Nonesuch Records
Muzyka

Alfa Mike Foxtrot: Rare Tracks 1994-2014

 

Czteropłytowa kolekcja podsumowującą dwadzieścia lat muzycznej kariery Wilco – wciąż u nas niedocenianej, jednej z najważniejszych amerykańskich kapel rockowych ostatnich dekad. 

To było w kwietniu 2004 roku. Jako że byłem już wówczas obsesyjnym fanem twórczości Jeffa Tweedyego (lidera Wilco) wieczorami korespondowałem namiętnie zarówno z oficjalnym fan clubem jego zespołu, jak menadżerami. W efekcie tych rozmów ekipa zajmująca się Wilco postanowiła zrobić mi prezent. To koperty wrzucono płytę CD z nieskończoną jeszcze wtedy płytą „A Ghost Is Born”. Dostałem miłego emaila, w którym ktoś z ekipy (nie pamiętam, kto, bo niestety mój ówczesny adres email przypadkowo skasowałem) poinformował mnie, żebym wyglądał listonosza. To wyglądałem. Tydzień. Dwa tygodnie. Miesiąc. Po dwóch miesiącach panowie ze Stanów zapytali czy przesyłka dotarła i co o niej myślę. Napisałem, zgodnie z prawdą, że nic nie dostałem. Rozpoczęliśmy śledztwo. Panowie z USA zaczęli szukać przesyłki śledząc ją po numerze nadania. Okazało się, że do Polski dotarła, ale podczas kontroli celnej… zaginęła. „A Ghost Is Born” ukazało się w czerwcu 2004. Płytę dostałem do recenzji, o czym poinformowałem fan club.  Wydawało się, że płyta demo przepadała. Przykra sprawa. Aż tu pewnego dnia pod koniec października, do drzwi zapukał listonosz. Miał dla mnie paczkę z USA. Maleńka brązowa, rozdarta koperta wetknięta była wielgachny foliowy worek. Wszędzie ktoś przykleił naklejki informujące o tym, że paczka dotarła uszkodzona. Tak. To było to. W środku znajdował się wysłany w kwietniu do mnie krążek demo płyty. Cały wypalcowany i porysowany. Płyta zgodnie ze stemplem dotarła do Polski bodaj 30 kwietnia. Do mnie pół roku później, kiedy już znałem na pamięć płytę. Ale dotarła. Poczto polska jesteś wielka.

Ta anegdotka przypomniała mi się, gdy przeglądałem zawartość „Alfa Mike Foxtrot”. Zebrano tu wszystkie odrzuty z sesji, niepublikowane oficjalne piosenki, strony „B” singli itp., a miedzy różnymi perełkami znalazły się także i utwory, które wówczas dostałem a które nie zmieściły się na album. Ale tej zniszczonej płyty i tak nie wyrzucę. Jak na fana przystało. No dobrze a wracając do kompilacji. Czy zatem jest to tylko zestaw dla fanów? I tu niespodzianka. Nie. Pewnie, że „Alfa…” radość sprawi wielbicielom grupy, ale dla tych, którym twórczość Jeffa Tweedyego jest zupełnie obca te cztery płyty stanowią świetne wprowadzenie w dźwiękowy świat muzyka. No i dokumentują jego rozwój. Kiedy Tweedy zaczynał karierę w zespole Uncle Tupelo interesowało go głównie granie country pomieszanego z punk rockiem (w wersji soft). Coś jakby The Clash zaczęło nagrywać płyty w hołdzie dla The Byrds. Po rozpadzie Uncle Tupelo, świeżo powstałe Wilco kontynuowało tę muzyczną drogę. Tyle że na debiutanckim krążku zespołu „A.M.” punk ustąpił miejsce jeszcze większej ilości folku. Jeśli debiut był swoistą kontynuacją starych muzycznych tematów, tak kolejny krążek „Being There” stanowił ich genialne podsumowanie. Dwie płyty, blisko dwie godziny amerykańskiej muzyki rockowej, w której słychać echa zarówno wspomnianych The Byrds, Boba Dylana, The Band jak i… The Velvet Underground. Po wydaniu tej płyty Tweedy pokieruje swoją grupę w zupełnie inne muzyczne rejestry, a niebawem krytycy, którzy uznawali muzyka za piewcę amerykańskiej tradycji będą mieli niemały kłopot z zaszufladkowaniem tego, co gra. Posuną się nawet do porównania Wilco z… Radiohead.

Zebrane na „Alfa…” utwory dokumentują drogę muzyczną Tweedyego i jego zespołu. Od country, przez folk-rock, przez beatlesowskie piosenki po dźwiękowe eksperymenty z ciszą i jazgotem. Na szczęście w przeciwieństwie do innych tego typu wydawnictw, nie otrzymaliśmy tu zestawu niedopracowanych kompozycji i nieudanych odrzutów. Większość zebranego tu materiału to pełnowartościowe kompozycje, które choć nie trafiły na płyty w niczym nie ustępują tym oficjalnie opublikowanym. A zatem jeśli chcecie poznać Jeffa Tweedyego, dowiedzieć się jak zmieniała się amerykańska muzyka przez ostatnie dwadzieścia lat i jeszcze przy tym posłuchać dobrych piosenek. Polecam.  Tym bardziej, że szanse na to, aby Wilco w Polsce odniosło jakiś spektakularny sukces są raczej nikłe.

 

 

 

A tu poprzedni studyjny album Wilco

Kategorie
Muzyka
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz