książki

Strażak – świat kończy się w płomieniach [recenzja]

To, że niedaleko pada jabłko od jabłoni Joe Hill, a właściwie Joseph Hillstorm King udowodnił już w debiutanckim „Pudełku w kształcie serca”, a potwierdził jeszcze lepszymi „Rogami” i „NOS4A2”. Jego najnowsza, okrzyknięta najlepszym horrorem 2016 roku według czytelników portalu Goodreads powieść, to kolejny przykład niezwykłego, rodzinnego talentu zaglądania w najgłębsze zakamarki ludzkiej duszy.

[quote align=right]”Strażak” na równi z survivalowymi elementami zadaje pytania o granice jakie jesteśmy w stanie przekroczyć by zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa i społecznej akceptacji.

Apokalipsa spowodowana przez śmiercionośne zarodniki Draco incendia trichophyton zwane również „Smoczą łuską” zaczyna się w książce Hilla jak większość epidemii – od pojedynczych, bagatelizowanych przypadków, kiedy bez żadnych widocznych powodów ludzie stają w płomieniach. Już wkrótce okazuje się jednak, że to, co z początku ludzkość zdawała się mieć pod kontrolą, rozprzestrzenia się w błyskawicznym tempie, a pożary zagarniają coraz to większe połacie terenów. Właśnie w takiej rzeczywistości pielęgniarka Harper Grayson dowiaduje się o tym, że jest w ciąży. Podczas gdy społeczeństwo pogrąża się w odmętach strachu i paranoi, a na naznaczonych „Smoczą łuską” zaczynają wkrótce polować ochotnicze komanda zwane Szwadronami Kremacyjnymi, ciężarna Harper znajduje schronienie w jednym z naprędce skleconych obozów dla zainfekowanych. Tylko czy krucha społeczność obcych sobie do tej pory ludzi naprawdę zapewni jej i nienarodzonemu dziecku bezpieczeństwo?

Mimo, że o „Strażaku” mówi się głównie w horrorowym kontekście, jedną rzecz warto ustalić sobie już na początku: o ile rzeczywiście Hill wzorem ojca korzysta w swej powieści ze sztafażu grozy, tak „Strażakowi” znacznie bliżej do rasowej literatury post-apo, w której bohaterowie zmuszeni są przetrwać w sytuacji, kiedy uporządkowana rzeczywistość jaką znali, rozpada się w drobny mak. Znacznie trafniejsze okazuje się za to określenie książki „Władcą much” pokolenia Facebooka i Twittera. „Strażak” na równi z survivalowymi elementami zadaje bowiem pytania o granice jakie jesteśmy w stanie przekroczyć by zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa i społecznej akceptacji. Hill sięga przy tym głęboko w najmroczniejsze zakamarki ludzkiej psychiki, a odpowiedzi jakie proponuje niejednokrotnie pozostawią gorzki posmak w ustach czytelnika.

Mimo poważnego wydźwięku, najnowsza powieść Hilla nie jest jednak dziełem jedynie depresyjnym, a autor zadbał o to, by nawet w najbardziej dramatycznych momentach bohaterom przyświecał promyczek nadziei. Warto pochwalić również wielowątkowość powieści, która nie pozwala się nudzić – mimo, że lwią część książki spędzimy towarzysząc Harper, staniemy się świadkami choćby miłości silniejszej niż śmierć, czy naprawdę szokującej i niespodziewanej zdrady.

Hill ma świetny, przekazany chyba w genach styl pozwalający mu płynnie snuć opowieść – pisze w sposób prosty i przyjemny, a jednocześnie plastyczny na tyle, by nawet spora ilość opisów i przemyśleń bohaterów nie nużyła. Rzecz jasna przy tak wielkiej rozpiętości książki momentów w których dzieje się relatywnie mniej ciężko uniknąć i również w „Strażaku” takowe się trafiają. Wszystkie stanowią jednak niezbędne tło przygotowujące grunt pod punkty, nomen-omen, zapalne historii. Kiedy takie się już za to pojawiają, wypełniony doskonale umotywowanymi w swych obsesjach bohaterami „Strażak” aż iskrzy od emocji.

Joe Hill wzbił się na wyżyny swojego talentu. Nic dziwnego, że za „Strażaka” zgarnął  bodaj wszystkie najważniejsze nagrody światka grozy – jego najmłodsze literackie dziecko to rzecz przemyślana, uderzająca gdzieś głęboko w czułe struny naszych dusz, zmuszająca do zakwestionowania własnych wyborów. Znak ponadprzeciętnej literatury.

The Fireman. Strażak.Autor: Joe Hill. Tłumaczenie: Anna Dobrzańska. Wydawnictwo Albatros, 2017. 90%

Kategorie
książki
Maciej Bachorski

Rocznik '87. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę. Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Dodaj komentarz