El Rey
seriale

Matador

Robert Rodriguez, Roberto Orci, Alex Kurtzman, czyli jak serialowa drużyna marzeń dała nam produkt równie uroczy, co niepotrzebny. 

O tym, że Robert Rodriguez otworzył własną stację telewizyjną i produkuje seriale pisaliśmy już przy okazji premiery telewizyjnej odsłony „Od zmierzchu do świtu”. Teraz premierę miała kolejna produkcja El Ray Network (swoją drogą wielki ukłon za oddanie w nazwie hołdu „Ucieczce gangstera” Jima Thompsona) – „Matador”. Do produkcji tego serialu Rodriguez zatrudnił najlepszych speców od telewizji, jakich teraz można znaleźć w Stanach, czyli duet Orci i Kurtzman (m.in. „Fringe”, „Eagle Eye”, „Star Trek”) . Pierwszy wymyślił fabułę i współtworzył scenariusz, drugi został producentem wykonawczym. Reżyserią pilota zajął się sam Rodriguez.

Tytułowy „Matador” to Tony Bravo, tajniak pracujący w wydziale narkotykowym, któremu CIA składa propozycję nie do odrzucenia: ma jako tajny agent zinfiltrować piłkarską drużynę z Los Angeles. Jeśli akcja się powiedzie CIA wyciągnie z więzienia brata Tony’ego. Jeśli nie – no cóż nasz bohater straci pracę a jego brat jeszcze sobie posiedzi.

Trzeba przyznać, że pomysł, by akcja serialu toczyła się w środowisku piłkarzy (nie, nie chodzi o futbol amerykański a zwykłą nogę) jest autentycznie zabawny. Postać naszego bohatera przyjemna i przyjazna. Oczywiście Rodriguez nie byłby sobą gdyby nie dorzucił do fabuły kilku totalnie przerysowanych elementów. Córka milionera, właściciela klubu (zabawny Alfred Molina) to dziewczę o wielkim temperamencie lubujące się w ostrym seksie. Bohaterowie rzucają teksty rodem z najpodlejszych czarnych kryminałów a główny zły przypomina czarny charakter rodem z Bonda.

„Matador” spotkał się z bardzo dobrym odbiorem w Stanach a Rodriguez zachęcony ciepłymi recenzjami (a nie słupkami oglądalności, co jeśli okaże się prawdą będzie rynkowym ewenementem) od razu zamówił dwa sezony serii.  Czy słusznie? Trudno po pilocie wnioskować. Póki, co serial zapowiada się letnio, rozrywkowo i dość bezmyślnie. Rodzina naszego bohatera zna szczegóły jego tajnych misji w wydziale narkotyków, agenci CIA paradują po ulicach i chadzają na przyjęcia organizowane przez przestępców… Tak, z logiką „Matador” ma małe problemy. I z oryginalnością także.  Co jednak nie zmienia faktu, że ogląda się to świetnie. Ot lekka, niezmuszająca do intelektualnego wysiłku rozrywka, idealna na gorące wieczory. Szybko się ogląda i szybko zapomina.

Kategorie
seriale
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz