książki

TV Ciało

 

 

TV Ciało, Jeff Noon. Wyd. MAG.

 

 

Pisałem już o tym zjawisku wiele razy, ale w kontekście tej książki warto napisać jeszcze raz. Ogólnie rzecz biorąc literatura fantastyczna przyciąga dwa rodzaje pisarzy. Takich, którzy czytelniczo wychowali się na fantastyce gatunkowej i nigdy nie widzieli powodu, by z zainteresowaniem sięgać po inne rodzaje literatury, więc jako dojrzali twórcy w naturalny sposób poruszają się wyłącznie koleinami gatunkowych konwencji. A także takich, dla których szeroko pojmowana fantastyka jest bardzo pojemną metaforą, czyli niezwykle skuteczną metodą przekształcania wszystkich, nawet tych najdziwaczniejszych odcieni ludzkiej indywidualności, w niczym nie skrepowane literackie fantasmagorie.

 

Brytyjski pisarz Jeff Noon zdecydowanie należy do tego drugiego rodzaju i od początku swojej kariery wyraźnie dawał do zrozumienia, że bardziej od literackich konwencji interesuje go eksplorowanie własnych obsesji na punkcie niestabilności tego, co powszechnie uważa się za stałą, niezmienną, zrozumiałą i w pełni obiektywną rzeczywistość. Dotychczas polskim czytelnikom trudno było jednak w pełni docenić literackie osiągnięcia Noona, bo na nasz rodzimy język przetłumaczono jedynie dwie jego wczesne powieści – wznowionego niedawno „Wurta” oraz „Pyłki”, będące jego kontynuacją. Sytuacja zmieniła się dopiero na początku tego roku, wraz z opublikowaniem powieści „TV Ciało”, lecz zajmiemy się nią dopiero za chwilę, gdyż w pierwszej kolejności powinniśmy się skupić na chronologii książek, które ją poprzedzały. To pozwoli zrozumieć, że jej specyficzna osobliwość nie jest zjawiskiem wyjątkowym w twórczości Jeffa Noona, ale regułą wynikającą z konkretnych założeń i artystycznej konsekwencji.

 

Za debiutanckiego „Wurta” Noon otrzymał w 1994 roku prestiżową Nagrodę Artura C. Clarke’a i powieść ta jest tak jakby psychodeliczną wariacją na temat cyberpunku. Tytułowy Wurt to coś, co pozornie przypomina wirtualną przestrzeń, do której można się dostać z pomocą różnokolorowych piórek, ale tak naprawdę jest czymś zupełnie innym – alternatywną rzeczywistością, w której można utknąć na stałe, a nawet zginąć. Rosnąca popularność Wurta sprawia, że powoli zaciera się granica między nim, a światem, który znamy i właśnie temu „zacieraniu” Noon poświęcił kilka kolejnych powieści. Każdą z nich coraz bardziej rozbudowywał tę swoją koncepcję-obsesję niestabilności rzeczywistego świata, konsekwentnie ukazując go jako podatną na manipulacje, psychoaktywną wypadkową wielu różnych i nieustannie przenikających się rzeczywistości. Po „Wurcie” były wspomniane już „Pyłki”, a potem „Automated Alice” (którego bohaterką jest Alicja znana ze słynnych książek Lewisa Carrolla) i „Nymphomation”, wraz z którym Noon rozstał się ze światem Wurta. Ale nie ze swoimi obsesjami.

 

Kolejne jego powieści – „Needle in the Groove”, spiskowo-paranoiczna historia poszukiwania zaginionego muzyka i odkrywania tajnej historii muzyki oraz „Falling out of Cars”, zdumiewająca książka opowiadająca o dziwnej, globalnej katastrofie, która polega na tym, że świat przestaje przystawać do języka, którym opisują go ludzie – wyznaczyły nowe pola zainteresowań Noona, który jeszcze bardziej oddalił się od literackich schematów i podążył w stronę bezkompromisowej, wyrafinowanej literacko prozy, w której język jest strukturalnie powiązany z tematyką utworu i nastawiony na zmuszanie czytelnika do podjęcia wysiłku interpretacyjnego. Jednak po wydaniu „Falling out of Cars” Noon zamilkł jako powieściopisarz na całą dekadę i skupił się na wielu paraliterackich projektach, a z nową powieścią powrócił dopiero w 2012 roku. Rzecz zatytułowana jest „Channel SK1N” i to właśnie ona została niedawno wydana w Polsce jako „TV Ciało”.

 

Akcja książki toczy się w bliskiej, choć nie do końca sprecyzowanej przyszłości, która tym się głównie różni od świata, jakiego doświadczmy na co dzień, że panoszą się w niej znacznie agresywniejsze media, które bardzo mocno ingerują w życie obywateli. Główna bohaterka, Nola Blue, to gwiazda muzyki pop, przeżywająca twórczy kryzys, do którego dokłada się również nagły spadek popularności. Nola próbuje nie poddawać się presji rankingów, które są głównym wyznacznikiem jej wartości na rynku popkultury i stara się odnaleźć w sobie to, co jej zdaniem utraciła, gdy dążyła do sławy, tę naturalną iskierkę talentu, która sprawiła, że stała się gwiazdą. Nim jednak udaje jej się przejąć kontrolę nad swoim losem i swoją karierą, przytrafia jej się coś, co wywraca jej życie do góry nogami, coś, co wszystko zmienia. Z jakiegoś powodu skóra Noli zaczyna odbierać i wyświetlać sygnały telewizyjne. Początkowo jest to tylko mała plamka na brzuchu, ale szybko się rozrasta i stopniowo pokrywa całe ciało. Przerażona Nola próbuje się dowiedzieć, co się z nią dzieje i jak można temu zaradzić, lecz odpowiedzi, które udaje jej się uzyskać, nie są zbyt pocieszające. Bo czy można uciec przed nienasyconym głodem mediów, które całkowicie zawłaszczają ludzką uwagę, świadomość i percepcję?

 

Dość szybko wychodzi na jaw, że nie jest to powieść science fiction. Owszem, znajdziemy tu oczywiście pobieżnie naszkicowane wątki, które łączą się z rozdziałami przypominającymi fragmenty komputerowego kodu i tłumaczą skąd się wzięła przypadłość Noli, autor nie ukrywa jednak, że dokładne wyjaśnianie tego zjawiska jest w gruncie rzeczy mało istotne, bo tylko odwracałoby uwagę od czegoś ważniejszego – przekazu ukrytego w formie wyrazu. Perfekcyjnie dobrany język, urzekająco liryczny, zwarty, skrótowy, szatkujący literacką rzeczywistość powieści na mnóstwo drobnych zdarzeń narracyjnych, mieniących się jak odłamki rozbitego lustra, w niczym nie przypomina gęstego stylu znanego z „Wurta”, czy „Pyłków”, czy też śpiewnej frazy „Needle in the Groove”, ani także rozproszonego, zwodniczo meandrującego między zdarzeniami języka, którego Noon użył w „„Falling out of Cars”. Nie przypomina, bo podobnie, jak w tamtych książkach, spełnia on bardzo konkretną rolę: w tym przypadku kieruje uwagę czytelnika na to, co media już teraz robią z ludzką świadomością.

 

Jest taka znana sentencja, sformułowana przez słynnego teoretyka komunikacji Marshalla McLuhana, która brzmi: „medium jest przekazem” i mam wrażenie, że Jeff Noon nie tylko dobrze ją zna, ale także dostrzegł w niej drugie dno i postanowił przełożyć wszystkie związane z tym przemyślenia na metaforyczny język tej jakże aktualnej powieści. Bo jeśli potraktować słowa McLuhana z bezwzględną dosłownością, czyli uznać, że istotnie jest tak, że forma przekazywania informacji również jest informacją, która oddziałuje na odbiorcę co najmniej w taki sam sposób, jak przekazywana informacja, to nagle nasze codzienne, komunikacyjno-informacyjne doświadczenia, mogą nam się ukazać w bardzo dwuznacznym i dającym do myślenia świetle.

 

Telewizja poszatkowana reklamami na rozpraszające, mikro narracyjne moduły. Internet, który swoją strukturą nie zachęca do koncentracji, lecz do zachłannego i bardzo pobieżnego przeglądania jak największej ilości różnorakich treści. Wreszcie smartfony, wygodny, ale niezdrowo alienujący bufor, który pomaga trzymać na dystans nie zawsze przyjemne emocje związane z kontaktami międzyludzkimi i pogłębia informacyjny szum. Czy wszystko to może pozostawać bez wpływu na naszą świadomość? Noon twierdzi, że nie może; że media kształtują nas w znacznie większym stopniu, niż chcielibyśmy przyznać. Rozpraszają, odbierają zdolność do długotrwałej koncentracji na jednym zagadnieniu, żerują na naszej uwadze, bombardują informacjami i sprawiają, że stajemy od nich uzależnieni. I tu nasuwa się kluczowe pytanie: czy tak naprawdę są to zmiany dobre, czy złe? Czy w końcu nas zabiją, czy też może przygotowują ludzkość do cywilizacyjnego skoku, który będzie możliwy tylko dzięki radykalnemu przekształceniu ludzkiej świadomości, które z obecnej perspektywy może przypominać naszą śmierć, ponieważ tak bardzo nas odmieni.

 

Jeff Noon nie daje jednoznacznej odpowiedzi. W swojej lirycznej powieści kreśli jedynie ekstatyczną wizję świata rozedrganego nadmiarem informacji i znajdującego się na krawędzi czegoś, co może, ale wcale nie musi, zwiastować jego katastrofę. A czytelnicy sami muszą zdecydować, która opcja jest według nich bardziej prawdopodobna.

Kategorie
książki

Dodaj komentarz

REKLAMA
Instagram
  • Lektura jeszcze przed nami, ale jak ślicznie to wygląda. A i sama fabuła zapowiada się pysznie. Koniecznie sprawdźcie.

#komiks #czytam #czytambolubie #comics #comicbook #instacomics #instaread #comicstagram #comicsaddict #fanboy #ilovereading #comicnerd #design #favele #Mandioca
  • Grudzień to miesiąc sprawiania sobie i innym małych przyjemności. "Armstrong"  jest właśnie jedną z nich. Cudna książeczka dla małych i dużych.

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagrampl #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #dladzieci #kosmos #wydawnictwoWilga
  • Niech Was nie zawiedzie ta słodycz. To prawdziwy, soczysty thriller. Tak, chodzi o książkę. 😊

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #bookstagrampl #zaczytanegiry