WAB
książki

Wspomnienia brudnego anioła [recenzja]

Hasło „nowy Mankell” podziałało elektryzująco na wiernych czytelników, część z nich musiała mieć kiepskie miny, gdy się okazało, że nie jest to kryminał. Tym razem autor napisał powieść historyczną, osnutą wokół prawdziwych zdarzeń, ale z duża dawką fikcji, która uzupełnia to, czego nie mówią znalezione w Maputo dokumenty.

Wynika z nich, że na przełomie XIX i XX w. pewna Szwedka była właścicielką największego wtedy burdelu w stolicy Mozambiku. Pozostał po niej ślad w archiwach, ponieważ przez wiele lat płaciła ogromne podatki. Przybyła pewnego dnia jakby znikąd, i tak samo po kilku latach odeszła. Kiedy pisarz natrafia na taką historię nie może jej zlekceważyć! Ten niemal gotowy pomysł na książkę wykorzystał Mankell, traktując go jako punkt wyjścia do swojej opowieści.

Na podstawie skąpych faktów spróbował zrekonstruować losy tajemniczej kobiety, Hanny. Odgadnąć skąd pochodzi, jak znalazła się w odległym kraju – a nie były, przypominam, to czasy last minut i all inclusive, i samotne kobiety nie udawały się w zamorskie podróże. Na pewno nie bez istotnego powodu. Główna bohaterka to nie jest dziewczyna rozmyślająca godzinami nad życiem, przyjmuje je takim, jakie jest i poddaje się woli matki. Nie marudzi, jest rozsądna i dostosowuje się do sytuacji z godną podziwu łatwością. Oczywiście dojrzewając coraz lepiej umie określić czego chce, a czego na pewno nie – pierwszy raz, gdy zgadza się poślubić drugiego oficera na statku handlowym, gdzie z polecenia wuja zaczęła pracować jako kucharka. Drugi raz – gdy jakiś impuls każe jej zejść z trapu na gorącej, afrykańskiej ziemi. Trzeci… Do czego doprowadzą ją te decyzje?

Jest w tej opowieści jakaś magia i zadziwiający spokój, bohaterce przytrafiają się rzeczy w pełni zasługujące na miano dziwnych przygód (ciekawa jestem, jak wam się spodoba małpa…), a ona je przyjmuje bez mrugnięcia okiem, jakby stwierdzała, że wzeszło słońce. Porzucając kostium autora kryminałów, Mankell porzucił też nastrój melancholii, który jest jego znakiem rozpoznawczym.

Czyta się dobrze, ale nie będę mówić przyjaciołom, że muszą koniecznie sięgnąć po tę książkę.

Wspomnienia brudnego anioła na Gandalf.com.pl

Kategorie
książki
Komentarz
  • c.
    5 października 2015 at 21:27
    Skomentuj

    Wy tak serio z tym tekstem? 1700 znaków, z czego zaledwie 400 to opinia, a reszta streszczenie fabuły? Rozumiem, że chcieliście szybko puścić z okazji śmierci pisarza?

  • Dodaj komentarz