seriale

Kolchak: The Night Stalker – ojciec Foxa i Scully [recenzja]

Serial o którym często pisze się, że był ojcem „Z archiwum X” i wszelkich paranormalnych seriali, których fabuła polegała na tropieniu zła i wszelkich demonów.

Ubiegając się o prosty wywiad z kandydatem na senatora nagle odkrywał, iż jest on – opętany przez szatana i może zmieniać się w czarnego psa z piekła rodem. Wypadki w prądem w szpitalu okazywały się robotą starego indiańskiego ducha a pościg za seryjnym mordercą – pościgiem za wampirem.

Gdyby jeszcze Kolchak potrafił udowodnić, że naprawdę ścigał wampira czy widział ducha, byłby zapewne wielką gwiazdą dziennikarstwa. Niestety w nadprzyrodzone zdarzenia mało, kto wierzy tak, więc nasz bohater swoimi odkryciami może podzielić się tylko z własnym dyktafonem.

Zresztą mało brakowało a sam Carl Kolchak nigdy by swojej dziennikarskiej roboty nie zaczął. Do życia powołał go pisarz Jeffrey Grant Rice, tyle że powieści o dziennikarzu tropiącym sprawy paranormalne wydać nie chciał. Maszynopis poniewierał się do wydawnictwa do wydawnictwa, aż pewnego dnia wpadł w ręce producenta filmowego Dana Curtisa i pisarza Richarda Mathesona.  To oni, jako pierwsi zauważyli potencjał tkwiący z postaci Kolchaka i oni postanowili dać mu szansę w realnym świecie. Zamiast jednak wydawać powieść Rice’a, Matheson i Curtis zaadaptowali ją na potrzeby filmu telewizyjnego.

Tak powstał pierwszy film „The Night Stalker”. Był rok 1972, głównego bohatera zagrał Darren McGavin, a film o dziennikarzu śledzącym wampira pobił jak na tamte czasy rekordy oglądalności w telewizji. Zachwycona sukcesem stacja ABC zainwestowała pieniądze w kolejny film z Kolchakiem – „The Night Strangler”. Historia znów się powtórzyła. Film bił rekordy popularności a Matheson wraz z Curtisem doszli do wniosku, iż zamiast realizować kolejny pełnometrażowy film dla telewizji, warto by się zastanowić nad serialem.

We wrześniu 1974 roku wyemitowano pierwszy odcinek nowego cyklu „Kolchak: The Night Stalker”. W dziennikarza ponownie wcielił się McGavin (była to jak się później okazało rola jego życia), a serial dzięki połączeniu czarnego humoru rodem z powieści kryminalnych Chandlera z elementami grozy, z odcinka na odcinek zyskiwał coraz większą popularność.

Oczywiście dziś przygód Kolchaka trudno się przestraszyć. Potwory są śmieszne, charakteryzacja uboga, a o efektach specjalnych lepiej nie mówić. Ale wpływu, jaki serial wywarł na telewizję trudno nie zauważyć i docenić.

W końcu słynne „Z archiwum X” to przecież potomek Kolchaka. Wielokrotnie przyznawał się do tego w wywiadach pomysłodawca serii Chris Carter. Miał on nawet pomysł by wprowadzić w jednym z odcinków postać starzejącego się Kolchaka, ale McGavin nie chciał powtarzać swojej starej roli. Ale owszem pojawił się w „Z Archiwum X” – wcielił się w postać agenta Arthura Dalesa, ojca założyciela „Archiwum X”. Do przygód Carla Kolchaka nawiązywał też znany i w Polsce cykl „Akta Dresnena” – fantastyczna opowieść o magu-prywatnym detektywie, wyprodukowana przez Nicholasa Cage’a.

W 2005 roku stacja ABC postanowiła reaktywować postać Kolchaka. Akcję przeniesiono z Chicago do Los Angeles, a postaci dziennikarza dorobiono mroczną przeszłość. Nowy Kolchak był wdowcem, którego żona zginęła w tajemniczych okolicznościach, zaś on sam od tamtej pory zajmował się badaniem zjawisk nadprzyrodzonych ścigając tajemniczego zabójcę.

Serial mimo o wiele mroczniejszej tonacji, dobrych efektów i intrygującej fabuły (Kolchak ma tajemnicze znamię na nadgarstku, pojawiają się czterej jeźdźcy apokalipsy na harleyach) okazał się jednak gigantyczną klapą finansową, a jego produkcję zawieszono zaledwie po dziesięciu odcinkach. Dlaczego? Być może dla tego, że siła starego Kolchaka tkwiła w jego prostocie i swoistej naiwności. „Kolchak: The Night Stalker” był serialem rozrywkowym i dowcipnym. Nowy „Night Stalker” uderzał w dużo mroczniejsze tony, a jego bohater nie był tak sympatyczny jak poprzednik. Niemniej warto jednak nową wersję przygód dziennikarza obejrzeć. Choćby po to by przekonać się czy była ona naprawdę aż tak zła jak niektórzy piszą.

Mimo fiaska nowej wersji serialu postać Kolchaka wciąż ma się dobrze w popkulturze. W Stanach i Wielkiej Brytanii ukazują się książki i komiksy z dalszymi przygodami dziennikarza. W 2012 roku ukazały się dwie książki o Kolchaku i audiobook. A, wartu tu wspomnieć, że słynny włoski komiks „Dylan Dog” to także dziecko Kolchaka. To zupełnie niezłe osiągnięcie jak na trącący myszką serial z lat 70.

Kategorie
seriale
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz