książki

W jaskini lwa

W jaskini lwa, Anne Holt, Prószyński i S-ka

To ta seria z Hanne Wilhelmsen, więc może od razu byłam sceptycznie nastawiona bo bardziej lubię tę z Inger Johanne Vik. Norweska pisarka tworzy  hybrydy kryminalno-sensacyjne, „W jaskini lwa” zdecydowanie skręca w stronę thrillera. Niestety nudzi. „Wybór pani prezydent” w podobnej konwencji jeszcze mnie kręcił, głównie tym, że historia była jednak mało prawdopodobna (amerykańska pani prezydent najpierw porwana, później ukrywa się w pewnym mieszkaniu w Oslo) i zabawne było wyobrażać sobie podobną sytuację – w fotelu pod fikusem siedzi Obama, szuka go cały świat a on – ha! – w moim domu. „W jaskini lwa“ takiego elementu nie ma, świat polityków pokazany jest w sposób przewidywalny – postaci są płaściuchne, ani nie przeżywasz olśnienia, że oni mają uczucia i życie prywatne, ani niczego nowego o pracy polityków nie odkrywasz (raz tylko z zadumą pokiwałam głową, gdy norweski polityk mówi, że ich zadaniem jest po prostu sprawnie obdzielić społeczeństwo całym tym miodem i mlekiem, taa…).

I na tle takich oto obrazków z życia, ktoś zabija panią premier. I zaczyna się szukanie zabójcy , które w ogóle nie wciąga. Za dużo oderwanych wątków, a gdy już się po kolei wyjaśniają nie zaskakują. Pewnie właśnie tak wygląda prawdziwe  śledztwo (autorka jest prawnikiem, była też politykiem) – dość żmudna i  systematyczna praca różnych komórek, ale czy ludzie nie mogli by być  pełnokrwiści? Tu – tylko zarys sylwetek, a próby pokazania ich z bliska  rozpaczliwe. Fragment opisu dramatycznej rozmowy między  jedną z postaci, panią minister od zdrowia i premierem, chodziło zapewne o  to, że postacie przeżywały mocno ową rozmowę – (…) Od tej chwili nie możesz podjąć ani jednej istotnej decyzji bez konsultacji  ze mną. Rozumiesz? Ale… Z Ruth-Dorthe Nordgarden coś się zaczęło dziać. Jej twarz się zmieniła. Rysy  nagle jakby pogrubiały, usta urosły, nos wydawał się spuchnięty. Oczy  wyglądały na wycięte zbyt topornie, na za duże do wąskiej twarzy (…)

Istny Halloween, nie? Irytowały mnie też niby-fragmenty z gazet norweskich relacjonujących rozwój  spraw – ok, jeden wycinek, ale ciągnący się przez 3 strony, przez 5? To  sprawia, że książka nabiera charakteru suchego sprawozdania.  Jak dla mnie jazda w dół – „To co się nigdy nie zdarza” bardzo mi się  podobało, „Wybór pani prezydent” jako tako, „W jaskini lwa” – słabizna. Po  kolejną mi się chyba nie zechce sięgnąć, wybacz Anne.

 

Kategorie
książki

Dodaj komentarz