Muzyka

Hit and Run Revisited

Hit and Run Revisited, Girlschool Wacken Records 2011.

W 2011 r. najbardziej znany metalowy zespół świata bez mężczyzny w składzie postanowiłnagrać na nowo swoją klasyczną płytę „Hit and Run”. Jak postanowił tak i uczynił, a efektswoich wysiłków zatytułował „Hit and Run Revisited”. I jest to rewelacyjny album.Normalnie nie podniecam się za bardzo nowymi wersjami starych kawałków, ale akuratpłyta „Hit and Run” grupy Girlschool zdecydowanie zasługiwała na odświeżenie. Oryginalnienagrano ją w 1981 r. a więc w momencie nagrania nowej wersji mijało dokładnie trzydzieścilat od jej premiery. Ale to akurat najmniej ważny powód, aby panie z Girlschool jeszcze razweszły do studia i odtworzyły „Hit and Run” utwór po utworze. Chodziło przecież m.in. o to, aby zespół mógł odzyskać prawa autorskie do swoich dawnych kompozycji. Najważniejsze jednak, że dzięki ponownemu wydaniu tego albumu – drugiego i często uważanego zanajlepszy w dyskografii grupy – współcześni fani muzyki metalowej mogą odkryć nieznanąim dotąd perłę nurtu New Wave of British Heavy Metal.

Tak, tak – „Hit and Run” to płyta, którą śmiało możemy postawić sobie na półce obokdebiutu Iron Maiden, „Wheels of Steel” Saxon czy „Lightning to the Nations” DiamondHead. Nie tyle dlatego, że jest do nich podobna – bo muzycznie Girlschool znacznie bliżej doMotörhead niż do któregokolwiek z wymienionych zespołów – ale przede wszystkim dlatego,że jest równie doskonała, a przy tym ukazuje nieco mniej typową stronę NWOBHM. Takieutwory, jak „C’Mon Let’s Go”, „Yeah Right” czy numer tytułowy to szybka, momentamiwręcz punkopodobna jazda naprzód wzbogacona jednak o diabelnie chwytliwe melodiei niebrzydkie gitarowe solówki. Nie brak tu jednak również kompozycji, które urzekają klimatem, jak „The Hunter” z tajemniczo szeptanym tytułem utworu, „Following the Crowd”z bardzo nośnym refrenem czy absolutnie magiczny, finałowy „Future Flash”. A w całym tymzamieszaniu jest jeszcze miejsce na zagrany z pasją cover ZZ Top w postaci „Tush”. Nowewersje dawnych utworów zaprezentowane na „Hit and Run Revisited” nie są identyczne jak oryginały, ale też zanadto do nich nie odbiegają, a do tego dostajemy tu dwa bonusy:odświeżony „Demolition Boys” (z nagranego na rok przed „Hit and Run” debiutu) oraz  alternatywną wersję kawałka tytułowego z udziałem Doro. Wszystko to składa się na album, którego głupio nie mieć w kolekcji – zwłaszcza jeśli ktoś ceni sobie granie z czasów kiedy rodził się brytyjski heavy metal. A jeśli wydaje Wam się, że kobiety nie powinny bawić się w metalowe granie – „Hit and Run Revisited” szybko pomoże Wam zmienić zdanie.

Kategorie
Muzyka
Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Dodaj komentarz