seriale

Snowfall – Kokaina, gangi, dziwki i ważne sprawy CIA [recenzja]

Los Angeles. Lata 80. W tej części miasta nie ma blichtru i gwiazd Hollywood. Jest kokaina, crack i narkotykowe kartele. Oto rzeczywistość z nowego serialu Johna Singeltona.

W roku 1991 John Singelton debiutował filmem, który wstrząsnął amerykańskim kinem. Rzecz nazywała się „Chłopaki z sąsiedztwa” i była poruszającym zapisem życia w czarnym getcie w Los Angeles na przełomie lat 80. i 90. Sukces „Chłopaków…” nie tylko otworzył mu drzwi do kariery (był pierwszym czarnym reżyserem nominowanym do Oscara), ale i rozpoczął modę na filmy o życiu w getcie. Przez lata Singelton próbował powtórzyć sukces swojego debiutu (najbliżej tego był w „Studentach”), ale nigdy już nie udało mu się nakręcić równie mocnego, uniwersalnego i wstrząsającego filmu. W pewnym momencie nawet skapitulował i skręcił w stronę filmowych blockbusterów („Shaft”, „Za szybcy za wściekli”). „Snowfall” to jego powrót po latach do Los Angeles lat młodości i jego zakazanych dzielnic. 

Mamy rok 1983. Los Angeles staje się amerykańskim zagłębiem cracku. Stolica filmowego świata z najbardziej pożądanego miejsca na świecie, staje się jednym z najbardziej niebezpiecznych. Singelton zaś upadek Miasta Aniołów pokazuje z perspektywy trzech różnych postaci. 

Franklin ma dziewiętnaście lat, jest Czarny a jego matka zajmuje się przeprowadzaniem eksmisji. Ledwo wiążą koniec z końcem, dlatego chłopak wpada na prosty i wydawałoby się genialny pomysł. Będzie dilował kokę. Na równie genialny w swojej prostocie pomysł wpada meksykański zapaśnik Oso. Z tym, że ten drogi do lepszego życia doszukuje się we wstąpieniu w szeregi meksykańskiego kartelu. Jest jeszcze Teddy, dwudziestoośmioletni agent CIA, który próbuje osiągnąć sukces w firmie, pracując jako tajny agent wspierający Contras (podczas konfliktu zbrojnego w Nikaragui, była to prawicowa partyzancka armia dofinansowywana przez rząd USA). Wszyscy oni wiążą swoje życie z kokainą i wszyscy w pewnym jego momencie będą musieli się spotkać. 

Wracając do swoich korzeni w „Snowfall” Singelton wraca do Los Angeles, które zna najlepiej i to się czuje. „Snowfall” to jeden wielki hymn ku czci lat 80. Serial, który starannością w rekonstrukcji detali z epoki, bije na głowę, wydawałoby się świetnie przygotowany „Vinyl” z HBO. Dopracowano tu najmniejsze detale takie jak choćby fotele, lampy, o programach telewizyjnych, które przewijają się gdzieś w tle nie wspominając. Od tej strony jest to zatem uczta. 

Amerykańscy krytycy zarzucają jednak „Snowfall”, że poza swoim wizualnym dopieszczeniem i świetną obsadą (błyszczy tu autentycznie każda postać) jest fabularnie wtórny. Owszem. Opowiada historię, którą już znamy. O świecie narkotyków i tarzającym się w nim Los Angeles powstało wiele filmów. Tyle, że u Singeltona, fabuła nie jest kluczowa. Najważniejsze jest wiarygodne pokazanie powolnego zatracania się bohaterów w ich nowym, lepszym życiu. Śledzenie krok po kroku jak zaciskają sobie na szyi pętlę i odcinają drogi ucieczki. I tu „Snowfall” nie zawodzi.  Singelton znów zabiera nas do świata ludzi, którzy próbując na swój sposób być dobrzy (bo każdemu przyświeca cel, który trudno zanegować i uznać za podły), tracą kontrolę nad życiem. Pierwsze wymuszenie, kłamstwo, kradzież, zabójstwo… Równia pochyła, której na szczęście nikt tu nie ocenia. A pokazuje z dystansu, na zimno. W nieprzyjemnie bolesny, choć paradoksalnie i piękny sposób. I choć oczywiście „Snowfall” nie dorównuje poziomem takiemu serialowi jak choćby „The Wire”, to mimo wszystko warto. Choćby po to, żeby przekonać się, że twórca „Chłopaków…” nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Snowfall. Twórca: John Singleton. Obsada: Damson Idris, Carter Hudson, Emily Rios i inni. USA 2017. Ocena: 70%

Kategorie
seriale
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz