B.I Nadine Memphis (Cynthia Addai-Robinson).

Serial wykorzystuje motywy znane z filmu, nieznacznie je tylko modyfikując (odmłodzenie pułkownika Johnsona, zmiana płci detektyw Memphis), opiera się bowiem na tej samej powieści – „Punkt uderzenia” autorstwa Stephena Huntera. Został zrealizowany przez USA Network, w Polsce widzowie mogli go zobaczyć dzięki sieci Netflix. Teraz, dzięki Imperial Cinepix, pierwszy sezon zamykający się w dziesięciu odcinkach trafia na DVD. Pytanie, czy warto się nim zainteresować? Cóż, pierwsze odcinki nie są zbyt przekonujące. Ot, standardowa fabuła, łatwa do przewidzenia, nawet jeśli nie widziało się filmu pełnometrażowego, ani nie czytało powieści. Również aktorstwo nie wybija się ponad przeciętność, nawet znany z „Doktora House’a” Omar Epps gra bardzo zachowawczo, a pozostałe postacie przypominają raczej szablony, mające przedstawić tylko jeden, konkretnie przypisany zestaw emocji. Trzeba jednak przyznać, że zamknięcie poszczególnych odcinków w przedziale czasowym niecałych czterdziestu minut pozwala cieszyć się taką formułą i czerpać rozrywkę z przebiegu zdarzeń. A tu, zaczyna się dziać coraz więcej, a serial autentycznie zaczyna wciągać. Twórcy wykorzystali skrzętnie możliwości, jakie daje realizacja opowieści w odcinkach, rozbudowując poszczególne wątki, szczególnie te dotyczące wojskowej przeszłości Swaggera i wykonywanych przez niego misji na Bliskim Wschodzie. Uwypuklono wątek korupcji, a dzięki uwspółcześnieniu całości i powiązaniu sprawy z Ukrainą nadano nowy, interesujący wydźwięk. „Strzelec” gwarantuje dobrą rozrywkę dla tych, którzy lubią mieć wrażenie, że mają do czynienia z trzymającym w napięciu thrillerem, ale w rzeczywistości nie chcą się za bardzo denerwować. Ot, bezpieczna sensacja z szerokokątnym obiektywem, w kapciach, na fotelu.

Strzelec. Reżyseria: Mark Wahlberg, John Flavin. Występują: Ryan Phillippe, Omar Epps. USA 2018 (DVD)
6
Strzelec. Reżyseria: Mark Wahlberg, John Flavin. Występują: Ryan Phillippe, Omar Epps. USA 2018 (DVD)
Kategorie
seriale
Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, muzyk, redaktor, publicysta. Autor i współautor ponad kilkunastu powieści i zbiorów opowiadań m.in. "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Lek na lęk" (2011), cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (2013), "Pradawne zło" (2014), "Horror klasy B" (2015), "Królestwo gore" (2017), "Miasteczko" (2015), "Zombie.pl" (2016), cykl "Nienasycony" (2017). Muzyk zespołów Acrybia, Damage Case, Wilcy, Carnes, Deadthorn. Pisał i recenzował w sieci i prasie. Szczęśliwy mąż, ojciec trójki dzieci.

Dodaj komentarz