Sky Atlantic
seriale

Fortitude

Populacja Fortitude to 713 mieszkańców. To nie jest zwyczajne miejsce, nie tylko nie grzebie się tutaj zmarłych, ale i nie umiera się. Jakkolwiek absurdalnie i tajemniczo to brzmi, są to po prostu implikacje życia na skraju kręgu polarnego – poważnie chorych ekspediuje się stąd na kontynent.  Fortitude to odizolowane od świata, bezpieczne i spokojne miasto. Do czasu, aż zostanie popełnione tu morderstwo.

Dla pisarzy i filmowców zima jest jak ciężki w obróbce, ale za to oferujący wyjątkowe możliwości materiał. Ekstremalne warunki pogodowe zawsze prowokują do większych wyzwań samych twórców, jak i bohaterów ich opowieści. W genialnym, ukutym przez George’a R.R. Martina na potrzeby serii „Pieśń Lodu i Ognia” powiedzeniu – Winter is coming”, zawiera się wszystko, co odruchowo kojarzy się odbiorcy z białą porą roku. Zagrożenie, tajemnica, piękno, samotność, śmierć… Zimowych arcydzieł jest wiele, od „W Górach Szaleństwa” Lovecrafta, do „Terroru”  Simmonsa. Od „The Thing” Carpentera, do filmowego i serialowego „Fargo”. Im bliżej bieguna, tym bardziej możliwości rosną. Alistair Maclean, zanim rozmienił się na drobne napisał bardzo fajne, osadzone w polarnej scenerii kryminały jak „Noc bez brzasku” i „Stacja arktyczna Zebra”. Ursula Le Guin w „Lewej ręce ciemności” przeniosła akcję na inną planetę i pokazała jak w zimowych, ekstremalnych warunkach rodzi się między dwójką bohaterów niezwykłe uczucie. Tego wszystkiego po trochu jest w nowym serialu, „Fortitude”. Zima jest tu wszechogarniająca i to ona kieruje ludzkimi poczynaniami.

Zaczyna się od śmierci. Owszem, samo miasteczko jest bezpieczne, ale poza jego granicami zalecane jest poruszać się z karabinem snajperskim w rękach. Stary człowiek wędruje pośród lodowych ostępów, gdy nagle dostrzega białego niedźwiedzia pastwiącego się nad ludzkim ciałem. Przez lunetę widzi, że człowiek jeszcze żyje i natychmiast oddaje strzał, trafiając ofiarę prosto w czoło. Potem mamy spacerującą dwójkę dzieci. Nad wodą znajdują resztki padliny. Zabierają stamtąd ząb, bardzo duży ząb. Znalezisko przechodzi w ręce dorosłych, którzy próbują odsprzedać je naukowcowi z Centrum Badawczego. Określa on znalezisko jako bezcenne, a co więcej za jego sprawą będzie mógł zablokować przedsięwzięcie pani burmistrz, planującej wybudowanie hotelu w ścianie lodowca. Tymczasem, jeszcze przed wyjątkowo bestialskim morderstwem, w miasteczku zaczynają dziać się różne dziwne rzeczy. Bo kryminalne śledztwo to tylko jeden z kilku poziomów tej tajemniczej historii.

Tablica „Welcome to Fortitude” z podaną liczbą mieszkańców od razu kojarzy się z jednym z najważniejszych seriali w historii telewizji – „Twin Peaks”. Niebezpieczna przyroda, różnorodni bohaterowie i nastrój tajemnicy przywodzą też skojarzenia z „Lost”. Mimo wszystko „Fortitude” jest inne. Nastrój i wydarzenia budowane są bardzo powoli, dla niektórych widzów może nawet zbyt powoli. Dla mnie to sama radość, im dłużej nie wiadomo o co chodzi, tym lepiej, konstrukcja fabuły bardzo przypomina znakomity, kryminalny serial sprzed kilku miesięcy – „The Missing”. Dodatkowo są tu jeszcze dyskretnie rozsiane znaki sprawiające, że trudno określić gatunkową przynależność  produkcji. Padają obco brzmiące słowa jak „gleoi” – stan określający euforię, która ogarnia ludzi i zwierzęta po długim okresie polarnej nocy. Albo „pooka” – wypowiadane z ekranu przez Jamesa Stewarta w starym filmie „Harvey”, który tuż przed śmiercią oglądała na telewizorze ofiara. Warto wygooglować ten film. Gdy przeczytacie zarys jego fabuły, nastrój zrobi się jeszcze dziwniejszy. Równie dziwnie na tle zimowego krajobrazu wygląda odziany w delikatny płaszcz przybysz z kontynentu, który przyleciał do miasta by przeprowadzić śledztwo. Wśród zamkniętej i ignorującej go społeczności, na razie wydaje się być najbardziej normalnym, rzetelnie wykonującym swoją pracę osobnikiem. W Fortitude jest po prostu przedstawicielem reszty świata. Ciekawe, czym skończy się dla niego ta rola?

Kategorie
seriale
Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore’a. Pisał artykuły do „Nowej Fantastyki”, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz