seriale

Dziewczyny

Dziewczyny (Girls) Reż. Lena Dunham, sezon I (DVD Galapagos), sezon II (HBO)

UWAGA PONIŻSZY TEKST ZAWIERA TREŚCI NIEPRZYZWOITE!

Najbardziej przereklamowany nowy serial. A nic tego nie zapowiadało. Historia czterech dwudziestokilkuletnich przyjaciółek mieszkających w Nowym Jorku (co w sumie powinno dać mi do myślenia, że może jednak to nie będzie olśnienie) zapowiadała się na dowcipne pomieszanie „Seksu w wielkim mieście” z seksualną bezczelnością „Californication” tyle że tutaj „posuwani” są faceci. Tak to przynajmniej się zaczyna. Rodzice Hannah aby zmusić ją do odpowiedzialności i samodzielności odcinają ją od kart kredytowych i pieniążków. Dziewczyna postanawia zatem zarabiać po swojemu, a że nic innego nie poza pisaniem jej nie wychodzi, postanawia zostać pisarką.

Zanim jednak zrealizuje swój plan musi wspólnie z kumpelami uporać się z problemami sercowymi i finansowymi.  Przyznaję na początku bezpośredniość w dyskutowaniu (i pokazywaniu) seksu w „Dziewczynach” bardzo mnie bawiła. Gdzie mi go wkładasz! – krzyczy bohaterka i przypominając chłopakowi, że nie lubi seksu analnego. Tak tego nie było. W każdym razie jak do tej pory tak bezpośredni byli w serialach panowie by wspomnieć tu nieśmiertelnego i wspaniałego Runkle z „Californication”. Po trzecim odcinku mój  dobry humor zaczął znikać, a na jego miejsce pojawiła się irytacja. Dobra, znów dziewczyny powiedzą coś o bzykaniu, znów będzie „zabawnie i samczo ale w damskim wykonaniu”. Kiedy okazało się, że całe to seksualne wyzwolenie bohaterek tak naprawdę to ściema, a każdej z nich chodzi o prawdziwą miłość, zrobiło mi się smutno. „Dziewczyny” bowiem zaczynały się jak rewolucja, by szybko okazać się lekko podrasowanym filmem rodzinnym o potrzebie  bliskości. Naprawdę nikt nie ma w Stanach odwagi zrobić mocnego serialu o seksie? Tak po prostu o seksie bez tych wszystkich drobnomieszczańskich tęsknot i wstydzenia się orgazmów? Widać nie. A „Dziewczyny” poza kilkoma mocnymi żartami i scenami tak naprawdę nie różnią się niczym od filmów Doris Day. W dużej mierzę winę za to ponosi producent serialu Judd Apatow, który wsławił się pseudo wulgarnymi, ale w gruncie rzeczy wychwalającymi wartości rodzinne komediami („40-letni prawiczek”). Zapewne się czepiam, bo  „Dziewczyny” pokazują coś prawdziwego – w końcu znamy nie jedną i nie dwie pseudo zbuntowane dziewczynki w dobrych domów, które dają ochoczo, ale tęsknią za miłością – ale jakoś chciałbym obejrzeć serial, do którego nikt na siłę nie dopisywałby smutnych mieszczańskich zachowań.

PS: Jeszcze jeden minus za nachalne promowanie m.in. butiku należącego do matki jednej z aktorek…

 

Kategorie
seriale
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz