książki

Wchodzi koń do baru – Powieściowy Stand-Up [recenzja]

Stand-upy to trudna sztuka. Jedna osoba wychodzi przed publiczność i próbuje skraść jej uwagę, uzewnętrzniając się tak, by było zabawnie (choć nie zawsze jest to celem tego typu występów). Wchodzi koń do baru podejmuje trudną sztukę przeniesienia konwencji scenicznego monologu na karty powieści i wychodzi z tej próby obronną ręką.

Najlepsze stand-upy to te, które opowiadają o tragediach i ciężkich przeżyciach w taki sposób, by rozbawić widzów do łez. To ten typ komedii, który choć w minimalnym stopniu pomaga nam oswoić się z niespodziankami szykowanymi przez życie. Robi tak chociażby Louis C.K. czy u nas Abelard Giza. Ale zdarzają się też występy, które nawet nie udają, że „ma być śmiesznie”. Które otwierają rany i nie są dla każdego.

Właśnie z czymś takim spotkamy się we Wchodzi koń do baru. To historia Dowalego Gee, zmęczonego życiem komika, który postanowił na scenie, przed wszystkimi, otworzyć swoje serce i przywołać okrutną historię ze swojej przyszłości. Prostą, rozgrywającą się głównie w głowach i sercach bohaterów, ale zarazem przerażającą. Wszystkiemu zaś przygląda się zaproszony przez występującego kolega z czasów młodości, obecnie emerytowany sędzia – i narrator opowieści, którą śledzimy.

Wchodzi koń do baru to niewielka książka pękająca w szwach od treści. Grosman splótł bardzo osobiste historie głównego bohatera ciskającego sztubackie gromy ze sceny i obserwującego ten popis sędziego z raportem o stanie Izraela – a trochę i świata. Jadące po bandzie żarty o sytuacji na linii Palestyna-Izrael, rodzinach i społeczeństwie składają się po czasie w większą mozaikę o nastawieniu ludzi do siebie. Jednocześnie zaś powieść Grosmana stanowi meta-komentarz do trudnej i napiętej relacji twórca-odbiorca. Obaj mają swoje wymagania i mogą się do siebie zrazić.

W ramach tej ostatniej myśli autorowi zdarza się sprawdzać naszą cierpliwość, zagęszczając i zapętlając monologi Dowalego, które po kilka, a nawet kilkanaście razy potrafią wrócić do tej samej sceny i pokazać ją z innej perspektywy. Kolejne okrążenie po tym samym temacie bywa irytujące, nawet mimo błyskotliwego stylu Grosmana. Widać jednak, że to świadomy zabieg wpisany w konwencję przyjętą przez autora.

Ten występ bywa męczący, tak dla publiczności zgromadzonej w pewnym klubie w izraelskim mieście, jak i dla Czytelników. Ale i tak warto wysiedzieć do końca.

Wchodzi koń do baru, Dawid Grosman, Świat Książki 2017. Ocena: 75%

Kategorie
książki
Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który potrafi płynnie przejść od słodkiego lenistwa do nadaktywności - i z powrotem. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, rozmaitych hobby, a czasem nawet w otchłań studiów. Publikował, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych - GRY-Online, Kawernie, Szortalu, Onecie. Od 2014 regularnie pisuje do Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz