New Model Army - Winter
Muzyka

Winter – Nadchodzi piękna „Zima” [recenzja]

Niesamowite: w trzy lata po rewelacyjnym albumie „Between Dog and Wolf”, Justinowi Sullivanowi i najświeższemu wcieleniu jego New Model Army udało się nagrać kolejny krążek, który spokojnie można zaliczyć do najdoskonalszych w 36-letniej karierze tej zasłużonej angielskiej grupy.

Choć niektórzy recenzenci zdążyli już ogłosić, że „Winter” to powrót do bardziej punkowego stylu grania, w rzeczywistości nowemu wydawnictwu Sullivana i spółki najbliżej jednak do „Between Dog and Wolf”, gdzie liczyła się przede wszystkim atmosfera, melodie i wciągający, plemienny groove; no i oczywiście przepiękne, mocne teksty, w których Sullivan z imponującą lekkością przekuwał swoje wspomnienia, przemyślenia i fantazje na sugestywne, wbijające się w głowę frazy. Owszem, usłyszycie na „Winter” cudne gitarowe zrywy i posypie się na Was z głośników trochę wspaniałego brzmieniowego brudu, ale wszystko to jest tylko dodatkiem do kolejnej przejmującej opowieści o człowieku i tym, co go otacza.

[quote align=’right’]„Winter” kocha się od samego początku do samego końca – albo nie kocha się wcale.

Przede wszystkim, „Winter” to album, który porywa już od pierwszych dźwięków – na pewno nie mamy tu do czynienia z krążkiem, który kupuje się dla jednego/dwóch singli, resztę numerów traktując jako niewiele znaczące muzyczne tło. „Winter” kocha się od samego początku do samego końca – albo nie kocha się wcale. Niespiesznie człapiący i dopiero pod sam koniec przyspieszający do nerwowego galopu utwór #1, czyli „Beginning”, to znakomita wizytówka całego krążka: takiego, w którym nie stawia się na produkcję lekkostrawnych przebojów, ale na bezwzględne targanie emocji słuchacza. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego sformułowania. Patent „łagodny początek/burzliwy finał” jest tu wykorzystywany wielokrotnie, za każdym razem ze znakomitym efektem – jest tak m.in. w numerze tytułowym, „Part the Waters”, „Eyes Get Used to the Darkness”, czy powalającym „Born Feral”, stanowiącym w pewnym sensie magnum opus albumu i po dwóch minutach klimatycznego przyczajenia wybuchającym potężnym, poniewierającym słuchacza refrenem.

Bywa też jednak inaczej: a to konsekwentnie „balladowo” (jak w przejmującej opowieści o losie uchodźców, „Die Trying”, gdzie Sullivan wyśpiewuje jeden ze swoich najwspanialszych refrenów: „Winter storms and the snow flying/ Razor wire and the gulls crying/ Cross the water or die trying”), a to znów „diabolicznie” (taki na przykład „Burn the Castle” spokojnie mógłby znaleźć się w repertuarze W.A.S.P.); co jednak najważniejsze, żadnemu z trzynastu numerów, jakie ekipa Sullivana zebrała na „Winter” nie można odmówić ani urody, ani siły oddziaływania, i wszystkie one składają się na cudowną, perfekcyjnie dopasowaną całość. Niby dość ponurą – a przecież tak naprawdę dającą niesamowitego kopniaka, aby cieszyć się życiem; no bo jak tu wpadać w depresję skoro wciąż powstają tak świetne płyty jak ta?

Na początku października New Model Army zagra w kilku polskich miastach: Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Katowicach, Białymstoku i Gdyni. Warto zaznaczyć sobie w kalendarzu odpowiednią datę i sprawdzić jak nowe numery tej grupy sprzedają się na żywo. Mam przeczucie, że powalająco dobrze.

Kategorie
Muzyka
Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″. Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.
2 komentarze
  • wolfi
    8 września 2016 at 17:05
    Skomentuj

    Piękna i bardzo trafna recenzja tej niezwykłej płyty. Fajnie, że są jeszcze ludzie, którzy podobnie odbierają magię tej muzyki.

  • Bartek Paszylk
    8 września 2016 at 19:01
    Skomentuj

    Dzięki! Od niektórych krytyków zbiera się Sullivanowi za to, że ostatnio taki uduchowiony – mnie osobiście przekonuje w stu procentach.

  • Dodaj komentarz