Fox TV
seriale

Gotham

Czy serial telewizyjny rozgrywający się w świecie Batmana, bez jego udziału oraz podobnych mu bohaterów, może okazać się wartym oglądania i wciągającym show? Tak, ale do tego potrzeba czegoś więcej niż rozsianych po całości easter-eggów.

„Gotham” z założenia ma być policyjnym dramatem o młodym Jamesie Gordonie działającym jako  początkujący detektyw w czasach przed pojawieniem się Batmana. Z jednej strony pomysł świetny, z drugiej ryzykowny, gdyż postać nieskazitelnego gliny samotnie próbującego uzdrowić toczone zbrodnią miasto, na dłuższą metę może okazać się zbyt monotonna i przewidywalna. Twórcy serii wydają się być tego świadomi i otoczyli Gordona sporą galerią niedwuznacznych bohaterów. Grający Bullocka Donal Logue świetnie czuje się w skórze cynicznego, leniwego, skorumpowanego drania, para służbistów Montoya-Allen na zmianę irytują i bawią, a narzeczona głównego bohatera skrywa mroczną tajemnicę. To tylko najbliższe otoczenie Gordona, który na ich tle jest czysty jak łza i raczej do samego końca serialu będzie odgrywał rolę białego rycerza – niemniej grający go Ben McKenzie wyciska z postaci wszystko co najlepsze i choć jest ona przewidywalna, to jej nieugiętość i wierność własnym zasadom potrafią zelektryzować.

Najważniejszym jednak bohaterem jest tytułowe miasto. Sposób w jaki twórcy je przedstawili robi ogromne wrażenie i widać tutaj ten sam kierunek w jakim podążał Chris Nolan w swojej trylogii. Piękne, szerokie ujęcia, rozmach w projektowaniu, rozbuchana architektura, tętniące życiem ulice, ponura atmosfera i mnóstwo dopracowanych szczegółów potrafią skutecznie odwrócić uwagę od rozgrywającej się akcji. A ta skupia się na zabójstwie Marthy i Thomasa Wayne’ów, czyli rodziców przyszłego Batmana. Bullock i przydzielony mu Gordon pomimo początkowych trudności szybko rozwikłują śledztwo, ale jak się okazuje nie wszystko jest tym na co wygląda. Obawiam się, że sprawa Wayne’ów może zdominować cały pierwszy sezon i zamiast faktycznie skupiać się na Gordonie i przestępczym światku Gotham, twórcy będą próbować wcisnąć nam rozbudowaną genezę Mrocznego Rycerza i jego przeciwników. Już w samym pilocie pojawia się Pingwin (w tej roli naprawdę świetny Robin Lord Taylor), który w kolejnych odcinkach zapewne narobi niezłego bałaganu,  młodziutkie Catwoman i Poison Ivy, a na drugim planie przemyka Edward Nygma (Riddler) i pewien mało śmieszny i nieśmiały komik, który być może kiedyś przemieni się w szalonego klauna. No i jest oczywiście młody Bruce Wayne, próbujący uporać się ze śmiercią najbliższych (nieświadomie już rozpoczynający swój trening, który doprowadzi go do założenia peleryny) oraz dostojny Alfred, który pojawia się tylko w kilku scenach, ale zdecydowanie kradnie każdą nich.

Na chwilę obecną „Gotham” to serial zagadka. Rozkracza się pomiędzy policyjnym proceduralem a melancholijną dramą, ale oferuje za to spory wachlarz ukłonów w stronę komiksowych nerdów. Niezłe aktorstwo, muzyka, dopracowane dekoracje i specyficzna atmosfera mogą sprawić, że na dłużej zatrzyma niekomiksowych widzów, jednak niektóre uproszczenia fabularne (mocno naciągana scena zabójstwa) i głupotki (tłumaczenie, że rodzina Wayne’ów weszła w ciemną i brudną alejkę w poszukiwaniu taksówki) mogą trochę mu zaszkodzić. Niemniej jako lekki, rozrywkowy serial sprawdza się wyśmienicie.

Kategorie
seriale
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz