seriale

3% – intrygująca dystopia z Brazylii [recenzja]

Netflix poczyna sobie coraz odważniej. Nie obawia się inwestować w inne niż anglojęzyczny rynki, dzięki czemu, na platformie możemy już od jakiegoś czasu oglądać całkiem udany, nowy serial z Brazylii – „3%”.

Czytając opis fabuły raczej nie spodziewamy się niczego oryginalnego. „3 %” wpisuje sie bowiem w modę na fantastyczne widowiska dla młodzieży (i z młodą obsadą) w rodzaju „Igrzysk śmierci” lub „Więźnia Labiryntu”. A jednak przedstawiona historia bardziej niż na efekty wizualne i akcję nastawiona jest na podlaną socjologicznym sosem refleksję. Stąd też „3%” bliżej jest charakterem choćby do „Black Mirror”, zaś w samej, klaustrofobicznej, najeżonej zagadkami  konstrukcji przypomina pamiętny „Cube”. Nie oczekujmy więc raczej montażowych fajerwerków i olśniewających efektów, a inteligentnej rozrywki o posmaku rozbudowanego eksperymentu myślowego.

Dobrze, o co zatem chodzi z tymi trzema procentami? Rzecz dzieje się w nieokreślonej przyszłości, w podzielonym społeczeństwie. Olbrzymia jego część żyje w ubóstwie, w slumsach, zaś ci uprzywilejowani na samotnej Wyspie, z opowieści będącej rajem na Ziemi. Tytułowe trzy procent to  przyszli wybrańcy, młodzi ludzie, którzy po osiągnięciu odpowiedniego wieku, jeśli tylko są zarejestrowani, biorą udział w tzw. Procesie, w którym co roku wyłania się niewielką grupkę przyszłych mieszkańców Wyspy. Przez osiem odcinków, które zresztą bardzo szybko mijają, śledzimy zatem kolejne etapy Procesu, obserwując zawiązujące się przyjaźnie bądź rosnące niesnaski (niesnaski to raczej za mało powiedziane) między uczestnikami. Próbujemy przy tym typować, komu uda się dotrzeć do końca Procesu. A finał i tak zaskakuje – i bardzo dobrze.

[quote align=’right’]”3%” to  uniwersalna opowieść o społecznych podziałach i ich konsekwencjach oraz o tym, ile potrafimy poświecić, by osiągnąć upragniony cel.

Z pewnością są w tym serialu rzeczy, które kuleją – albo po prostu jesteśmy już bardzo przyzwyczajeni do stylu amerykańskich produkcji. Stąd pewna toporność „3%” (mają tu chyba wpływ również ograniczenia budżetowe), czy nawet  momentami telenowelowość fabuły i i aktorskiej gry, którym zdarza się  uruchamiać w nas uczucie dyskomfortu. Ale z kolei, w tych nieopatrzonych, aktorskich  twarzach, w jakiejś ich naturalności jest coś prawdziwego, co powoduje, że kibicujemy im w kolejnych zmaganiach, a im dalej, tym bardziej atmosfera gęstnieje. Świetne jest również to, że przedstawiciele nowego wspaniałego świata, czyli koordynatorzy Procesu nie są w serialu demonizowani, tylko pokazani jako bohaterowie ze zwykłymi, ludzkimi słabościami, którzy jedynie noszą maskę tych lepszych, wspanialszych obywateli. Warto dotrwać do ostatniego odcinka, ponieważ twórcy, podobnie jak mają w zwyczaju ci od „Black Mirror”, fundują nam solidny, fabularny cios prosto w brzuch, cholernie przy tym prawdziwy, bez ogródek pokazujący cenę życia w utopii. Cenę, którą nie wszyscy będą w stanie zapłacić.

A zatem – warto. Kto wie, być może będzie dalszy ciąg, bo jest w serialu wiele innych wątków, o których świadomie nie wspominałem, czekających na rozwinięcie. „3%” to po prostu uniwersalna opowieść o społecznych podziałach i ich konsekwencjach oraz o tym, ile potrafimy poświecić (zarówno w znaczeniu pejoratywnym, jak i najbardziej pozytywnym), by osiągnąć upragniony cel. A morał? Jedni po prostu będą dążyć do celu po trupach, wykorzystując bądź nie zważając na innych, ale są też tacy, którzy pamiętają o towarzyszach walki, towarzyszach niedoli. Zazwyczaj to ci ostatni mają w końcowym efekcie przechlapane, ale „3 %” wcale nie jest w tej kwestii jednoznaczne. W taki, czy inny sposób płacą po prostu wszyscy, nawet jeśli udają przed sobą, ze wszystko gra i jest cacy. Wszyscy, bez wyjątku. Można by zatem powiedzieć, że działa tu dobrze zasada „and justice for all”. I dokładnie tak jest, w „3%” sprawiedliwość potrafi być bezlitosną suką dla wszystkich.

Kategorie
seriale

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz