seriale

Pod kopułą

Po kopułą (Under the Dome). Pomysłodawcy: Brian K. Vaughan USA 2013 (pierwsza emisja: CBS)

Na tę współpracę zanosiło się od blisko czterech dekad. Ale nic nie wskazywało, że kiedykolwiek do niej dojdzie. W końcu nie od dziś wiadomo, że kiedy spotyka się dwóch samców alfa… Mowa oczywiście o współpracy między dwoma najważniejszymi Stevenami popkultury – Kingiem i Spielbergiem.

– Trzy razy próbowaliśmy wspólnie pracować ze Stevenem Spielbergiem. Najpierw przy adaptacji „Talizmanu”, potem przy „Duchu,” a na końcu przy autorskim projekcie – wspominał w wywiadach King. Za każdym razem współpraca kończyła się awanturą i zawieszeniem, bądź opuszczeniem przez jednego z panów projektów.

Owym trzecim filmem, który próbowali wspólnie stworzyć był remake „Domu na nawiedzionym wzgórzu” Roberta Wise’a. Nigdy nie udało im się go ukończyć w efekcie, czego film kinowy został zrealizowany przez Jana de Bonta, a King bazując na własnych pomysłach stworzył „Czerwoną różę”, której zarzucano m.in. to, że jest bezczelną kalką „Domu…”.

Ostatni raz dwóch Stevenów próbowało pracować wspólnie w 2002 roku. Dekadę później w końcu udało im się dojść do porozumienia. Być może wynik to z faktu, iż obaj zrezygnowali z pisania scenariusza, zadowalając się funkcjami producentów wykonawczych. A być może to po prostu kwestia wieku. Obaj są już po sześćdziesiątce i nie muszą już sobie niczego udowadniać.

Projektem, który w końcu udało się im zrealizować jest serialowa adaptacja powieści „Pod kopułą”. Opowieści o pewnym małym miasteczku w Maine, które pewnego dnia zostaje odgrodzone od świata tytułową kopułą.

Powieść należy do grona najdłuższych książek Kinga (jak sam mówił – manuskrypt ważył ponad osiem kilogramów a jego druk pochłonie wiele lasów). Jej akcja, choć zaczynała się od trzęsienia ziemi (pojawienie się kopuły), potem zwalniała, by skoncentrować się na charakterach postaci i powolnym konflikcie narastającym w miasteczku. Bo przecież nieunikniony był podział jego mieszkańców na tych, którzy postanowili rządzić w kryzysowej chwili i tych, którzy stali się ofiarami.

Serial skonstruowany jest tak samo. W pierwszym odcinku pojawia się kopuła, tryska krew z przeciętych na pół zwierząt, jest kilka wypadków, ale akcja szybko ustępuje postaciom. Zawiązują się relacje, konflikty, delikatnie zostaje zaznaczony element nadprzyrodzony… Wszystko to opowiedziane jest dynamicznie i z nerwem, więc nawet nie zauważamy, że przez godzinę oglądaliśmy odcinek oparty głównie na gadaniu. A to dobrze świadczy o potencjale serii. Tak serii, bo „Po kopułą” nie jest mini serialem jak choćby „Bastion” (do którego odnosi się w na początku) a regularnym trzynastoodcinkowym serialem, który może zamienić się w kilku sezonowy projekt. Jeśli tylko osiągnie zadowalającą oglądalność. Póki co wszystko wskazuje na to, że tak będzie. Pierwszy odcinek przyciągnął w Stanach przed telewizory ponad 13 milionów widzów. A zatem rozwiązanie tajemnicy kopuły może odwlec się w czasie… Wszystko jednak w rękach scenarzystów i tego jak potraktują materiał wyjściowy. W pierwszym odcinku wykorzystali jakieś pierwsze dwadzieścia stron książki. Zostało im jeszcze ponad tysiąc.

Nasza ocena: 7.5/10

Robert Ziębiński

 

Obiecaliśmy dociągnąć nasz kingowski cykl serialowy do końca, ale niestety okazuje się, że nie jest to możliwe. Za to mamy dla was pewną niespodziankę. Nie przerywamy pisania o serialach opartych na prozie Kinga, bo nie mamy siły o nich pisać. Przeciwnie. Ale więcej szczegółów ujawnimy wam niebawem. Bądźcie czujni! Myślimy, że czeka nas niebawem sporo zabawy ze Stephenem Kingiem

Kategorie
seriale

Dodaj komentarz