Muzyka

Do Rycerzy, do Szlachty, doo Mieszczan

Do Rycerzy, do Szlachty, doo Mieszczan, Hey, SuperSam

Nie będę oryginalna twierdząc, że Hey to jeden z nielicznych polskich zespołów, którego rozwój muzyczny autentycznie imponuje. Ósmego lutego minęło dwadzieścia lat od ich debiutu. W 1993 roku nikt z muzyków z Hey’a zapewne nie przypuszczał nawet jak bardzo zmieni się ten zespół, z polskiej grunge’owej kalki stając się jednym z najbardziej twórczych polskich bandów. „Do Rycerzy…” jest tego najlepszym dowodem.

Muzycznie ten album nie odbiega od światowych produkcji z pogranicza popu (dream popu?), rocka i muzyki niezależnej (choć nie wiem, co to znaczy).  Powiem tak jakby Florence szukała kompozytorów do nowej płyty powinna się do Hey’a zgłosić. Wszystko grałoby mi tu genialne, gdyby nie pewien zgrzyt, który nazywa się Katarzyna Nosowska i jej teksty. Słuchając tej płyty odniosłam wrażenie, że to album instrumentalny. Nosowska chyba od dłuższego czasu (od ostatniej solowej płyty) nie ma, o czym śpiewać, bo bredzi tu jak potłuczona. Może za mocno, ale przyznam się, że jedyne, co zapamiętałam z tej płyty to, to że znów parzy kawę, coś prasuje i wspomina o Gorgonach. Jej słowa są dla mnie jak woda, po prostu płyną, płyną i… płyną. Na szczęście reszta zespołu dźwiękami doskonale maskuje ten brak. Ale żeby nie było, że się czepiam – jedynym numerem, z którego pamiętam tekst to zamykający album „Z przyczyn technicznych”, ale to już Gaba Kulka na gościnnych występach.  Może pora w Hey wymienić autorkę tekstów?

 

Kategorie
Muzyka

Dodaj komentarz