Muzyka

Hot Thoughts – bardzo taneczny i… wiosenny Spoon [recenzja]

Nie ma mowy o muzycznej rewolucji, ale Panowie z Teksasu nagrali bardzo porządny i taneczny album na wiosnę.

Weekend się skończył. Wstajesz rano, jesteś niewyspany, pijesz kawę, zapominasz o śniadaniu i lecisz do swojej ośmiogodzinnej pracy za biurkiem. Jak co tydzień podczas firmowego zebrania słuchasz kazań upierdliwego szefa, który i tak nie ma pojęcia czego od Ciebie chce. Kiedy rzucasz nowym pomysłem w połowie zdania zostajesz odrzucony, ponieważ jest Twój. Korporacyjna codzienność, blokująca osobiste ambicje i rozwój sprawia, że podnosisz się z plastikowego krzesełka, wygarniasz przełożonemu i wychodzisz. Na przystanku autobusowym zakładasz splątane w kieszeni słuchawki i oddajesz się hipnotyzującemu głosowi Britta Daniela, który w kawałku ”Pink Up” mówi do Ciebie ”Take the train to Marrakesh”. To dobry moment by w końcu się zrelaksować i przenieść do zupełnie innego świata.

Po dwu i półrocznej przerwie zespól Spoon postanowił nagrać materiał bardzo taneczny i… wiosenny! Uczucie odprężenia towarzyszy nam przez niewiele ponad 40 minut. Więcej nie trzeba.

Na ”Hot Thoughts” słychać wielki szacunek do rytmu i melodii. Po wciśnięciu ”play” utwór tytułowy zaprasza nas do wspólnej zabawy, a kiedy dochodzimy do refrenu łapiemy się na tym, że sami poruszamy się tanecznym krokiem. Frontman Britt Daniel, autor tekstów wszystkich piosenek na płycie tym razem pozwolił swoim kolegom na większą swobodę oraz delikatne eksperymenty. Wystarczy odpalić ”First Caress” gdzie za tanecznymi rytmami krytą się fantastyczne wstawki zagrane na pianinie. Z kolei ”Whisperl’lllistentohearit” rozpoczyna się w sposób niemrawy. Na początku rozkoszujemy się delikatnym brzmieniem syntezatorów, by następnie w połowie wybuchnąć i przeobrazić się w rasowy indie rockowy numer. Singiel ”Can I Sit Next To You”, do którego nakręcono dość schizofreniczny teledysk z pokracznym miśkiem podróżującym kolejką oraz tańczącą kobietą w prześcieradle o dziwo bardzo zgrabnie zgrywa się z funkowym brzmieniem piosenki – odrobinę przypomina singiel The Afghan Whigs – ”Matamoros”. ”Shotgun” to mój faworyt na płycie Spoon’ów! Numer przenosi nas na sam środek imprezy rodem z lat 80-tych. Słuchać tam elementy disco, pojawiają się też gitarowe wstawki – tak współcześnie mógłby brzmieć ”Paint It, Black” Stonsów! W tym całym natłoku dźwięków wyłania się mocno niechlujny wokal Daniela, który po pierwszym odsłuchu zastanawiał mnie czy przypadkiem nie mam do czynienia z jakimś nowym projektem Damona Albarna. Ten taneczny album (jak nakazuje logika) kończy… ambientowa, jazzowa kompozycja ”Us”. Utwór nie irytuje, a intryguje. Ostatnie partie saksofonu przypominają dotaczanie się pociągu na stację. Czy to znak, że po szalonej imprezie dotarliśmy do wspomnianego we wstępie Marrakeszu?

Kategorie
Muzyka
Mariusz Stelmaszczyk

Dziennikarz radiowy. Przez ponad trzy lata współtworzył program i podręcznik dla prawdziwych muzycznych buntowników (Leksykon Buntowników). Prywatnie miłośnik flanelowych koszul, trampek, rozczochranych włosów i piłki nożnej w angielskim wydaniu. Wolne chwile spędza z Charlotte Gainsbourg, Jimem Jarmuschem oraz Tomem Waitsem. Od kilku lat dzieli się ze słuchaczami legendami i anegdotami ze świata popkultury na antenie Radia Roxy, a następnie Rock Radia.

Dodaj komentarz