Vesper
książki

Tajemniczy ogród [książka]

Pośród omawianych niedawno u nas 100 najlepszych książek dla dzieci i młodzieży nie mogło zabraknąć i tego tytułu, książki, która ma dla mnie wartość szczególną, pozwalającą co rusz odkrywać w niej nowe rzeczy i niezwykłą magię jakiej próżno szukać w dzisiejszej literaturze dziecięcej.

Mary Lennox to kapryśna, egocentryczna i niesamodzielna dziewczynka, która na skutek tragedii zostaje sierotą. Zostaje wysłana pod opiekę wuja, do ponurej posiadłości w Misselthwaite. Tutaj zaczyna uczyć się życia na nowo, a gdy odnajduje tytułowy ogród i zaczyna poznawać sekrety tego miejsca jest już o krok od odmiany życia innych ludzi.

Należę do pokolenia, które kanon lektur miało odmienny od dzisiejszego i choć był on wielokrotnie obszerniejszy, a ja w większości pilnie go realizowałem, to jednak „Tajemniczy Ogród” nie spotkał się ze mną w dzieciństwie. Może i szkoda. Ominął mnie później również na studiach, tym razem rozeszliśmy się z premedytacją. Takie już prawa aroganckich dwudziestolatków, którzy jeszcze wierzą, że świat mogą dostosować do swoich zasad. Szkoda. Ale sprawiedliwość dziejowa być musi i tak oto, zaczynając pracę w jednej ze szkół na zastępstwie,otrzymałem informację, że „w zasadzie wszystko jest w porządku, od jutra zaczynam, tylko że jedna klasa właśnie zaczyna przerabiać „Anię z Zielonego Wzgórza”, druga „Tajemniczy Ogród” właśnie. Czy je czytałem i czy przygotuję stosowne lekcje pod te lektury?”. Zgodziłem się ochoczo, bowiem pracy się w zęby nie zagląda i pognałem od razu do biblioteki. Jak się można domyślić, popołudnie, wieczór i noc spędziłem na nadrabianiu zaległości czytelniczych, które uświadomiły mi, jak genialne książki przeszły mi koło nosa. Świadomość była tak silna, że gdy już w innej szkole (można rzec macierzystej) podjąłem stałą pracę, a Ministerstwo pozwoliło samemu decydować o liście lektur (w ramach kanonu, oczywiście) – i „Anka” i „Tajemniczy Ogród” natychmiast wskoczyły na listę, wyrzucając z niej dzieła, które osobiście uważam za przechwalone. I tak, od ponad dziesięciu lat, co najmniej raz w roku mierzę się z dziełem Francis Hodgson Burnett ukazując dzieciom przepiękną opowieść o przyjaźni, miłości, dorastaniu i odkrywaniu samego siebie. Bo chociaż maleńka Mary Lenox ma tylko dziewięć lat, przechodzi przez wszystkie etapy typowe dla powieści inicjacyjnej, przez wtajemniczenie cielesne, społeczne i duchowe. Uczy się samodzielności, wzmacnia poczucie własnej wartości, zawiera przyjaźnie, doświadczając relacji z ludźmi i przechodzi do etapu odnalezienia siebie w świecie, wypełnienia swojej niezwykłej roli, w tak pozornie zwyczajnym, ponurym świecie Misselthwaite. Pomaga dokonać się cudom, odkryć magię i tajemnicę tkwiące w tytułowym ogrodzie. Bo choć utwór jest powieścią realistyczną, można ją rozpatrywać w wielu aspektach, gdzie pierwsze pytanie wyznaczy nowy kierunek odczytywania – co zaprowadziło Mary do ogrodu? Jak i dlaczego go odnalazła? Wreszcie, to jedna z najpiękniejszych opowieści konfrontujących świat dzieci i świat dorosłych. Ten pierwszy pełen nadziei i radości, drugi pogrążony w codziennej szarości, pełen trosk, zgryzot i melancholii. Spośród wielu nauk wypływających z tej znakomitej powieści najważniejsza jest dla mnie właśnie ta ostatnia – nie dajmy umrzeć tkwiącemu w nas dziecku – w nim jest jasność, która pomoże nam przejść przez życie.

Na koniec polecam znakomite wydanie wydawnictwa Vesper pięknie zdobione oryginalnymi ilustracjami Charlesa Robinsona.

Kategorie
książki
Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, muzyk, redaktor, publicysta. Autor i współautor ponad dziesięciu zbiorów opowiadań m.in. "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Lek na lęk" (2011), cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (2013), "Pradawne zło" (2014), "Horror klasy B" (2015), oraz powieści "Miasteczko" (2015), "Zombie.pl" (2016), "Nienasycony" (2017). Muzyk zespołów Acrybia, Damage Case i Wilcy. Stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec trójki dzieci.
Komentarz
  • FCE
    11 października 2015 at 12:40
    Skomentuj

    „Tajemniczy Ogród” to nie tyle dobra co kultowa książka. Książka, której nie można pominąć. Podobnie sytuacja wygląda z książką „Alicja w krainie czarów”.

  • Dodaj komentarz