Muzyka

Rhythm & Blues

Rhythm & Blues, Buddy Guy, RCA Records

Każdy z was pewnie miał pewnie taki dzień. Budzisz się rano kot wyje, jakby ktoś obdarł go ze skóry, dziecko szaleje i rozrzuca zabawki, po nocnych koszmarach masz całe przepocone włosy i umęczone ciało, w poczcie irytujące emaile, które burzą porządek dnia, pod drzwiami waruje komornik, a jakby tego było mało to roboty nie ubywa, a wydawca dopomina się o powieść, której nie miałeś czasu skończyć.

No cóż mógłbym się powiesić, obrazić, albo zniknąć. Zamiast tego powolnym krokiem zwlokłem się do drugiego pokoju i włączyłem płytę, której jeszcze nie słuchałem. Najnowszy, dwupłytowy krążek Buddy Guy’a „Rhythm & Blues”. Kilka sekund ciszy a potem pokój wypełniają dęciaki oraz pulsująca gitarka. Jest lekko, świat zaczyna się bujać. A kiedy Buddy Guy śpiewa „you don’t have to the best in town” mordka zaczyna mi się uśmiechać od ucha do ucha. Jest bardzo dobrze, a przede mną jeszcze dwadzieścia numerów.

Malkontenci powiedzą – cóż takiego porywającego może być w kolejnej płycie starego bluesmana, który już wydał ich kilkadziesiąt. Ano choćby to, że Guy mający już siedemdziesiąt siedem lat po prostu powala energią. W przeciwieństwie do swoich uczniów takich jak choćby Eric Clapton, Buddy nie przynudza, nie próbuje na siłę być fajny a po prostu gra. Nie oglądając się na mody i trendy. Owszem to staroświecka płyta. Po prostu blues. Czasami chicagowski („Too Damn Bad”), czasami południowy („The Devil’s Daughter”), a czasami w pas kłaniający się tradycji („Evil Train”). Guy do sesji zaprosił tu najróżniejszych gości. Od prawie całego zespołu Aerosmith, przez Kid Rocka (tak jest i zmusił go do fajnego bujającego śpiewania) na Keithu Urbanie kończąc (śpiewa w uroczej balladzie).

Pewnie, że „Rhythm & Blues” nie zmienia historii muzyki. Ale przecież Buddy Guy już nic nikomu nie musi udowadniać. To już zrobił w latach 60. Teraz nagrywa płyty, które potwierdzają, że nie ma przesady w stwierdzeniu, iż jest on ostatnim z wielkich bluesa. Oby nagrywał ich jak najwięcej.

Nasza ocena: 9.0/10

Robert Ziębiński

Kategorie
Muzyka

Dodaj komentarz